Niedziela, 1 Sierpień 2010, imieniny obchodzi: Nadia, Justyna, Piotr
Klamoty karpiowe

Shimano Aero Technium

Seria topowych kołowrotków Shimano typu big pit nazywa się Aero Technium. Składa się z 3 modeli: XT-B, MgS XS-A, oraz XS-B. więcej »

Anaconda Bait Barrel

Wiadra do przenoszenia czy przechowywania zanęty lub kulek są stałym elementem wyposażenia karpiarza. Najczęściej jednak po zużyciu ich zawartości, puste plastikowe wiaderka tylko zawadzają, nie pełniąc żadnej funkcji. więcej »
Nowości

Kolejna dwudziestka

Do redakcji dotarła kolejna informacja o karpiu powyżej 20 kg. Jego łowca to Paweł Krupa z Motycza. więcej »

Karp Max nr. 3/2007

data dodania: 2007.08.01 09:50:13
EFEKT KAMUFLAŻU - Steve Briggs
W ostatnich latach wędkarze zwracają coraz większą uwagę na wizualne aspekty karpiowych zestawów końcowych. Wydaje się, że również firmy produkujące akcesoria to zauważyły, bo na rynku pojawia się coraz więcej materiałów pozwalających na kamuflowanie poszczególnych elementów zestawu. Czy kamuflaż rzeczywiście jest taki ważny? My wędkarze zawsze staramy się usprawniać nasz sprzęt tak, aby łowić coraz więcej ryb. Ostatnio dużą wagę zaczęliśmy przywiązywać do takich rozwiązań, aby to co znajdzie się pod wodą było dla karpia jak najmniej widoczne. O ile firmy specjalizujące się w przynętach oferują kulki o coraz bardziej jaskrawych barwach, firmy sprzętowe proponują materiały przyponowe i inne komponenty zestawów końcowych w coraz bardziej matowych odcieniach.


KARPIOWE “KILERY” - Libor Chrobok
Wśród większości wędkarzy, którzy sami robią kulki, przyjęło się, że obok miksu podstawowym dodatkim sa atraktory, ewentualnie wszelakie bzmacniacze smaku, ewentualnie betaina. W ostatnich latach coraz większą sensacją są inne dodatki, głównie płynne pokarmy i naturalne ekstrakty. Cóż to takiego? Płynny pokarm jest to mieszanka aminokwasów, które mają za zadanie dostarczyć do ciała karpia niezbędnych składników pokarmowych. Aminokwasy są częścią składową białek, ważnych dla wzrostu i budowy ciała ryby. Dlatego karpie bardzo szybko na nie reagują, jeżeli oczywiście znajdują się w naszych kulkach. Płynny pokarm jest w kulce o wiele ważniejszy niż jakikolwiek atraktor zapachowy.


NOC CUDÓW - Tomasz Wasielewski
Długi weekend, w końcu na kilka dni mogę się wyrwać z domu. Zapomnieć o całym świecie  i zająć się tym co najbardziej lubię. Nawet beznadziejna pogoda nie jest mnie w stanie zatrzymać. Po kilku godzinach przygotowań wyjeżdżam zapakowany po sufit. Na łowisku jestem koło południa. Od razu rzuca mi się w oczy wyjątkowo niski stan wody i duża jak na początek maja ilość zielska. Podwodne wyspy pełne powalonych drzew, gdzie zamierzałem wędkować, są prawie pozbawione wody. Na dodatek dwa najciekawsze wypłycenia są zajęte przez mojego kolegę. Taka sytuacja zmusza mnie do łowienia w zupełnie nowej, nieznanej mi części zbiornika. Po kilku godzinach pływania miejsca są wreszcie wysondowane. Moim pierwszym łowiskiem jest pełen powalonych drzew, sąsiadujący z wyspą blat, znajdujący się na głębokości 2 metrów. Jeżeli to możliwe wybieram łowisko tak, aby miejsce, w którym nęcę i kładę zestawy, było pozbawione spadów. Drobnica w krótkim czasie potrafi zepchać nawet duże ciężkie kulki po stoku. Karpie często zjadają zanętę, która się zsunęła, a branie na zestaw leżący kilka metrów powyżej jest dziełem przypadku. Tym razem miałem do dyspozycji około półtora metra w miarę płaskiego, lekko zamulonego blatu. Kawałek dalej zaczynał się stromy spad schodzący aż do 7 metrów.


POJEDYNCZE KULKI - Paweł Swat
Jeszcze kilka sezonów temu gdyby ktoś polecił mi łowić tylko na pojedyncze kulki przynętowe bez żadnej zanęty na dnie to z pewnością podszedłbym do tego tematu z lekkim dystansem. Bo przecież jak można łowić karpie bez jakiejkolwiek zanęty?  I to na pewno zgadza się w wielu sytuacjach, ponieważ podstawową i główną siłą przyciągającą ryb w wybrane przez nas miejsce jest właśnie zanęta. Jak jednak wyglądałaby sytuacja, w której próbowalibyśmy łowić tylko na pojedyncze kulki bez żadnego nęcenia? Na pewno żadna kulka nie ma takiej siły wabienia jak zastosowanie jakiejkolwiek zanęty, a na jakiekolwiek branie moglibyśmy czekać o wiele dłużej. No tak, ale kto powiedział, że łowienie karpi na pojedyncze kulki nie jest w ogóle możliwe?


RECEPTA NA ORIENT - Mariusz Ciach
Od powrotu z ubiegłorocznego World Carp Classic, zawodów, które wraz z Jarkiem Płochockim wygraliśmy, wciąż mam zapytania o nasza taktykę i sposobie łowienia w Jeziorze Orient. W artykule tym postaram się więc, pokrótce, odpowiedzieć na kilka najczęściej pojawiających się pytań i przybliżyć od strony praktycznej i technicznej magię tej największej imprezy karpiowej na świecie. Oczywiście mój opis dotyczy części Orientu zwanej Bivvy City, w której właśnie łowiliśmy. Kiedy staniemy nad Jeziorem Orient, ogrom wody (2400 hektarów) powoduje mieszane uczucia, podpowiadające, że będzie ciężko okiełznać tę wodę. Jednak przy odrobinie szczęścia, umiejętności i odpowiedniego przygotowania, jesteśmy w stanie dobrać się do wymarzonych karpi. Jeśli chodzi o szczęście, to chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć jak ważną rzeczą w tego typu imprezach jest losowanie. Dla nas los był łaskawy i obdarzył nas szczęśliwą trzynastką. Jeśli losowanie jest już udane, trzeba wykorzystać daną nam szansę, włożyć całe serce, swoją wiedzę i umiejętności, aby nie zmarnować dobrego miejsca (co często się zdarza w tego typu zawodach).


 
SŁUCHAJ I PATRZ - Przemysław Mroczek
Podczas zasiadek karpiowych niezwykle ważna jest obserwacja wody. To stwierdzenie wydaje się tak oczywiste, że pewnie większość Czytelników wzruszy ramionami i stwierdzi, że przecież każdy o tym wie. Czy jednak, aby na pewno? Przed laty z Wieśkiem Rychterem trafiliśmy na niewielkie, ale bardzo urokliwe wyrobisko, z licznymi wysepkami i wypłyceniami. Miejsce, w którym mieliśmy zamiar umieścić zestawy okazało się zajęte przez wędkarza na łódce, który odwrócony do nas plecami łowił na dwie wędki ze sprężyną. Był od nas w odległości niespełna 100 metrów. Po kilkunastu minutach tuż za jego plecami, dosłownie kilkanaście metrów od łodzi, zrobił się sporej wielkości krąg na wodzie. Za chwilę drugi. Potem zobaczyliśmy ciemny grzbiet i ogon. To stadko karpi harcowało na tym wypłyceniu, nic sobie nie robiąc ze „sprężynowca”. O dziwo, on nawet się nie obrócił, co chwilę przerzucając swoje zestawy w głąb zbiornika. Nas aż skręcało, bo ze względu na bezpieczeństwo wędkarza na łódce, nie mogliśmy w ten obszar zarzucić naszych przynęt. Po około dwóch godzinach łódka odpłynęła, ale karpie również gdzieś zniknęły. Po chwili podjechał do nas na rowerze, obładowanym wędkami i plecakiem, ów właściciel łódki, z pytaniem - „U panów też nic nie bierze?”. Na moją odpowiedź - „Też nie, ale czemu nie rzucił pan zestawów w stronę tych karpi?”, facet popatrzył się na mnie dziwnie i odparł - „Gdyby tu były jakieś karpie, to przecież bym widział”.


RAINBOW - ŚLADAMI MĘTNEJ WODY - Rafał Jedliński
Po wielu miesiącach skrupulatnych przygotowań, wieczorów przegadanych przez telefon, pod koniec maja znaleźliśmy się u wrót owianego legendą jeziora Rainbow. Ku naszemu zaskoczeniu, jezioro przywitało nas wspaniałą tęczą, która utrzymywała się na niebie przez dłuższy czas. Pomyśleliśmy sobie... czyżby dziwny zbieg okoliczności i jakiś znak dla naszej zasiadki, czy po prostu częste zjawisko meteorologiczne, na stałe wpisane w specyficzne położenie geograficzne Lac de Curton?
Jak się później okazało, rzeczywistość podzieliła nasze domysły równo po połowie, ponieważ w tym czasie mieliśmy do czynienia z totalną przeplatanką pogodową, słońce naprzemian z deszczem i silnymi wiatrami znad oceanu, z akcentami burzowymi, co zjawisko tęczy czyniło dość powszechnym.
Od samego początku naszej wyprawy towarzyszył nam wspaniały nastrój i pewne oczekiwania, co do tej wody, które już jako wynik końcowy naszej dwutygodniowej zasiadki oceniliśmy pozytywnie. Łącznie złowiliśmy 27 karpi, z których dwa były z dwójką z przodu - moje 22,1 kg i 22,4 kg Zibiego.


PVA KONTRA METODA - Ryszard Jarmułowicz
Jest lato i pełnia sezonu wędkarskiego. Wielu wędkarzy udaje się na długo oczekiwany, urlop (czytaj: na ryby). Nie ma problemu, gdy wybieramy się nad wodę, którą znamy. Wiemy, jakie zanęty i przynęty zabrać ze sobą. Nas pamięć znamy miejsca i godziny żerowania karpi. Gorzej, gdy wybieramy się nad nową, zupełnie nam nieznaną wodę. Na jej zbadanie musimy poświecić dużo więcej czasu, tak aby znaleźć odpowiednie miejsce, w którym zamierzamy łowić, oraz żeby właściwie przygotować łowisko. Wówczas może się pojawić problem z wyborem sposobu nęcenia. Długotrwałe nęcenie odpada, gdyż nie mamy na to zbyt wiele czasu. Pozostaje więc nęcenie punktowe. Można zanęcić pewien wybrany obszar naszego łowiska kulkami, a potem podczas łowienia, jedynie systematycznie donęcać punktowo. Jest to bardzo efektywny sposób, gdyż karpie ciągle przeszukują dno w poszukiwaniu pokarmu. Jaki wybrać skuteczny sposób punktowego nęcenia i łowienia? Są dwie możliwości. Pierwsza to łowienie za pomocą tzw. Metody. Druga to zastosowanie materiałów rozpuszczalnych, w skrócie nazywanych PVA. Który sposób wybrać i czym się kierować? Oba są dosyć podobne, a przede wszystkim bardzo skuteczne.

do góry