Karp Max nr. 4/2007
data dodania: 2007.10.11 09:52:07
KIEDYŚ I TERAZ - Steve Briggs
Wspomnienia są wspaniałą sprawą. Niedawno siedziałem z moim przyjacielem Petem w jego domu i dyskutowałem o sprzęcie jaki kiedyś używaliśmy. Próbowaliśmy porównywać go do tego z dnia dzisiejszego. Okazało się, że te porównania te są bardzo interesujące. Obaj przez wiele lat łowiliśmy w Jeziorze Cassien, z różnym skutkiem, ale taką przykładową wyprawą był nasz pierwszy wyjazd nad Jezioro Chantecoq w północnej Francji. Było to w roku 1994. To właśnie wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z łowieniem na dużych odległościach, w łowisku, którego dno było pokryte pniami po ściętych drzewach. Szło nam całkiem nieźle, chociaż Pete łowił w miejscu o dużo większej ilości zaczepów niż ja, wyholował kilka sztuk w okolicach 20 kg. Pamiętam jak siedziałem w namiocie, oglądając swój sprzęt i zastanawiając się „jak to dobrze, że jestem zaopatrzony we wszystko co w takiej sytuacji powinienem mieć”. Jednak dzisiaj nie odważyłbym się spróbować łowić na podobne zestawy. Cóż takiego w takim razie się zmieniło?
DŁUGOŚĆ WŁOSA - Przemysław Mroczek
Od kiedy wymyślono metodę włosową, czyli od 25 lat, trwa niekończąca się dyskusja na temat włosa. Jaki ma być długi, w jaki sposób zamocowany, z jakiego materiału wykonany itd. Włos przechodził różne etapy rozwoju, jeżeli o czymś tak pospolitym można w ogóle w ten sposób mówić. Jeżeli ktoś by mnie zapytał na temat włosa to szczerze mówiąc nie miałbym jednoznacznej odpowiedzi, jaki powinien być. Bowiem moim zdaniem zależy to od kilku różnych czynników, ale przede wszystkim od upodobań ryb.
NA SZTYWNO - Paweł Szewc
Ostry odjazd budzi nas w środku nocy. Zaspani biegniemy do wędki, zaś w tym czasie karp ucieka coraz szybciej. Wreszcie zacinamy, karp jest bardzo silny i dodatkowo wyciąga żyłkę z kołowrotka z prędkością ekspresu, następnie wchodzi w twardy zaczep i na tym kończy się nasza przygoda. Nie muszę dodawać, jaką mamy wówczas minę. Jedna ryba stracona, no cóż bywa, może weźmie druga i tym razem się uda. Sytuacja jednak ciągle się powtarza, a każda zacięta ryba wchodzi w zaczep, a my bezradni stwierdzamy, że łowienie w takim miejscu jest bez sensu i po prostu jedziemy do domu. Ale czy na pewno jest bez sensu? Biorąc pod uwagę wcześniejsze zachowanie to powiem, że tak. Pozwalając bowiem rybie już przy braniu wejść w zaczep, zanim zdążymy zareagować, to rzeczywiście lepiej zostańmy w domu lub zmieńmy miejsce połowu, bo szkoda naszych nerwów i czasu. Chcąc łowić karpie w twardych zaczepach musimy się do tego solidnie przygotować, zarówno pod względem sprzętowym, jak i psychicznym. Takie łowienie wymaga większej precyzji uwagi. Poniżej opiszę jak zabrać się do łowienia karpi na sztywno.

AŻ DO PIERWSZEGO LODU - Tomasz Wasilewski
Pomimo kończącego się sezonu, to właśnie jesień jest porą roku, którą lubię najbardziej. Od kilku sezonów wrzesień i październik są miesiącami, w których każdą wolną chwilę spędzam nad wodą. Powiem więcej, w tym okresie częściej jestem na rybach niż w domu! Jest co najmniej kilka powodów takiego stanu rzeczy. Najważniejszym jest jednak fakt, że karpie w końcu zaczynają naprawdę jeść. Spadek temperatury wody o kilka stopni i trochę mniejsza niż w lecie ilość światła powodują, że ryby odczuwając nadchodzące zmiany jedzą na zapas. To ostatnie miesiące „wielkiego żarcia”, w których muszą odłożyć potrzebny im do przeżycia zimy tłuszcz. Niewykorzystanie tego okresu byłoby grzechem. Zbiornikami, w których najczęściej łowię jesienią są żwirownie o bardzo zróżnicowanym dnie i powierzchni, od kilkunastu do kilkudziesięciu hektarów. Raczej omijam wody o płaskim, mało urozmaiconym dnie. Brak charakterystycznych miejsc utrudnia lokalizację ryb, które w zasadzie mogą być wszędzie. Bez względu na porę roku, kluczem do skutecznego łowienia karpi jest odnalezienie ich naturalnych żerowisk.
Z CZEGO JESIENNE KULKI? - Libor Chrobok
Lato pożegnało się z nami i mamy jesień, jeden z najlepszych okresów połowu karpi. Mnóstwo wędkarzy właśnie jesienią notuje najlepsze wyniki. Co jest powodem? Dlaczego akurat w tym okresie można złowić więcej dużych karpi aniżeli innym razem? Wszyscy wiedzą, że karpie zbierają pokarm w ciągu całego roku. Nawet zimą karp przyjmuje minimalne ilości pokarmu, by przeżyć. Główną różnicę między poszczególnymi okresami stanowi jednak dostępność pokarmu. Karp latem ma do dyspozycji dużą ilość naturalnego pokarmu. Może sobie wybierać z dużej oferty swego naturalnego środowiska. Z tego powodu duży karp jest nieufny, gdy napotka naszą przynętę. Jesienią, kiedy naturalnego pokarmu ubywa, karp staje się mniej ostrożny. Wyszukuje pożywienie, które dla niego oznacza źródło długookresowego zapasu, by przeżyć okres zimy. Krótko można powiedzieć, że karp stara się przed zimą „napchać“.
ZAWÓD PROJEKTANT
Russel Cosey to Anglik, który jako jeden z niewielu ludzi na świecie zawodowo zajmuje się projektowaniem sprzętu karpiowego. Od kilku miesięcy Russel pracuje dla firmy Tandem Baits, która latem zaprosiła naszą redakcję na spotkanie z tym niezwykle ciekawym człowiekiem. Oto z nim wywiad:
„KM” -Powiedz ilu jest profesjonalnych projektantów sprzętu karpiowego na świecie?
R.C. - Profesjonalnych? Pracują w takich firmach jak Daiwa czy Shimano. To wędki i kołowrotki, natomiast jeżeli chodzi o sprzęt to takim projektantem był na pewno Rod Hutchinson, Kevin Nash, ludzie firmy Fox, związani z JRC, ale to było dawno. Większość od lat znanych firm wymyśliło prawie wszystko to co teraz mamy. Prawda jest taka, że dzisiaj prawie nie ma ludzi, którzy wymyślają coś nowego, oni kopiują stare pomysły. Zauważ, wszystkie znane nazwiska, dodam jeszcze Martina Locke z Solara i Danny Fairbrassa z Kordy, to ludzie działający w tej branży od kilkunastu lat. Znajdź mi jakieś nowe nazwisko, które firmuje coś nowego, odkrywczego. Nie ma. Na początku wędkarstwa karpiowego wymyślano rzeczy, które pozwalały na łowienie karpi, teraz wymyśla się rzeczy, które albo są wtórne, są rozwinięciem tych starych, albo po prostu ułatwiające karpiarzowi życie. Poza tym, przynajmniej w Anglii ci, wszyscy ludzie byli ze sobą powiązani. To grupa dobrych znajomków, której duża część pracowała w większości firm. Oni przed sobą nie mają tajemnic, to byli inicjatorzy tego całego karpiowego zamieszania. Ktoś, kto pracował w firmie X, za chwilę przenosił się do innego miasta i zakładał własną firmę.
