Niedziela, 1 Sierpień 2010, imieniny obchodzi: Nadia, Justyna, Piotr
Klamoty karpiowe

Shimano Aero Technium

Seria topowych kołowrotków Shimano typu big pit nazywa się Aero Technium. Składa się z 3 modeli: XT-B, MgS XS-A, oraz XS-B. więcej »

Anaconda Bait Barrel

Wiadra do przenoszenia czy przechowywania zanęty lub kulek są stałym elementem wyposażenia karpiarza. Najczęściej jednak po zużyciu ich zawartości, puste plastikowe wiaderka tylko zawadzają, nie pełniąc żadnej funkcji. więcej »
Nowości

Kolejna dwudziestka

Do redakcji dotarła kolejna informacja o karpiu powyżej 20 kg. Jego łowca to Paweł Krupa z Motycza. więcej »

Karp Max nr. 2/2008

data dodania: 2008.04.10 21:59:53

W najnowszym KM znalazło się wiele ciekawych artykułów. Steve Briggs prowadzi „Kosmiczne rozmyślania” na temat wpływu faz księżyca na brania karpi. Zbigniew Hukałowicz dzieli się swoimi wspomnieniami z wypraw na niemieckie wody. Tematem wyboru odpowiedniej plecionki i tym jak skutecznie na nią łowić zajął się Przemysław Mroczek. O samotnych karpiowych zasiadkach i o tym jak się do nich przygotować pisze Jocelyn Dupre. Bogdan Gackowski opowiada zaś o niezapomnianej przygodzie nad jeziorem Jeżewiec, gdzie w ciągu 96 godzin wyholował 78 karpi. Paweł Szewc kontynuuje wątek z poprzedniego numeru o łowieniu z wywózki, zaś Ryszard Jarmułowicz przedstawia zestawy końcowe na różne okazje.

 

Oprócz tego w konkursach do wygrania: zdalnie sterowana łódka do zanęcania Warm Boat, kołowrotek Quantum Hyper Cast, namiot Wychwood, oraz 3 worki pelletu Aller Aqua.



Kosmiczne rozmyślania - Steve Briggs
Z dużym zainteresowaniem przeczytałem ostatnio polemiczne artykuły Simona Crowe’a i Tima Paisley’a, zamieszczone w jednym z angielskich karpiowych czasopism. Sprawa dotyczyła wpływu faz księżyca na brania karpi. Jeden z autorów twierdził, że księżyc nie ma żadnego wpływu na żerowanie karpi, drugi uważał coś wręcz przeciwnego. Styl polemiki tych dwóch karpiarzy, nota bene świetnych łowców, zadziałał na mnie nieco wymiotnie. Mimo to, chętnie zabiorę głos na temat wpływu faz księżyca na aktywność karpi. Co mam do powiedzenia w tym temacie? Doskonale znając obu dyskutantów wiem, że Tim analizuje każdą rzecz w najdrobniejszych szczegółach, natomiast Tim robi wszystko po najprostszej linii, na przykład od 10 lat używa takiego samego zestawu końcowego, i pewnie będzie go używał przez następne 10 lat. Wiem, że to nie ma wiele wspólnego z fazami księżyca, ja jednak jestem typem, który gdzieś jest w połowie między nimi. Nie bardzo wierzę w różne przesądy, ale zawsze staram się je zanalizować. Szczerze mówiąc zainteresował mnie ten temat, więc zacząłem go studiować, spodziewając się, że tu działa zupełny przypadek, ale jak się później okazało, to nie zawsze był przypadek.

Do Niemiec, nad dziewicze wody - Zbigniew Hukałowicz
Na karpie do Niemiec jeżdżę od kilku lat. Między innymi odwiedzam zbiornik zaporowy w Górach Harz, zazwyczaj z okazji odwiedzin u rodziny. Zbiornik jest duży, ma zimną wodę, a duże karpie zlokalizować jest dość trudno. Najczęściej brały mi tam sztuki w przedziale 5 - 16 kg. Od pewnego czasu prasa niemiecka zaczęła donosić o rekordowych karpiach z niewielkich, dobrze ogrzanych jezior, o powierzchni od około 8 do 25 hektarów. Takich wód w Niemczech jest bardzo dużo, a karpie nierzadko dochodzą do 40 kg wagi. Co ciekawe, często okoliczni mieszkańcy sami nie mają pojęcia jakie duże karpie pływają pod ich nosami. Związane jest to z zupełnie inna mentalnością Niemców, dla których duży karp, posiada walory sportowe, natomiast jest rybą nie wywołującą żadnego pożądania kulinarnego. Dlatego też karpie u naszych zachodnich sąsiadów nie są niepokojone przez nikogo i spokojnie mogą dorastać do słusznych rozmiarów.


Stawiam na plecionkę - Przemysław Mroczek
Jeszcze parę lat temu łowienie na plecionkę było dla mnie katorgą, którą czasami musiałem znosić. Bywały takie sytuacje, zwłaszcza na dużych zbiornikach, kiedy konieczne było wywożenie zestawów na setki metrów, a wówczas żyłka była zupełnie bezużyteczna.
Moje pierwsze doświadczenia związane były z plecionką Fireline, która była bardzo popularna, głównie dzięki swojej wytrzymałości na zerwanie. Na szpuli kołowrotka zachowywała się jednak jak drut, a odgłos tarcia o przelotki wzbudzał dreszcze. To było jakieś 10 lat temu, kiedy plecionek adresowanych do karpiarzy praktycznie się nie spotykało. Teraz wybór mamy ogromny, ale też z tym jest problem, bo w redakcji często otrzymujemy telefony z zapytaniem, którą plecionkę wybrać.


Z karpiami sam na sam - Jocelyn Dupre
Większość karpiarzy w dużych zbiornikach łowi grupowo. Związane jest to przede wszystkim z bezpieczeństwem, ale także z praktycznym podejściem do wędkarstwa. Niewielu jest takich, którzy decydują się łowić samotnie. Ja się do nich zaliczam.
Skąd to wynika? Przede wszystkim ze stałym problemem braku czasu. Moi koledzy mają niewiele czasu, a jeżeli już go znajdą, to nie zawsze zgrywa się to z moimi możliwościami. Muszę się przyznać, że z czasem stałem się bardziej autonomiczny niż dawniej. Powiem więcej - dzięki temu zdobywam coraz większe doświadczenie. Popularna teza głosi „lepiej być samemu niż w złym towarzystwie”. I coś w tym jest. Jeżeli mam wędkarskiego partnera, z którym doskonale się rozumiem, który lubi tego samego rodzaju wody co ja, wszystko jest w porządku. Jednak zazwyczaj trudno o znalezienie takiej osoby. Łowiąc w „złym” towarzystwie osiągnę dużo gorsze rezultaty niż będąc samemu.


Jeżewiec - Jezioro obfitości - Bogdan Gackowski
Przygoda, którą przeżyłem w ubiegłym roku nad jeziorem Jeżewiec była dla mnie czymś zupełnie niezwykłym, i to wcale nie dlatego, żebym bił tam swoje życiowe rekordy. Z zupełnie innego powodu. Jezioro to położone jest około 30 kilometrów od Torunia, w gminie Kikuł. Woda ma powierzchnię 18 hektarów, otoczona jest szerokim pasem trzcin, a to wszystko położone w małej dolince i otoczone sielskim krajobrazem polskiej wsi. Nic tylko wypoczywać i łowić. Z rozłożeniem ekwipunku nie ma żadnych problemów - do łowienia udostępnionych jest dziesięć pomostów, a każdy z nich spokojnie pomieści dwa stojaki, a nawet namiot. Z opowiadań właściciela łowiska dowiedziałem się, że woda ta została zarybiona siedmioma tonami karpia, średnia waga to od 6 do 10kg i dwadzieścia sztuk od 14 kg do 20kg. Swoistym magnesem były informacje, że można tu w czasie jednej zasiadki (dwie doby) złowić nawet 10 karpi, których masa niekiedy dochodzi do 20 kg. Nieoficjalnym rekordem jeziora jest ryba ważąca 16,8 kg. Razem z moim dobrym kolegą Jarkiem Górskim postanowiliśmy bliżej poznać ten akwen, a jeśli jest jak mówią, to będzie okazja przetestować przynęty.


Z wywózki czyli łowienie precyzyjne (cz. II) - Paweł Szewc
Wszystko już przygotowane, zostało tylko wywieźć zestawy w łowisko i czekać na upragnione branie. Właściwie tu mamy do wyboru dwie opcje wywózki zestawów - jedna dotyczy wywózki samego zestawu z wędką na brzegu, druga zaś to taka, gdzie zabieramy wędkę na ponton lub łódkę. Najczęściej jednak stosuję tą pierwszą metodę, ponieważ nie widzę konieczności zabierania wędki na ponton, zwłaszcza podczas silniejszych wiatrów, gdzie w przypadku kąpieli możemy po prostu stracić wędkę. Lecz myślę, że to kwestia przyzwyczajenia. Zabierając wędkę na ponton możemy sami kontrolować napięcie żyłki podczas powrotu na brzeg, i jeśli jesteśmy sami nad wodą, wówczas nie zrobi nam się wielkie zakole z żyłki wtedy, gdy nikt na brzegu nie będzie mógł nam jej napiąć. Ten wybór zostawiam każdemu indywidualnie. Druga metoda to wywózka z wędką na brzegu i najlepiej przy pomocy kolegi, który będzie wszystko kontrolował. Od czego więc zaczynamy?


Zestawy końcowe na różne okazje - Ryszard Jarmułowicz

Żeby nakłonić do brania dużego karpia, ważny jest każdy element zestawu. Jednak, o ile możemy przymknąć oko na jakość wędziska, czy kołowrotka (oczywiście do pewnego stopnia ) - wpływa to na naszą wygodę łowienia, ewentualnie łatwość umieszczenia zestawu w łowisku czy w wyholowaniu karpia - to sporządzenie zestawu końcowego ma kluczową rolę. Tak jak przynęta będzie się prezentowała w wodzie, tak karpie będą nią zainteresowane. Kiedyś jako przypon do łowienia cyprinusa wykorzystywało się miękki materiał przyponowy. Później nastała moda na sztywne przypony. Obecnie ilość rodzajów przyponów przyprawia o zawrót głowy. Fachowcy stwierdzili, że nie wystarczy wybierać między „czarnym i białym”, tzn. w naszym przypadku między „miękkim i sztywnym”. Przypon należy dobierać do łowiska, do dna, na którym łowimy, rodzaju roślinności czy prezentowanej przynęty (nie wspominam tu o tak oczywistym elemencie jak wielkość ryby).

do góry