Karp Max nr. 4/2009
data dodania: 2009.10.20 00:01:14
CO KRYJĄ GRĄŻELE? - Mariusz Kowalski, Przemysław Ziętek
Lenistwo, jak często można zauważyć, wkrada się w nasze życie, nie omijając oczywiście karpiarzy. Łatwo oddzielamy prawdziwego zapaleńca od "leniucha", który stara się wjechać autem na samo łowisko, by nie nosić sprzętu. Taka osoba wybiera miejsce gdzie ktoś już wcześnie złowił karpia, więc nęci za pomocą zdalnie sterowanej łódki, bez dokładnego zbadania struktury dna. Często kilkudniowa zasiadka nie przynosi efektu, co kwituje stwierdzeniem "pogoda zrobiła swoje". O dziwo, na drugim końcu zbiornika, w miejscu, które nasz leniuch skreślił na starcie z powodu złego dojazdu oraz krzaków porastających brzeg (utrudniających rozbicie namiotu), siedział karpiarz, dla którego pogoda była łaskawsza, łowił karpie, które tylko sobie znanym sposobem omijały zestawy leniucha. Zastanówmy się czy nie popełniamy tego samego błędu, omijając podręcznikowe miejscówki, a więc zwalone drzewa, trzcinowiska, półki, blaty, grążele.
DOBRE KULKI NA TRUDNY ROK - Ryszard Jarmułowicz
Mija kolejny sezon wędkarski. Był to bardzo trudny rok. Karpie brały słabo, a spowodowane to było zmiennymi warunkami atmosferycznymi. W większości wód tarło karpi przesunęło się nawet o kilka miesięcy. Ponadto te ciągłe zmiany ciśnienia i temperatury wody (niekiedy na płytkich wodach temperatura wody zmieniała się o 2-4 stopni w ciągu doby). Wszystko to miało decydujący wpływ na chimeryczne żerowanie ryb. Brak brań miał jednak pozytywne aspekty. Zmuszał do myślenia i kombinowania, szczególnie przy doborze zestawów końcowych, a także sposobie nęcenia i wyborze przynęt. Sam wielokrotnie zastanawiałem się, gdzie podziały się karpie, które w latach ubiegłych tak często odwiedzały moje łowiska. Zacząłem od analizy moich zanęt, które do tej pory były niezmiernie skuteczne.
ZRÓB WŁASNY MIKS CZ. 3 - Marcin Krajewski
Zapewne nikt z nas nie wyobraża sobie karpiowania bez używania aromatów pod jakąkolwiek postacią, czystego aromatu przy produkcji kulek, bądź dipu lub boostera. Na rynku zapachowym spotyka się aromaty syntetyczne, ekstrakty, wyciągi z roślin, oraz identyczne z naturalnymi. W zależności od zastosowania aromatów do ich rozcieńczania używa się tzw. nośników (glikol propylenowy, glicerol, alkohol etylowy, triacetyna, olej, guma arabska, sól, maltodekstryna, woda). Standardowym i najczęściej stosowanym nośnikiem dla aromatów w płynie jest glikol. Aromat na tym nośniku jest bardzo dobrze rozpuszczalny i wytrzymały na wysokie temperatury. Większość aromatów spotykanych na rynku wędkarskim produkowana jest właśnie na jego bazie, jednak topowe flavory do wyrobu kulek proteinowych zawierają połączenia kilku nośników, co wyróżnia je z pośród zwykłych aromatów spożywczych i cukierniczych.
4 WAŻNE SPRAWY - Libor Chrobok
Od paru lat, w czasie których dość intensywnie łowię w Polsce, spotykam nad wodą wiele osób, marzących o złowieniu wielkiego karpia, natomiast popełniających przy tym podstawowe błędy. Wielu z nich tkwi w przekonaniu, że kupując sprzętowy „full wypas”, stawiając na brzegu najdroższe stojaki, wędki, kołowrotki, czy rozpijając najnowsze modele namiotów, stają się automatycznie karpiarzami. Moim zdaniem jest to podchodzenie do karpiowania absolutnie ze złej strony. Naturalnie nie chciałbym w poniższym artykule nikogo obrażać, tylko zwrócić uwagę na to, co według mnie jest najważniejsze, a co może szybką drogą doprowadzić początkujących karpiarzy do złowienia wymarzonych okazów.
RZEKA RODAN - Roman Buczy�?ski
Dla większości karpiarzy zapewne wyprawa na południe Francji byłaby dużym przedsięwzięciem. Zapewne zapytacie, dlaczego wybrałem się właśnie nad Rodan, kiedy po drodze jest wiele wspaniałych łowisk karpiowych, jak jeziora Orient, Temple czy Du Der? Odpowiedź jest prosta, Rodan przywodzi mi na myśl magię łowienia karpi, jaką pamiętam jeszcze z lat dzieciństwa, kiedy łowiłem w Wiśle pod Krakowem. Niewiedza tego, co za ryba może się znajdować na drugim końcu mojej wędki, jest czymś absolutnie podniecającym. To właśnie ta dzika siła niepoznanej rzeki, pchnęła mnie pewnego razu w tamte rejony Francji, aby poczuć tajemnicę i magię tego miejsca. To w dzisiejszych czasach prawie niespotykane, że można nie zetknąć się z żadnym wędkarzem na przestrzeni wielu kilometrów rzeki. Mało tego, może się okazać, że w pewnych miejscach mogę być pierwszym wędkarzem.
STRATEGIA NĘCENIA - Jocelyn Dupree
Wbrew powszechnym opiniom, dziko żyjące ryby, które nigdy nie były na haczyku, natury są bardzo ostrożne. Tak jak w przypadku innych zwierząt, to właśnie ich naturalny instynkt podpowiada, co zrobić, aby przeżyć. Używają wszystkich swoich zmysłów, a więc węchu, smaku, a także dotyku, aby rozpoznać niebezpieczeństwa, którymi mogą być nienaturalne koncentracje pokarmu (przenęcone łowiska), lub nawet obecność żyłek w wodzie. Karpie znakomicie się uczą i potrafią wyciągać wnioski zwłaszcza z zaistniałych krytycznych sytuacji. W związku z tym o wiele trudniej złowić karpia, który już kiedyś był na haczyku, od karpia „dziewiczego”. Bez względu na to czy zamierzamy złowić pierwszego, czy drugiego z nich, niezbędne będzie „zbudowanie” zaufania u ryb, tak aby nie wzbudzić ich nieufności. Niech jednak nas to nie wprowadzi w błąd, gdyż możemy być postawieni przed dwoma sytuacjami. W pierwszej karp pobiera naszą przynętę, gdyż czuje się bezpieczny i żeruje bez obaw. W drugiej jest zaniepokojony, ale też bierze, gdyż jest po prostu głodny. Z tego właśnie powodu na niektórych wodach, gdzie jest silna presja wędkarska i duża populacja karpi, które jednak mają bardzo mało naturalnego pokarmu, ryby podejmują ryzyko i regularnie biorą. To głód zmusza je do podejmowania ryzyka!

AMURY Z ODRY - Marcin Partyka
Odra w okolicach Wrocławia to doskonałe łowisko - średnia głębokość sięga trzech metrów, dno jest muliste, miejscami piaszczysto-żwirowe. Dostęp do brzegu jest łatwy, przeważnie można dojechać samochodem. Tam oczywiście może łowić każdy, mnie natomiast pociągają miejsca trudno dostępne i tym samym rzadko odwiedzane przez wędkarzy. Dotrzeć do nich można jedynie na własnych nogach. Właśnie takie miejscówki zwykle wybieram na swoje amurowe zasiadki.
W POSZUKIWANIU OKAZÓW - Paweł Szewc
W poniższym tekście przedstawię, czym należy się kierować i na co zwracać szczególną uwagę wybierając wodę, w której karpie mają największe szanse osiągnąć imponującą dla nas wielkość, oraz opiszę metody połowu ułatwiające nam spotkanie z wielkołuskimi cwaniakami. Oczywiście łowienie tych największych rekordowych okazów jest bardzo trudnym zadaniem nawet dla karpiowych specjalistów. Dlaczego tak się dzieje, że łowimy tak mało okazów karpi? Wydaje się, że odpowiedz jest prosta - ilość wielkich sztuk jest bardzo mała, dlatego tak trudno o spotkanie z wielkołuskim grubasem. Ale czy na pewno? Oczywiście można się zgodzić z tym faktem, choćby porównując polskie wody z francuskimi. Ale przecież w Polsce mamy ogromną ilość zbiorników wszelkiego rodzaju, a z pewnością ich pewna część kryje w swej toni okazy z naszych snów i marzeń. Zacznijmy więc od początku i spróbujmy sobie odpowiedzieć na pytanie: gdzie pływają największe sztuki?
Z PREMIERSHIP NAD KARPIOWE JEZIORO - Alek Matuszewski
W większość weekendów można go zobaczyć walczącego przeciwko takim sławom jak Fernando Torres czy, do niedawna, Christiano Ronaldo. Jednak Bobby Zamora, napastnik Fulham FC, swój wolny czas wykorzystuje na walkę z karpiami. Spędziliśmy z nim cały dzień i przypatrywaliśmy się jak radzi sobie nad zupełnie nową karpiową wodą. Kiedy jesteś jest pod obstrzałem mediów przez 24 godziny 7 dni w tygodniu, każdą wolną chwilę chciałbyś przeznaczyć na zupełny relaks. Dlatego właśnie Bobby Zamora ponad wszystko uwielbia całonocne karpiowe zasiadki. Gwiazda Fulham Football Club jest wędkarzem od najmłodszych lat. Początkowo ze swoim dziadkiem łowił głownie w morzu, później przekwalifikował się na karpiarza. Jednak grając w Londynie w klubach Tottenham, West Ham i wreszcie w Fulham, zmuszony został do zamieszkania w mieszkaniu w centrum miasta. „Zawsze uwielbiałem wędkowanie, bo to był znakomity sposób na odpoczynek od piłki. Jednak kiedy przeniosłem się do centrum Londynu, okazało się, że nowe mieszkanie zupełnie nie nadaje się do przechowywania całej masy karpiowego sprzętu. Wkrótce sprzedałem cały sprzęt koledze i na kilka lat rzuciłem wędkowanie”- mówi Bobby. Jednak po 4 latach stwierdził, że wystarczy, kupił nowy dom, w którym wreszcie było wystarczająco miejsca na karpiowe klamoty, i powrócił do swojego hobby.

W TROSCE O KARPIA - Daniel Szymański
Jedną z głównych idei współczesnego wędkarstwa karpiowego jest zasada catch & release. To wspaniałe założenie, którego przestrzeganie daje wiele satysfakcji, oraz umożliwia spotkania z tymi samymi okazami w przyszłości. Ważne jest jednak to, aby nasi ulubieńcy wrócili do wody w jak najlepszym stanie, a to nieodłącznie wiąże się z wszystkim, co ma miejsce na brzegu. Kierując się własną wyobraźnią, łatwo zrozumieć, że fakt zacięcia i wyholowania ryby raczej nie stanowi dla niej przyjemnego doświadczenia. Idąc dalej, można wysunąć tezę, że niewłaściwe zabiegi podczas obchodzenia się z rybą na brzegu mogą tylko spotęgować jej negatywne odczucia. Skoro tak, to kluczową sprawą powinno być dla nas to, by z troską i dbałością przeprowadzać wszelkie niezbędne „czynności brzegowe”, by w miarę możliwości ułatwić rybie „pobyt w suchości”.