Karp Max nr. 1/2010
data dodania: 2010.01.11 21:59:57
25 WEEKENDOWYCH KARPI - Jerzy Ryncarz
BALANSOWANIE KULEK - Daniel Szymański
KARPIOWE PRZEDWIOŚNIE - Tomasz Nuckowski
MAŁE PRZYNĘTY NA DUŻE KARPIE - Tomasz Wasilewski
PODWODNYM OKIEM - Przemysław Mroczek
KARPIOWE SZLAKI - Simon Crow
TUŻ PRZY BRZEGU - Marcin Partyka
WIOSENNA STRATEGIA - Paweł Szewc
Z WODY - Filip Staszek
ZRÓB WŁASNY MIKS - CZ. 4 - Marcin Krajewski
DZIKA BUŁGARIA - Lukáš Krása
25 WEEKENDOWYCH KARPI - Jerzy Ryncarz
Jesień to dobry okres na karpie. Nad jeziorami jest już mało wędkujących i można znaleźć odpowiednie miejsce na kilkudniową zasiadkę. W ubiegłym roku pierwsze dni października były bardzo ciepłe, więc wraz z Mirkiem postanowiliśmy spędzić weekend nad jeziorem Staropolanka w Zdzieszowicach.
Nad wodę przyjechaliśmy rano i przez około godzinę obserwowaliśmy wodę, aby podjąć jak najlepszą decyzję odnośnie miejsca wędkowania. Postanowiliśmy wędkować na otwartej wodzie około 150 m od brzegu. Były tam dwa wypłycenia z 4 na 2 m. Do zanęcenia użyliśmy 0,5 kg kukurydzy i taką samą ilość Maxi Top Pellets 18 mm firmy Star Baits. Zamierzaliśmy użyć cztery rodzaje kulek. Ja wywiozłem swoje zestawy z kulkami White Fish Halibut Pellet i Demon Hot Demon, natomiast Mirek Instinct Factor i SK 30. Na każdy zestaw wrzuciliśmy po 15 kulek.
Po około trzech godzinach mam nieśmiałe branie na Demona i na brzegu ląduje karp 11,80 kg.
BALANSOWANIE KULEK - Daniel Szymański
Przechytrzenie ostrożnego karpia często wymaga od wędkarza różnorodnych modyfikacji zestawów. Tradycyjną kulkę tonącą zastępujemy często kulką pływającą (pop-up), pojedyncze kulki na włosie zamieniamy na grzybki, lub bałwanki, uzupełniamy arsenał przynętowy o pellet, oraz inne przynęty rozpuszczalne w wodzie. Kulki pop-up stały się w ostatnich latach jedną z najbardziej popularnych przynęt. Praktycznie każda znacząca firma produkująca przynęty karpiowe ma takie kulki w swojej ofercie.
Dlaczego kulki pływające powinny znaleźć się na wyposażeniu każdego współczesnego łowcy karpi? Główny powód, to fakt, że pop-upy pozwalają tworzyć nieskończenie wiele, przeróżnie prezentujących się w wodzie zestawów. Stosując je w różnorodnych wariantach i modyfikacjach, jesteśmy w stanie skonstruować najbardziej trafną i sprawdzającą się w danej wodzie przynętę. Eksperymenty w komponowaniu bałwanków, grzybków i innych przynęt łączonych, a także zastosowanie zmian w zestawach końcowych, niejednokrotnie pozwoliło mi pokonać te najbardziej wybredne ryby.
KARPIOWE PRZEDWIOŚNIE - Tomasz Nuckowski
Przedwiośnie to najbardziej wyczekiwana przeze mnie pora roku, kiedy po zimie, spragniony karpiowych łowów wyruszam nad wodę w poszukiwaniu wymarzonych okazów. W dzisiejszych czasach, gdy zimy stają się bardziej łagodne, a lód znika z jezior już nawet w lutym, sezon karpiowy na zimnych wodach rozpoczyna się o wiele szybciej niż to miało miejsce przed laty. Zmieniło się także podejście karpiarzy, dla których mroźne noce i zimna woda nie stanowią już większej przeszkody. Ciepły śpiwór, namiot z winterskinem, a do tego piecyk sprawiają, że łowienie nawet podczas nocnych przymrozków jest bardzo komfortowe i przyjemne. Jednak najważniejsze jest obalenie mitu, jakoby karp żeruje dopiero przy temperaturze wody ponad 10 stopni. Swojego pierwszego wczesnowiosennego karpia złowiłem w 2000roku pod koniec marca, gdy woda miała zaledwie 7 stopni, a lód stopniał ledwie dwa tygodnie wcześniej. We wcześniejszych latach najczęściej czekałem z wyprawami do końca kwietnia, bądź pojawiałem się nad wodą dopiero w maju. Z perspektywy tych lat widzę teraz jak błędne było to podejście i ile czasu straciłem siedząc w domu zamiast nad wodą.

MAŁE PRZYNĘTY NA DUŻE KARPIE - Tomasz Wasilewski
Zaczynając swoją przygodę z karpiami, wierzyłem, że aby złowić dużego karpia należy używać dużych przynęt. Teoria wydawała się logiczna, tym bardziej, że w większości łowisk jest dużo drobnicy. Myślałem, że łowiąc na jedną, a nawet dwie duże kulki pozbędę się brań małych ryb. Kręcąc kulki, właśnie z myślą o największych karpiach, z części ciasta robiłem znacznie większe przynętówki. W ciągu następnych kilku sezonów przekonałem się, że nie ma idealnego, zawsze skutecznego sposobu, który pozwoli mi odnosić sukcesy. Aby z powodzeniem łowić duże karpie nie można się ograniczać. Należy dostosować swoją taktykę do zbiornika i ciągle poszukiwać nowych sposobów na przechytrzenie ryb.
Do tej pory z najdrobniejszymi szczegółami pamiętam jedną z moich pierwszych zasiadek na Odrze. Wybrane wcześniej miejsce nęciłem co drugi dzień dużą ilością ziaren i paroma kilogramami kulek. Po czterokrotnym zanęceniu, pełen nadziei przyjechałem na ryby. Żeby uniknąć brań drobnicy na jeden zestaw założyłem kulkę o średnicy około 26mm, a na drugi bałwanka z dwóch kulek o średnicy 22mm. Przez pierwsze dwie doby nie miałem ani jednego brania.
PODWODNYM OKIEM - Przemysław Mroczek
Karpiarze bardzo szybko przyswoili sobie elektroniczne wynalazki, które okazały się niezwykle pomocne podczas zasiadek. Począwszy od sygnalizatorów, poprzez łódki zdalnie sterowane (również z zamontowaną echosondą), aż po kamery podwodne. Te ostatnie dostępne są od niedawna. Mogło by się wydawać, że zaglądanie pod wodę to wydzieranie ostatnich jej tajemnic. Przecież jest coś pięknego w odgadywaniu, co też dzieje się tam na dnie, w domyślaniu się czy nasza zanęta została wyjedzona, czy posłany przez nas zestaw dobrze się prezentuje. Jednak tak samo przed laty mówiło się o sygnalizatorach elektronicznych, wędkarzy używających je odsądzano od czci i wiary. A dzisiaj?
Tak, przed rozwojem techniki nie da się uciec, a jeżeli może być ona pomocna, to czemu nie? Kamery podwodnej trudno używać podczas każdego wypadu nad wodę. Może być za to przydatna podczas dłuższej zasiadki, kiedy dysponujemy środkiem pływającym. Zastosowanie kamery może być wielorakie. Najczęściej pomaga nam ona w obejrzeniu widoku dna - sprawdzeniu czy zanęta została wyjedzona, w szukaniu czystych połaci dna do dokładnego położenia zestawu. Kamerę można jednak również umieścić na dnie i z brzegu obserwować co dzieje się w naszym łowisku. Zabawa przednia!
KARPIOWE SZLAKI - Simon Crow
Czym jest presja wędkarska?
Odpowiedź na to pytanie jest wyjątkowo trudna, ponieważ presja wędkarska może być definiowana na różne sposoby. Spróbuję to wyjaśnić. Karp, który nigdy nie był złowiony, też może być poddany presji, a to za sprawą dźwięków dochodzących z brzegu, to za sprawą podwodnych przeszkód, czy nawet poprzez sygnały przekazywane przez inne ryby. Karpie są panami swojego środowiska i mają doskonałą wiedzę o wszystkim, co znajduje się w ich domu. Mogą z rzadka odwiedzać pewne partie jeziora/wody, ale mogę dać ostatniego dolara za to, że nawet w takich miejscach będą dobrze wiedzieć, kiedy coś jest nie tak.
Na drugim, ekstremalnym końcu presji wędkarskiej, są wody z dużymi karpiami, nad brzegami, których karpiarzy widuje się codziennie, jeżeli niełowiących, to wypatrujących ryb. W większości takich wód, jak na przykład znane w Anglii łowisko Yateley Car Park Lake (które ma powierzchnię 8 hektarów i żyje w nim zaledwie 20 dużych karpi), karpie mają się bardzo dobrze, żerują przez cały rok, rosną i są zdrowe. Takie wody są obławiane przez oddanych tym wodom karpiarzy, którzy obserwując ryby, uczą się ich zachowań. Znają więc ścieżki, którymi karpie podążają, wiedzą gdzie ryby żerują, gdzie można je najczęściej spotkać. Ogólnie mówiąc, wiedzą o nich prawie wszystko, zaś karpie w zamian uczą się adaptować do tak stworzonych warunków.
TUŻ PRZY BRZEGU - Marcin Partyka
Na pierwsze w sezonie karpie wybieram się na przełomie marca i kwietnia. Zawsze nad wodę stojącą. Najczęściej są to małe jeziora, stawy, żwirownie i glinianki. Tam, po zimowym uśpieniu, najszybciej budzi się życie.
Wczesną wiosną tuż po zejściu lodów promienie słoneczne dość szybko ogrzewają powierzchniową warstwę wody. Często wystarczy zaledwie kilka słonecznych dni, aby karpie ruszyły na pierwszy żer. Najczęściej patrolują przybrzeżne, zaciszne rewiry, gdzie w resztkach zeszłorocznych roślin najłatwiej o pokarm ślimaki i larwy owadów. Dno w takich
miejscach często jest lekko muliste w ciemnym kolorze. Taki właśnie kolor najlepiej gromadzi ciepło. Dobrymi miejscami są również ujścia podwodnych źródeł, a także wpływy strumyków, których woda jest dobrze natleniona i niesie sporo pokarmu. W chłodnej wodzie karpie są jeszcze niemrawe, jedzą nie za wiele. Dlatego sposób łowienia musimy dopasować
do ich metabolizmu.
WIOSENNA STRATEGIA - Paweł Szewc
Odpowiednie przygotowanie się do wiosennych połowów jest kluczem do późniejszych sukcesów lub porażek. Dlatego niezmiernie ważne jest prawidłowe przygotowanie wiosennej przynęty i zanęty. Postawmy więc na wysoką jakość, a karpie z pewnością nas nie rozczarują.
W tym okresie większość łowców karpi nie przywiązuje zbytniej uwagi do jakości swoich kulek. Jeśli nawet są to kulki z bardzo dobrych Miksów, to łatwo je zepsuć dodając zbyt dużo różnorakich dopalaczy. Pamiętajmy, że wiosną, a zwłaszcza wczesną, karpie wyjątkowo dobrze reagują nawet na dość słabe aromaty. Jest to spowodowane warunkami panującymi w wodzie. Zbiorniki pozbawione są jeszcze wszelkiego rodzaju drobnych organizmów i roślin, co znacznie ułatwia rozchodzenie się wszelkich aromatów w wodzie. Dlatego jeśli dodamy zbyt dużo flavoura takie kulki mogą wręcz odstraszać ryby. Z tego względu w tym czasie moje kulki najczęściej pachną bardzo delikatnie, co my nazywamy „łowieniem na ciastka”. Są to kulki pachnące tylko tym, z czego zostały zrobione, bez takich dodatków jak flavoury.
Z WODY - Filip Staszek
Łowienie z łodzi jest bodaj najtrudniejszym sposobem „polowania” na karpia. Nie ma tutaj mowy o wygodnym karpiowaniu, a na dodatek musimy ograniczyć nasz karpiowy ekwipunek do absolutnego minimum.
Często bywa tak, że z pewnych względów jesteśmy zmuszeni do łowienia z łodzi. Najczęstszym powodem jest niedostępność miejsc, w których chcielibyśmy umieścić naszą przynętę. Czasem zmuszeni jesteśmy do łowienia z łodzi gdyż, interesujące nas miejsca, bywają oddalone o setki metrów od brzegu, a w takich sytuacjach nawet i tak już bardzo pojemne szpule big pitów pozostają bezradne. Często jednak powodem są niedostępne brzegi jezior, porośnięte gęstymi pasami trzcin, bagniste lub zakrzaczone. A są to przecież ulubione miejsca bytowania karpi. Wybór jest prosty - albo próbujemy łowić z łodzi, albo odpuszczamy sobie. Najczęściej robimy to drugie, ale to moim zdaniem duży błąd. Tak więc z całym przekonaniem polecam zasiadki na karpia z łódki.
ZRÓB WŁASNY MIKS - CZ. 4 - Marcin Krajewski
Po lekturze poprzednich części, wiemy już jak skomponować odpowiedni mix, potrafimy również przygotować cześć płynną. Natomiast dzięki testom, korektom i modyfikacjom stworzyliśmy finalne receptury. Przyszedł zatem czas na końcowy etap, jakim jest ostateczny wyrób kulek proteinowych. Nasze działania będą praktycznie takie same, jak w przypadku wyrobu próbek testowych, tylko z użyciem większej ilości składników.
DZIKA BUŁGARIA - Lukáš Krása
W Bułgarii łowiłem na kilku obiecujących wodach, ale może za wyjątkiem jeziora Ovčarica, wszystkie inne są całkowicie wyłowione. Jednak znalazłem tam dziką okolicę, która mnie całkowicie oczarowała. Była to rzeka Dunaj i jej odnogi.
Do poszukiwań musiałem mieć łódkę, gdyż wszystkie zatoki i jeziorka są prawie niedostepne. Znalezienie odpowiedniego miejsca kosztowało mnie mnustwo sił. Jednak w końcu trafiłem w idealne miejsce. Głębokość wody nie przekraczała 1 metra. Do wieczora dużo czasu nie pozostało, i wykorzystałem go na pilną obserwację wody. Wkrótce okazało się, że nic się na niej nie działo. Czasem wyskoczyła jakaś mniejsza ryba, ale na karpia to nie wyglądało. Zaczęło padać, więc z kolegą schowaliśmy się pod parasolem. Padało całą noc, a szczęście nad ranem pogoda się polepszyła. Nie doczekaliśmy się jednak żadnego brania. Trzeba było więc przerzucić zestawy i nieco donęcić. Kolega wziął się za wiązanie zestawów, ja zaś na małym kajaku udałem się na obserwację wody.
Przepłynąłem między krzakami i pniami drzew. Lornetką obserwowałem ptaki i bobry. Gdzieniegdzie woda się poruszyła, ale nic ciekawego. Kawałek ode mnie widzę coś pływającego po powierzchni. Wygląda to jak hipopotam, ale przecież nie jestem w Afryce. Przybliżam się i widzę utopionego dzika. Przestaję wiosłować i przybliżam się do niego. Od martwego zwierzęcia podnosi się błoto i miliony baniek. W stronę kajaka zmierza duża fala. Czyżby to były karpie?