Steve Briggs w nowym Karp Maxie
data dodania: 2010.06.08 23:45:48
Znakomity angielski karpiarz Steve Briggs napisał artykuł do nowego numeru Karp Maxa, który ukaże się na początku lipca. Tekst nazywa się Efekt kamuflażu. Polecić go można każdemu, bo odkrywa zupełnie nowe aspekty łowienia karpi.
Znakomity angielski karpiarz
Steve Briggs napisał artykuł do nowego numeru
Karp Maxa, który ukaże się na początku lipca. Tekst nazywa się
Efekt kamuflażu. Polecić go można każdemu, bo odkrywa zupełnie nowe aspekty łowienia karpi.
Oto jego fragment:
W każdym rodzaju wędkowania najważniejszym jest sprowokowanie ryby do pobrania przynęty, czyli sprawienie, aby czuła się całkowicie bezpiecznie. Jednak, jak wiemy z doświadczenia, nasze sztuczki nie zawsze zdają egzamin. Dlatego istotne wydaje się pytanie, w jakim stopniu karp jest w stanie rozpoznać sprzęt wędkarski. Nie wydaje mi się, aby można było do końca stwierdzić, co widzi i rozumie ryba. Jednak na pewno takie sprawy zaprzątają umysły wielu karpiarzy. Jak daleko możemy i powinniśmy się posunąć w konstrukcji zestawów końcowych, aby wyeliminować możliwość rezygnacji karpia z pobrania przynęty, spowodowanej nienaturalną prezentacją?
Dla większości dzikich zwierząt odpowiednia decyzja jest zazwyczaj sprawą życia i śmierci i wszystko, co wzbudza najmniejsze podejrzenia jest zazwyczaj z daleka omijane. Dlatego też zazwyczaj staram się stworzyć taką prezentację, która nie rzuca sie w oczy. Zauważyłem, że właśnie to pomogło mi w złowieniu wielu karpi na przestrzeni ostatnich lat. W jaki jednak sposób zła prezentacja robi karpiom tak zasadnicza różnicę? Tę różnicę zauważyłem zwłaszcza podczas letniego łowienia karpi z powierzchni wody. Kiedy tylko użyłem złej żyłki, albo też źle podałem przynętę, wówczas mogłem się pakować i wracać do domu. Kiedy jednak założyłem żyłkę niemal niewidoczną w wodzie, w dodatku pływającą, z którą karp pod wodą nie mógł mieć styczności, wówczas złowić go było o wiele łatwiej. W takich sytuacjach oczywiście dużo łatwiej o naprawienie błędu, bo widzimy nasz zestaw i możemy szybko zrobić jego korektę. Jednak w zdecydowanej większości przypadków jesteśmy całkowicie „ślepi”, bo położyliśmy zestaw w wybranym przez nas miejscu, ale nie jesteśmy w stanie zajrzeć pod wodę, aby zobaczyć jak się prezentuje. Po jakimś czasie łowimy z tego miejsca pierwszego karpia, ale nie mamy zielonego pojęcia czy przypadkiem wcześniej już kilka ryb z jakichś powodów nie zrezygnowało z pobrania naszej przynęty. Nic nie zagwarantuje nam złowienia karpia, ale są rzeczy, które mogą w tym dopomóc, a dokładniej dopomóc nam samym, aby bardziej starannie dobierać zestawy.
Tekst w całości będzie można przeczytać w
Karp Maxie 3/2010.