Zasiadka nad wyrobiskiem
data dodania: 2010.07.12 09:59:24
Stały współpracownik Karp Maxa, Daniel Szymański, wraz z grupą znajomych spędził kilka czerwcowych dni na jednym ze śląskich wyrobisk pożwirowych. Efekt to 6 amurów i 3 karpie, w tym największy 18,6 kg. Poniżej prezentujemy relację Daniela z tej zasiadki, wraz ze zdjęciami.

Mamy pierwszą połowę czerwca. Liczne anomalia pogodowe tegorocznego sezonu na jakiś czas dają nam odpocząć. Wreszcie mamy kilkudniową stabilizację pogody i parę naprawdę ciepłych, następujących po sobie dni. Temperatura wody naszego wyrobiska „rośnie w oczach”. Jesteśmy jednogłośni - czas nad wodę.
Testowo wybieramy dwa różne łowiska. Zbyszek ustawia miejscówkę w okolicach rozległego wypłycenia. Druga z ekip przygotowuje stanowisko na obszarze głębszej wody. Nie chcemy liczyć na łut szczęścia, dlatego pracowicie przygotowujemy swoje miejscówki przed zasiadką. Stosujemy różne taktyki nęcenia, używając sporych ilości owocowo-rybnych pelletów, oraz różniące się od siebie smaki kulek.
Pierwsza sposobność konfrontacji z rzeczywistością nadarza się wraz z nadejściem przedłużonego weekendu. Czwartkowy dzień rozpoczynamy łowiąc leszcze i jazie. Przychodzi wieczór i …
Pojawienie się w łowisku 5-6 kg karpi napawa nas optymizmem przed pierwszą nocą długoweekendowej zasiadki. Starannie przygotowujemy i wywozimy wędki. Zniesiony wraz z początkiem roku zakaz wywożenia zanęt i przynęt wreszcie pozwala nam doskonalić precyzję położenia zestawów w łowisku. Sennie i spokojnie w obu ekipach mija pierwsza noc. Dzień zapowiada się słonecznie i gorąco. Są pierwsze efekty z wypłycenia.

Fot. Piękny i dziki, ponad 10 kg pełnołuski Zbyszka Franca.
Ekipa nr.2 ciągle w oczekiwaniu. Piękna pogoda i brak opadów są dla nas na tyle cenne, że w całości staramy się dobrze je wykorzystać - łapiąc kolejne promienie mocnego czerwcowego słońca przygotowujemy taktykę na kolejny wieczór. Nie ma jeszcze południa, kiedy docierają do nas kolejne doniesienia z ekipy Zbyszka - karp 18,6 kg.
Słońce zaczyna powoli słabnąć, budząc w nas jednocześnie świadomość, że im bliżej nocy, tym większe będą szanse wejścia ryb w obszar głębszej wody. Przewidywanie okazuje się słuszne. Po raz kolejny zacieramy ręce przed nocą i niestety po raz kolejny przesypiamy ją prawie w całości. Dopiero w głuchej ciszy porannej szarówki budzi mnie potężny odjazd. W ekspresowej pobudce chwytam wędzisko. Po kilkunastu sekundach holu ryba schodzi z haka.
Wyciągamy wnioski z poprzedniego dnia. Na ostatnie 1,5 doby ustawiamy dodatkowe łowisko na wypłyceniu. Stosujemy w nim odmienną taktykę. Nęcimy obficie pelletami halibut - truskawka oraz halibut - scopex. Punktowo na zestaw zostawiamy trochę kulek. Zaraz po śniadaniu przewozimy zestawy. Krótka chwila siesty po posiłku i jest odjazd z nowego, testowego miejsca. Wszyscy zgodnie stwierdzamy że nad wodą warto reagować na bieżąco.
Czas mija nieubłaganie, powoli zapada wieczorny spokój. Z każdą chwilą ubywa ciepłych - słonecznych promieni , woda uspokaja się. Przed nami ostatnia noc zasiadki. W pozytywne nastroje wprowadzają nas nieustannie pokazujące się w łowisku ryby. Systematycznie nęcone miejsce właśnie w tej chwili, rekompensuje nam całość włożonej pracy. Ostatnie nęcenie i wywożenie zestawów wykonujemy jeszcze bardziej skrupulatnie. Wszyscy mamy nadzieje na udany połów. Już około 23, z letargu wyrywa nas potężny odjazd. Po dość krótkim holu Adrian ma pod brzegiem „słusznych” rozmiarów przybysza z Azji.
Po niespełna 30 minutach jest kolejny odjazd, tym na wędce Kamili. Nasza karpiowa nowicjuszka, bezbłędnie trzymając się wszystkich wskazówek padających zza pleców skutecznie holuje do brzegu, swojego pierwszego „dzikiego” amura.

Fot. Kobiety również skutecznie łowią okazy.
Ściągnięty zestaw jeszcze nie wywieziony, a pisk sygnalizatora kolejny raz każe pędzić w kierunku wędki. Amury postanowiły widocznie na równi obdarować nas wszystkich, ponieważ kolejny zameldował się na moim zestawie. Wcale nie martwi mnie fakt, że jest „trochę” mniejszy od tego pierwszego. Tej nocy wszyscy mamy uśmiechy „przyklejone” do twarzy. Wspaniałe jest uczucie, kiedy przewidywania i przeczucia okazują się trafione.
Wstaje ostatni zasiadkowy świt. W promieniach porannego słońca udaje nam się zrobić zbiorowe zdjęcie z okazami. W pełnym pośpiechu (pomimo że mamy poranek - słońce piecze niemiłosiernie) robimy fotki skrupulatnie polewając amury wodą. W dobrych nastrojach powoli porządkujemy stanowisko, kiedy w promieniach upalnego południa szpula kołowrotka pędzi po raz kolejny. Ostatnia ryba zasiadki łakomi się na kąsek z płytkiego łowiska ustawionego poprzedniego poranka. To była udana zasiadka. Największego karpia złowił Zbyszek Franc. Karp miał 18,6kg i został złowiony na pojedynczą kulkę 16mm Fish Pointa Squid Octopus. Z kolei największą rybą był 21 kilogramowy amur złowiony na 20mm kulkę tutti frutti przez Adriana Malinowskiego. Prawdziwy chrzest wędkarski przeszła także Kamila Sekuła, która złowiła swojego pierwszego amura o wadze 13,5kg. W sumie podczas zasiadki złowiono 6 amurów oraz 3 karpie.
Daniel Szymański
Miałeś równie udaną zasiadkę i chciałbyś o niej opowiedzieć? Nic prostszego, wyślij swoją relację wraz ze zdjęciami na adres redakcja@karpmax.pl. Najciekawsze opisy umieścimy na naszym portalu.