MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualności32 KARPIE Z LAC DE CURTON

32 KARPIE Z LAC DE CURTON

Dodano: 05.11.2013 00:00
wystaw ocenę:
12345
32 KARPIE Z LAC DE CURTON

Tak było też tej jesieni. Tym bardziej nie mogłem się jej doczekać, ponieważ  w maju dowiedziałem się, że prawdopodobnie dwa tygodnie spędzę we Francji nad znanym łowiskiem Lac de Curton ( Jezioro Rainbow – dop. red). Łowisko znajduje się na południe od Bordeaux  w okolicach małej miejscowości Hostens.

 

Dwa tygodnie jest to długi czas, dlatego przygotowania rozpocząłem od uzupełnienia elementów sprzętowych i zbieraniu informacji. Osobiście łowię w miejscach, które nie należą do łowisk prostych. Po większość ryb trzeba wypływać, przebijając się przez połacie roślinności wynurzonej. Zestawy lokuję w okolicach podwodnych zawad, tj. zatopionych drzew, ścian roślinności podwodnej tworzących korytarze. Stanowią one substrat dla bytowania różnych organizmów wodnych, które znajdują się w menu karpi. Zwracam przy tym uwagę czy są to miejsca z dużą ilością mułu.  Pomimo takich trudności w 95 % jako linki główne stosuję żyłki, przeważnie o średnicy min. 0,35 mm zaopatrzone w 10 m odcinek przyponu strzałowego i floating bomb.

 

Jednak na wyjazd przygotowałem 4 szpule z 400 m plecionki każda. Do tego zaopatrzyłem je z 15-20 m odcinki strzałówki 0,60 mm. Wytypowałem 2 komplety wędzisk: pierwszy stanowiły kije paraboliczne 12 ft 3 lbs, zaś drugi 10 ft 3 lbs również paraboliki. Plecionki na zestawy końcowe wziąłem w dwóch wariantach 45 i 50 lbs. Oprócz moich koni – tak na moje symetryczne haki Gamakatsu Specialist Hook 1/0  mówi mój serdeczny kolega Karol, dorzuciłem dwie paczki longshank Solara w rozmiarze 1.

 

 

Po rozmowach z wieloma karpiarzami, którzy niejednokrotnie łowili na Lac de Curton zdecydowaliśmy o ilości prowiantu dla karpi tj. 50 kg bogatej mieszanki ziaren, około 20 kg kulek, 9 kg orzecha tygrysiego i 12 kg pelletu niskotłuszczowego (bo tylko taki jest tam dopuszczony) w rozmiarze 3-8 mm.

 

5 miesięcy na oczekiwaniu upłynęły bardzo szybko. W końcu nadszedł dzień wyjazdu. Nie ukrywam, że biłem się z myślami. Do tej pory najdłuższe maratony na moim koncie to przeważnie tydzień, a tu dwa długie tygodnie + 4 dni samej podróży w tę i z powrotem. Nie ukrywam, że jak większość moich kalendarzowych rówieśników jestem stale zajęty i ma planowa nieobecność w kraju poprzedzona była zwiększonymi obrotami do maksimum. Najważniejszą kwestią do ułożenia była sprawa obowiązków domowych. Żona całkowicie musiała przejąć obowiązki, którymi do tej pory się dzieliliśmy, czyli wożenie dzieci do szkoły i żłobka, dodatkowe zajęcia i dziesiątki innych rzeczy – tutaj bardzo jej dziękuję za wyrozumiałość i za to, że udźwignęła cały ten ciężar.

 

 

Po uroczystej obiadokolacji 9 października (9 rocznica mojego ślubu) wskoczyłem do wcześniej skrzętnie zapakowanego auta i wyruszyłem do Koszalina położonego około 100 km od Bytowa. Po przybyciu na miejsce pomyślałem „..nie jest źle, jeszcze tylko 2100 km.” Przemek już czekał na parkingu. Około godziny zajęło nam przepakowanie i ułożenie wszystkich naszych rzeczy w taki sposób, żeby zapewnić sobie dostęp do niezbędnych gratów, pozostawiając przy tym komfortową przestrzeń podróżowania. Zjedliśmy co nieco i udaliśmy się na krótki spoczynek.

 

 

10 pażdziernika, w czwartek o 3.00 rano siedzieliśmy już w samochodzie i pełni dobrych myśli wyruszyliśmy w daleką podróż. Po pokonaniu około 1400 km dojechaliśmy do wcześniej zabukowanego motelu, gdzie mogliśmy porządnie się wyspać i odświeżyć przed kolejnym dniem. Na piątek zostawiliśmy sobie krótszy 700 km etap. Nawigacja wskazała, że na miejscu powinniśmy być około godziny 15.00.

 

 

Podróż upłynęła bez problemów i niespodzianek. Metr po metrze podjeżdżaliśmy coraz bliżej i bliżej mijając kolejno, przydrożną tablicą informacyjną jeziora, bramę wjazdową i ostatnie 100 m drogi do biura mieszczącego się zaraz przy linii brzegowej łowiska. Widoki, które miały ukazać się moim oczom znałem do tej pory tylko i wyłącznie ze zdjęć oraz filmów. Po wyjściu z samochodu pierwsze co zrobiłem to podszedłem do wody i zanurzyłem dłonie ogarniając wzrokiem całą dostępną panoramę. Już nie mogłem się doczekać soboty, kiedy to mieliśmy rozpocząć swoją zasiadkę.

 

 

W biurze, na ścianach, którego znajdowały się liczne zdjęcia pamiątkowe łowców i ich okazów przywitaliśmy się z właścicielem łowiska Pascalem. Zauważyliśmy, że nie tylko my przybyliśmy dzień wcześniej. Na miejscu byli już Anglicy, Holendrzy, Rumuni czekający na swoją kolej. Można było rozpoznać wielu znanych karpiarzy. W tym łowcę jednego z największych karpii pełnołuskich Eric`a  Smith`a, Kevina Ellisa uwieczniającego na filmach swoje zasiadki na tym łowisku, które stanowią dość bogate źródło informacji dotyczące stanowisk, metod i patentów wielu wędkarzy odwiedzających Lac de Curton.

 

 

Po krótkich rozmowach, udaliśmy się na wycieczkę wokół jeziora. Spacerując przystawaliśmy na stanowiskach zamieniając parę słów z karpiarzami. Większość mogła pochwalić rybami powyżej 20 kg. Przeważały jednak ryby w zakresie 14-19 kg. Był to dla nas dodatkowy zastrzyk optymizmu. Najdłużej byliśmy na stanowisku 11, a to dlatego, ponieważ właśnie tu mieliśmy łowić przez kolejne 14 dni. Włosi bardzo serdecznie nas przywitali i opowiedzieli o miejscach gdzie stawiali swoje zestawy. Rozmawiając co jakiś czas spoglądałem na obszerność stanowiska. Zarówno pod kątem rozbicia namiotów jak również bardzo dużego areału do obłowienia. Po powrocie z obchodu jak inni wyjęliśmy swoje łóżka i śpiwory by w części gościnnej biura przespać się przed wielkim dniem.

 

Przed zaśnięciem rzuciliśmy okiem na długoterminową prognozę pogodę.  Wynikało z niej, że będzie stabilna tj. stały płd. zach. wiatr, brak wahnięć temperaturowych. Była to kolejna dobra informacja na zakończenie długiego dnia.

 

 

Po porannej, gorącej kawie nadeszła w końcu długo oczekiwana chwila. Administrator dał nam zielone światło na wjazd na nasza miejscówkę. Niestety po dojechaniu na miejsce zaczął padać rzęsisty deszcz i godzinę przesiedzieliśmy w aucie. Jednak z czasem deszcz i ciemne chmury zastąpiło słońce. W dość szybkim tempie rozstawiliśmy kuchnię i nasze namioty. Każde stanowisko zaopatrzone jest w dwie łodzie wiosłowe – stabilne, wbrew co niektórym opinią. Ponadto mieliśmy do dyspozycji matę karpiową, worki do ważenia ryb, podbierak i tu miły akcent polski – solidny trójnóg do ważenia ze stali nierdzewnej, który dla wszystkich stanowisk na łowisku przygotował Arek Zaremba.

 

 

Po uzbrojeniu łodzi w silnik, akumulator i echosondę rozpoczęliśmy sondowanie dna i eksplorację licznych zatok, oraz kanałów. Mimo, że każdy z nas mógł łowić na cztery kije to nie sposób było obstawić wszystkich ciekaw miejsc. Postanowiliśmy banalnie, że tam gdzie będzie najwięcej brań tam skoncentrujemy większość zestawów. Po spłynięciu zostało nam naprawdę niewiele czasu na wywiezienie zestawów, dlatego szybko wzięliśmy się za kolejny etap, czyli precyzyjne umieszczenie naszych przynęt  w wytypowanych miejscówkach. Na każdy zestaw powędrowała zanęta w postaci mieszanki gotowanych ziaren, kulek i pelletu.

 

 

Na dwa włosy założyłem po 24 mm kulce Mainline Cell + 16 mm pop up pinaplle też Mainline, zaś na dwóch pozostałych po 24 mm kulce wykonanej z trzech miksów Solara tj. Red Herring, Quench i Club Mix + 14 mm pop up Quench.

 

Nazajutrz po śniadaniu Przemek wywiózł swoje zestawy, gdyż dzień wcześniej pod wieczór ponownie się rozpadało i zaczął wiać silny wiatr. Mijały kolejne godziny i tak przyszedł moment kiedy po raz pierwszy skontaktował się ze mną mój delkim. Po krótkim holu na brzegu wylądował mój pierwszy francuski...leszcz. Uśmiechnąłem się do siebie, po czym wywiozłem ponownie zestaw. Tym razem na głęboki ok. 6,4 m równoległy do brzegu rów ok. 6,4 m.

 

Na pierwszego karpia przyszło nam czekać do 2 rano 14.10. To na Przemkowym kiju zameldował się karp pełnołuski 14,7 kg. Po śniadaniu pojechałem się wykąpać. W biurze spotkałem Holendrów, którzy łowili na stanowisku 19 i 21. Dowiedziałem się od nich, że w nocy z soboty na niedzielę (nie licząc ryb mniejszych), złowili 4 kapitalne commony tj. na stanowisku 19 karpie 32, 34, 35 kg, a na stanowisku 21 karpia 34 kg. Pogratulowałem im niesamowitego połowu i ruszyłem na nasze miejsce.

 

 

Po powrocie zastałem Przemka stojącego przy pomoście z podbierakiem. Okazało się, że na jednym z moich zestawów było branie i po udanym holu wyciągnął 11 kg lustrzenia. Ponownie wywiozłem zestaw w najgłębszy rów. Po obiedzie w końcu wyciągnąłem ślicznego karpia pełnołuskiego. Waga wskazał co prawda 9,5 kg, ale naładowało mnie to niezmiernie. Postanowiłem, że posiedzę do późnej nocy i będę obserwował i słuchał spławiające się ryb, które raz po raz przewalały się na powierzchni lustra wody.

 

Noc była bezchmurna i księżyc idealnie oświetlał nasze łowisko. Zbliżała się 2.00 am i powoli zacząłem odczuwać znurzenie. Przymykające oczy raz po raz otwierały harcujące ryby. Położyłem się spać. Nie na długo, bo o 3.00 am ze snu zerwał mnie śpiew z głośnika centralki, na tyle skutecznie, że uderzyłem łokciem w pokrętło łóżka. Z bólem bezwładnej ręki chwyciłem  wędkę i wsiadłem do łódki. Ruszyliśmy łodzią w kierunku ryby. Podczas podpływania nie ściągałem ryby do siebie. Dopiero, gdy byliśmy przy floatingu nawinąłem około dwóch metrów strzałówki i napiąłem zestaw. Zaczął się długi hol, łodzi przez rybę. Co jakiś czas ryba wykonywała kółka wokół łodzi kręcąc nami jak karuzela. Cały czas pływała przy samym dnie. Po kilkunastu minutach rozpocząłem podrywanie jej w naszym kierunku, co nie okazało się takie łatwe. Przemek spokojnie powiedział mi, że nie ma się co spieszyć. Dlatego dałem rybie czas na jeszcze kilka jednostajnych odjazdów.

 

Podczas holu przychodzi taki moment, gdy zdajemy sobie sprawę, że zbliża się moment podebrania.  Ryba nietypowo podeszła do powierzchni. Wynurzyła się pionowo głową przy samej burcie. W świetle latarek ujrzeliśmy ogromnego karpia. Pewny ruch ręki kolegi i karp jest nasz. Na brzegu ważenie i pierwsza ryba zasiadki powyżej 20 kg. Lustrzeń ważył 25,6 kg. Szybka sesja zdjęciowa, ponowne wywiezienie zestawu i do śpiwora.

 

 

Poleżeć, bo raczej o spaniu nie było mowy. Sms-y do kolegów oczekujących wszelkich wieści z nad wody zabijały kolejne minuty. Śniadanie tego poranka jak i kawa miały wyjątkowy smak. Dwa zestawy, które dwa dni miałem na głębokości 1,5 i 3,5 m przemieściłem również w najgłębsze części zbiornika. Późnym rankiem u Przemka kolejny karp pełnołuski 12,5 kg. Ryby w kapitalnej kondycji nieźle nas ćwiczyły. Wieczorem piękny odjazd i znów pełnołuski kolegi. Tym razem 17 stka. Wtorek zakończyłem lustrzeniem 10 kg.

 

W nocy znów się rozpadało. Sygnalizator u Przemka rozdarł szum padającego deszczu. Długi intensywny hol z łodzi i podbieramy pięknego lampasa. Jak później wskazała waga 18,6 kg. Na następne branie przyszło nam czekać do 22.30. Tym razem u mnie płynny odjazd i wypłynięcie na wodę po rybę. Czas staje w miejscu, koncentracja na kołowrotku i wygiętej w pałąk wędce. Każda chwila upaja. Znowu sukces. Podbieramy lustrzenia. Tym razem nieco mniejszy 21,3 kg. Radość ogromna. Dopiero środa, a mam już dwie naprawdę duże ryby. Ostatnie dwie emocjonujące noce dały o sobie znać. Zasnąłem jak niedźwiedź.

 

 

 

 

17 października  w czwartek o 4.00 rano Przemek otworzył dzień lustrzeniem o masie 15,2 kg. To była niestety ostatnia ryba jak się okazało tego dnia. Od początku zasiadki ciśnienie było na poziomie 1010 hPa. Jednak w tym dniu podskoczyło do 1020 hPa i wraz z pełnią zamroziło nasze sygnalizatory.

 

Następnego dnia wszystko powróciło do normy i oprócz dwóch karpi pełnołuskich 14,6 i 16,4 złowiłem jeszcze lustrzenia 18,5. Hol jednej z ryb, która wzięła około godziny 15.00 utrwaliłem na gopro. Ostatnio nigdzie się bez niej nie ruszam. Choć przyznam szczerze, że siedzenie z urządzeniem wielkości latarki górniczej na głowie w ciepły październikowy dzień nie jest zbyt komfortowe. Mimo tego nagrania są efektowne i samemu możemy zamrozić chwilę ekscesów na rybach, dlatego wszelkie niedogodności są rekompensowane.

 

Tydzień dość szybko upłynął. Tym lepszym akcentem, bo po długich zmaganiach z bardzo trudnego miejsca podbieram Przemkowi 20 kilogramowego commona. Sesja zdjęciowa zakończona machnięciem płetwy ogonowej znikającej w mętnej wodzie.

 

 

Wkoło łowiska wielki ruch. Poza nami jeszcze tylko dwie ekipy miały dwu tygodniowy termin. Pozostali przyjechali po nowe rozdanie. Podczas tygodnia spędzonego nad tą wodą mogliśmy już jednoznacznie stwierdzić gdzie i na co mieliśmy najlepsze efekty, dlatego przewieźliśmy wszystkie nasze zestawy obficie je przy tym donęcając.

 

Ciśnienie utrzymywało się dalej na poziomie 1010 hPa, a temperatura wody przy dnie miała 14,5 oC. W dzień przeważnie wiało dość umiarkowanie, ale na tyle by skutecznie mieszać wodę. Obserwując nowo przybyłych cieszyliśmy się, że mamy za sobą całe to zamieszanie związane z rozstawianiem sprzętu. Wieczorem około 22.00 branie. Unoszę kij (zawsze) taki mam zwyczaj – nie zacinam zapiętej hakiem ryby, chyba że na drgającą szczytówkę albo na spinning. Opisy, które czytam w prasie i Internecie, w których karpiarze piszą „… podbiegłem do kija i energicznie zaciąłem” są komicznie powalające.

 

 

Ryba po długim holu dała w końcu za wygraną i tym razem obeszło się bez łodzi. Lustrzenia o masie 8,5 kg z należytym szacunkiem wyczepiam na macie i po kilku zdjęciach odpływa w toń wody. Tradycyjnie około północy rozpoczyna się festiwal spławiających się karpi. I tak do rana. W niedzielę już od 3 rano na zmianę łowiliśmy w kilku godzinnych przerwach. Rozpoczął Przemek od karpia pełnołuskiego 18,4 kg. Godzinę przed wschodem słońca ja dokładam 20 kg łuskacza. Śniadanie kończy Przemek przepięknym commonem o masie 22,5 kg.

 

 

 

 

 

Poniedziałek 21.10 równie udany jak niedziela. Łowię lustrzenia 18,5 kg. Kolega ma urozmaiconą parę tj. lustrzeń 21,7 kg i pełnołuski 19,70 kg.

 

Minione dni rozkręciły nas na dobre jednak spadek ciśnienia poniżej 1000 hPa na dobę daje nam czas na ochłonięcie i tak już udanego wyjazdu. Pokornie czekamy do środy. Ciśnienie powróciło na poziom 1010 hPa i obaj zaliczyliśmy dublety. Mój nieco niższy wagowo 14 i 17,4 kg, zaś Przemka 18,8 i 20,3 kg.

 

Przedostatnia doba zainaugurowana melodią z Fox`a  Przemka. Na macie ląduje lustrzeń 14,4 kg. Ja tego dnia miałem więcej roboty wyciągając kolejno karpie o wadze 14,7 19 i 20,7 kg. Każdy dodatkowo łowiony przez nas karp dopełniał tylko satysfakcji z pobytu nad tym łowiskiem.

 

 

 

W piątek 25.10 przed śniadaniem podbieram zacnego 17,8 kg lustrzenia Przemkowi. Dalsza część dnia upłynęła spokojnie, co pozwoliło nam powoli szykować się do wyjazdu. Część rzeczy zanieśliśmy do auta i na krótkim podsumowaniu naszej przygody nad tym jednym z najbardziej wyjątkowych łowisk zamknęliśmy wieczorne posiedzenie. Jak to zazwyczaj bywa, w ostatnie noce moich zasiadek przeważnie pada, dlatego tzw. zwijanie na sucho nie wchodziło w grę. W nocy zerwał się silny wiatr, zaczęło grzmieć i błyskać. Tuż nad ranem uspokoiło się i ku naszemu zdziwieniu zaliczyliśmy po braniu. W odstępie 30 minut najpierw ja złowiłem lustrzenia 15 stkę, a potem Przemek przybił gwoździa wspaniałym lustrzeniem 21,6 kg. Nasyceni ostatnimi sygnałami pakowaliśmy nasze rzeczy do auta. W drodze powrotnej 26 października musnął nas zaczątek orkanu św. Judy. Pomimo silnego wiatru i ulewnego deszczu w jednym kawałku dotarliśmy do domu.

 

 

 

Podczas tych dwóch tygodni złowiliśmy 9 ryb powyżej 20 kilogramów. W sumie 32 z Lac de Curton. Wszystkie złowione przez nas ryby były w znakomitej kondycji co dostarczyło nam niezapomnianych wrażeń. Pora roku,  miejsce, oraz łowisko nie pozostawały bez wpływu na wynik. Z kraju docierały wiadomości o wspaniałych rybach chłopaków z Baitbox`a na Nowakach. „Złota jesień” – pomyślałem – „Złota jesień”. 

 

GALERIA

  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
  • 32 KARPIE Z LAC DE CURTON
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?
avatar Gratuluję kapitalnej zasiadki.Bardzo miła lektura.
05.11.2013 19:47    autor: simon444
avatar Łowisko Marzenia,zasiadka marzenia,tylko pozazdrościć,dawno nie czytałem żeby tak grubo połowić,gratuluję bardzo udanej wyprawy...
06.11.2013 19:05    autor: Pawel_Stepien
avatar Gratuluję Panowie. Piękny wyjazd.
08.11.2013 00:08    autor: videowarmuz
Kapitalna zasiadka. Panie Przemku więcej artykułów o Pana zasiadekach. Pozdrawiam.
08.11.2013 21:55    autor: guges80

Obserwuj nas

© 2015 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
tworzenie stron www: PERSABIO
© 2016 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.