MENU
Jesteś tutaj:

Backledy - jak stać się niewidzialnym

Backledy - jak stać się niewidzialnym

Dodano: 04.10.2022 11:56
wystaw ocenę:
12345
Backledy - jak stać się niewidzialnym

Co zrobić, by nasza linka główna, zestawy końcowe stały się "niewidzialne" i do minimum zniwelowały ryzyko wykrycia ich pod wodą przez karpie? Na pytanie odpowiada ten artykuł 

 
Każdy szczegół potrafi całkowicie zmienić losy karpiowej zasiadki. Wielokrotnie przekonałam się, że dbanie o detale, szczególnie kiedy karpie nie są skore do żerowania, potrafi wypracować upragnione branie. W tym tekście nie będę pisała, jak nęcić, jakie przynęty powinny powędrować na włos, lecz postaram się pokrótce opowiedzieć, co robić, by nasza linka główna, zestawy końcowe stały się „niewidzialne” i do minimum zniwelowały ryzyko wykrycia ich pod wodą przez karpie.

 

Fot. Tradycyjny backled z klipsem

 

Zatopienie linki głównej


Backledy – jedni je stosują, inni nie. Tak naprawdę zastosowanie ich jest zależne od zastanej sytuacji nad wodą. Miejsca, gdzie na co dzień pływa duża liczba żaglówek, motorówek, wymuszają na nas ich używanie. Są też zbiorniki, gdzie idealne ułożenie linki głównej może zaważyć, czy uda nam się złowić karpia. Backledy to ciężarki, które mocowane są na lince głównej w celu jej zatopienia, aby jak najlepiej przylegała do dna zbiornika. Istnieje wiele sytuacji, w których bez ich pomocy łowienie może być wręcz niemożliwe. Należy jednak pamiętać, że użycie backledów w nieodpowiednim miejscu znacznie może pogorszyć nasze efekty, a nawet doprowadzić do braku kontaktu z rybą.Backledy można podzielić na 3 kategorie.


Fot. Backled dowiązywany do stojaka

Tradycyjny z klipsem


Jest to najczęściej używany backled. Zakładany jest na linkę główną dopiero po zarzuceniu lub wywiezieniu zestawu. Możemy go także zastosować w trakcie wywózki, w celu idealnego ułożenia na dnie np. końcowego fragmentu żyłki. W przypadku użycia tych backledów ustawienie wędzisk nie ma większego znaczenia, ponieważ backled ześlizgując się po żyłce, będzie zatapiał ją na dnie od miejsca, w którym zetknie się z podłożem. Na rynku mamy backledy z wypinanym klipsem, co umożliwia dostosowanie masy ciężarka do odległości, na której łowimy. Im jest ona większa, tym ciężarek o większej masie musimy zastosować. W innym wypadku, podczas naprężania linki głównej lub podczas brania będzie on się unosił nad dnem i nie spełni zakładanych założeń. Podczas holu ryby, backled sukcesywnie będzie zsuwał się po naszej żyłce, aż do momentu, gdy zostanie zablokowany przez ciężarek.

Fot. Backled przelotowy

 

Backled stały, dowiązywany do stojaka lub podpórki


Umieszczany jest na żyłce lub plecionce po zarzuceniu lub wywiezieniu zestawu. Backled ten mocowany jest za pomocą sznurka do statywu lub podpórki. Różni się on od tradycyjnego tym, że ma specjalny system mocujący do linki, który jest tak skonstruowany, że mocne pociągnięcie podczas podnoszenia wędziska powoduje jego wypięcie i pozwala spokojnie holować rybę bez jego udziału. Jednocześnie uchwyt jest na tyle mocny, że podczas opuszczania backleda na dno lub w trakcie przypadkowego pociągnięcia linki głównej nie wypina się. Zastosowanie takiego rozwiązania pozwala na swobodny hol karpia. Jest to bardzo przydatne np. podczas łowienia w mocno zarośniętych zbiornikach. Dzięki wypięciu ciężarek nie będzie wpadał w zielsko i utrudniał holu ryby.


Fot. Dalekie wywózki wymagają użycia plecionki



Backled przelotowy


Umieszczany jest przed przyponem na lince głównej. Musimy tego dokonać w trakcie montażu naszego zestawu. Służy przede wszystkim do zatopienia końcowego fragmentu linki głównej za przyponem i jest stosowany najczęściej podczas wywózki, kiedy zależy nam tylko na zatopieniu końcowego fragmentu żyłki lub plecionki.


Fot. Samowypinający się backled

 

Zastosowanie


Nie jestem zwolenniczką stosowania backledów, ale są sytuacje, w których łowienie bez ich użycia jest praktycznie niemożliwe. Dlatego też, wybierając się na karpie, zawsze staram się zabierać ze sobą kilka podstawowych ich rodzajów.

Pamiętam jedną z zasiadek na dużym zbiorniku zaporowym, na którym zmuszona byłam do łowienia z wywózki kilkaset metrów od brzegu. Jak się później okazało, największym problemem podczas tej wyprawy były wszechobecne środki pływające: rowerki, żaglówki czy też deski surfingowe, które w ciągu dnia ciągle przecinały bieg moich żyłek. Jedynym rozwiązaniem, które uchroniło mnie przed sztucznymi braniami, a nawet utratą zestawów, było zastosowanie backledów. Jak się później okazało, dodatkowym problemem była  charakterystyka dna, a właściwie to, co na nim zalegało. Było tam mnóstwo ostrych kamieni, muszli, które mogły w znaczny sposób uszkodzić żyłkę przylegającą do dna. Zdecydowałam się w tym przypadku użyć backledów z możliwością ich wypięcia. Woda w tym zbiorniku jest bardzo przejrzysta, a ryby niechętnie współpracują za dnia, więc dzięki zastosowaniu tego rodzaju backledów, mogłam w ciągu dnia uniknąć zaczepiania żyłki przez przepływające rowerki, a w nocy spokojnie łowić bez ich użycia.
 

Fot. Kamuflażowa żyłka pomaga w maskowaniu zestawu

Podczas innej wyprawy na karpie miałam sytuację całkowicie odmienną. Wybrałam się nad zbiornik, który obławiałam wielokrotnie. Tym razem wytypowałam jednak miejscówkę, która znajdowała się z dala od plaży – głównej atrakcji mieszkańców pobliskich miast. Rozłożyłam namiot pośród wysokich trzcinowisk, na totalnym odludziu. Dotarcie do tego miejsca nie było możliwe z brzegu, więc musiałam cały swój ekwipunek przetransportować pontonem. Miejsce bajeczne, z dala od zgiełku codzienności. Chciałam spędzić kilka dni w całkowitym odosobnieniu i ciszy. Niestety, przez pierwszą noc praktycznie nie zmrużyłam oka. Sprawcą, a właściwie sprawcami tego zamieszania było ptactwo wodne, które buszując w trzcinowiskach wpadało w moje żyłki. Początkowo myślałam, że to sporadyczny przypadek, ale w ciągu nocy przekonałam się, że za każdym razem, kiedy tylko zmrużyłam oko, moja centralka zaczynała piszczeć, a ja wybiegałam z namiotu w przekonaniu, że mam właśnie branie karpia. Nie pomogło nawet ułożenie wędzisk ze szczytówkami pod wodą. Nocne i wczesnoporanne buszowanie ptactwa całkowicie popsuło mi plany o sielance i ciszy, którą sobie wcześniej wymarzyłam, nie wspominając już o braku możliwości złowienia karpia. Niestety, nauczona doświadczeniem z poprzednich zasiadek na tej wodzie, nie wziąęłam ze sobą backledów, co sprawiło, że kolejnego dnia musiałam poprosić znajomego, aby mi je podrzucił. Od tej chwili, bez względu na wszelkie założenia, zagościły one na stałe w moim karpiowym ekwipunku.

 

Fot. Przy tak ustawionych wędkach jestem pewna, że żyłki przylegają do dna

Kolejnym przypadkiem, w którym zawsze używam backledów jest sytuacja, kiedy obławiam niewielki obszar wody. Żyłki biegną wtedy równolegle do siebie, a odległości między nimi są bardzo małe. Idealne warunki dla karpia, aby po braniu poplątać wszystkie zestawy. Często możemy tego doświadczyć podczas uczestnictwa w zawodach, które odbywają się na niewielkich zbiornikach. Wtedy użycie backledów będzie bardzo pomocne, szczególnie podczas holu ryby. Każdy z nas spotkał się lub widział sytuację, kiedy karp podczas holu wylądował w zestawach sąsiadów, a w większości regulaminów widnieje zapis, że w takim przypadku drużyna przeciwna może zgłosić protest i wtedy nasza ryba nie jest brana pod uwagę w klasyfikacji generalnej. Wszyscy dobrze wiemy, że czasami ten jeden złowiony karp może być na wagę złota i musimy uczynić wszystko, aby wylądował na naszej macie.

 

Fot. Ryba złowiona tuż za górką

 

Łowiska komercyjne


Są to zazwyczaj wody, w których występuje duża populacja karpia. Wiele osób twierdzi, że złowienie ryby w takiej wodzie jest o wiele prostsze niż w zbiorniku PZW. Ja się z tym nie zgadzam, ponieważ czasem najmniejszy detal może sprawić, czy uda nam się złowić karpia, czy też nie. Każda woda rządzi się swoimi prawami, a warunki, które nad nią spotkamy są za każdym razem inne. Zmienna pogoda, obniżony lub podwyższony stan wody, to tylko niektóre przykłady, które mogą wpłynąć na to czy ryby będą chciały współpracować, czy też nie. Na komercji dochodzi jeszcze bardzo ważny aspekt: presja wędkarska. Każdego dnia w wodzie ląduje mnóstwo zestawów, a co za tym idzie – żyłek.

Fot. Orientacyjny bieg żyłki bez użycia backledów

Karpie pływając między nimi uczą się i im dłużej zamieszkują daną wodę, tym lepiej je omijają, wyczuwając zagrożenie. Miałam taką przygodę na jednej z komercji, kiedy były zajęte praktycznie wszystkie stanowiska, a ryby współpracowały tylko ze mną. Sąsiedzi podpytywali na co łowię, jaki mam haczyk, jak długi włos itd. Nikt nie domyślił się jednak, że tajemnicą sukcesu było ułożenie żyłek na dnie, poprzez zastosowanie dwóch backledów, dzięki którym przylegała ona idealnie do dna. Sytuację tę zobrazowałam na rysunku nr 3. Rysunek nr 1 przedstawia natomiast bieg idealnie naprężonej żyłki, bez zastosowania backledów. Tak właśnie wyglądało mniej więcej ułożenie żyłek moich sąsiadów. Na drugiej ilustracji widzimy, jak biegnie linka główna, kiedy zastosujemy jeden backled, tak aby końcowy fragment żyłki przylegał jak najlepiej do dna i nie płoszył ryb. Może to być backled tradycyjny, który zaczepimy na żyłce w odpowiednim miejscu podczas wywózki zestawów. Ja częściej stosuję tzw. backled przelotowy, który umieszczam na lince głównej podczas montażu zestawu. Sprawdza się on szczególnie podczas łowienia na dużych odległościach. Trzeci rysunek, tak jak już wspomniałam, przedstawia bieg mojej żyłki.

Fot. Bieg żyłki przy użyciu jednego backleda

Po zbadaniu Deeperem struktury dna i głębokości w miejscu, w którym zamierzałam łowić, uznałam, że użycie dwóch backledów pozwoli mi na idealne ułożenie żyłki na dnie, a przez to uśpię czujność mało aktywnych ryb, które sprytnie omijały zestawy innych karpiarzy. Jak się potem okazało, był to strzał w dziesiątkę, który praktycznie do końca pobytu nad wodą pozwolił mi cieszyć się z pięknych ryb. Na tej zasiadce, odległości, na których łowiłam nie były zbyt duże, dlatego sygnalizacja brań była bardzo dobra. Gorzej to wygląda podczas bardzo dalekich wywózek. Należy wtedy pamiętać, że zastosowanie każdego następnego backleda powoduje powstanie dodatkowego kąta, który tworzy się na żyłce. Im więcej ich jest, tym sygnalizacja brania będzie słabsza, a przy bardzo dużych odległościach branie może być niewidoczne. Problem ten jest bardzo uciążliwy, kiedy na naszym zestawie zawiśnie zamiast karpia jakiś niechciany gość, którym zazwyczaj są inne białe ryby, takie jak leszcz czy jaź, a my dowiadujemy się o tym w chwili ściągnięcia zestawu. Dlatego podczas łowienia na dużych odległościach, kiedy wymagane jest użycie backledów, sugerowałabym używać plecionki jako linki głównej. Jest ona praktycznie nierozciągliwa i zdecydowanie poprawi sygnalizację brania, nawet jeśli nie będzie to karp.
 

Fot. Bieg żyłki przy użyciu dwóch backledów

Podsumowując i analizując wszystkie sytuacje, które zastałam nad wodą, backledy powinny znaleźć się obowiązkowo w wyposażeniu każdego karpiarza i należy je stosować wtedy, kiedy sytuacja tego wymaga.

Autor: Monika Lechowska-Bacia 

GALERIA

  • Backledy - jak stać się niewidzialnym
  • Backledy - jak stać się niewidzialnym
  • Backledy - jak stać się niewidzialnym
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.