MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościChleb wraca do łask…karpie go uwielbiają

Chleb wraca do łask…karpie go uwielbiają

Dodano: 11.06.2020 12:48
wystaw ocenę:
12345
Chleb wraca do łask…karpie go uwielbiają

Dawniej nie było tylu rodzajów przynęt na karpie, łowiło się zazwyczaj na ziemniaki, albo z powierzchni na chleb. Do tego zapomnianego "smakołyku" wrócił Karol Wiśniewski, co przyniosło mu wyniki. 


Pamiętam dokładnie swoje pierwsze kroki w wędkarstwie karpiowym. Młody chłopak z wielką determinacją oraz marzeniami z uporem maniaka spędzał każdą wolną chwilę nad wodą. Początki są zawsze trudne, lecz wewnętrzna motywacja oraz chęć osiągnięcia określonego celu składają się na oczekiwany sukces. Jak myślę i u wielu z was pierwszą „belką” do odhaczenia było złowienie ryby, która przekroczy magiczne 20 kilogramów. Gdy ta ryba już przyszła, każda kolejna dwudziestka nie była dla mnie już tak ważna. Wtedy zacząłem wyznaczać sobie nowe ciekawe wyzwania. 

Sezon 2019 należał zdecydowanie do tych najlepszych. Od samego początku miałem doskonałe wyniki na pobliskich wodach PZW. Czekałem aż woda nagrzeje się na tyle, aby ryby dużą część czasu spędzały w górnych warstwach wody. Jak się już pewnie domyślacie, moją kolejną „misją” było łowienie z powierzchni. Wielu moich znajomych twierdziło, że w ten sposób nie da się w Polsce łowić. Postanowiłem podjąć rękawicę. Wiosną, spędzając szybki jednodniowy wyjazd, wraz z moim kolegą, zauważyliśmy właśnie ten moment. Przez cały poranek mieliśmy regularne brania, lecz gdy tylko słońce wzeszło trochę wyżej, karpie przestały pobierać nasze przynęty z dna i zaczęły  wygrzewać się w promieniach słońca. 

 


Kolejnego dnia pojawiam się nad wodą tym razem już bez całego karpiowego „majdanu”, a tylko z najbardziej potrzebnymi rzeczami, aby w każdej chwili zmienić miejsce i podążać za rybami. Tamtego dnia znalazłem ryby w płytkim kanale. Szybko uzbroiłem zestaw w kawałek chleba. Położyłem go na tafli wody w pobliżu wchodzących do wody gałęzi. Na branie czekałem zaledwie 15 sekund, gdy spod drzewka wyłonił się pierwszy łakomy karp i zaczęła się potężna walka na zaledwie 4-m odcinku żyłki. Trudno jest opisać emocje, jakie temu towarzyszyły. Widziałem każdy ruch ryby, moment zassania przynęty i potężną eksplozję wody, gdy „ona” uświadomiła sobie, że jest na haczyku. Tak właśnie się to zaczęło.



Od samego początku łowiłem przy użyciu chleba, niestety z samym haczykiem było to mało skuteczne. Hak był dosyć mocno schowany, co uniemożliwiało prawidłowe wbicie się go w pysk ryby. Kolejnym z problemów, na jaki natrafiłem był fakt, że chleb po chwili w wodzie staje się miękki, po czym szybko spada. Wtedy właśnie „odkopałem” z mojej torby Bread Bomb, jest to swojego rodzaju pozycjoner z kawałkiem lateksowej gumy, w której mocujemy kawałek pieczywa. Byłem do tego nieco sceptycznie nastawiony, gdyż haczyk jest wtedy dobrze widoczny, a sama gumka nieco różni się od przynęty. Moje obawy zostały szybko zweryfikowane, gdy łowiłem blisko brzegu i widziałem wszystko jak na dłoni. Rybom absolutnie to nie przeszkadzało, pobierały chleb z Bread Bombem równie łapczywie, jak inne kawałki, które służyły jako zanęta. Ostatnią przeszkodą była odległość, na jaką mogłem podać kawałek chleba, dzięki tej gumce nieco zwiększamy nasze możliwości, lecz dalej jest to maksymalnie 20 m.



Na następne szybkie zasiadki uzbroiłem się w różnego rodzaju spławiki Spirulino oraz Bolt Machine od Nasha. Dzięki nim mogłem podawać swoją przynętę o wiele dalej, a zarzucenie przynęty z 35 g Boltem było banalnie proste. Wtedy zacząłem łowić znacznie więcej ryb poprzez większy zasięg, jakim dysponowałem. Bardzo dużym atutem używania spławików tego typu jest to, że nie musimy cały czas wpatrywać się na nasz zestaw i czekać na odpowiednią chwilę na zacięcie. Spławik działa zupełnie tak samo jak ciężarki, których używamy przy połowie z dna. Ryby zazwyczaj zbierają kawałek przynęty, płyną dalej. Jednocześnie napinają metrowy przypon, po czym czują opór i same się zacinają. Zasada działania jest identyczna jak przy zestawie samozacinającym, znajdującym się na dnie z tym, że wszystko unosi się na powierzchni wody.



Przez ten czas, gdy stawiałem pierwsze kroki, w tego typu łowieniu używałem przez cały czas jako przynęty chleba, lecz były to zazwyczaj pojedyncze ryby. Złowiłem ich dość dużo może z tego względu, że byłem często nad wodą, czasami nawet na godzinę lub dwie po szkole. Nadal wiedziałem, że nie jest to jeszcze takie łowienie, jakiego bym chciał. Jako że należę raczej do tej grupy wędkarzy, która lubi po prostu łowić dużo ryb niekoniecznie tych dużych, sięgnąłem po specjalne zanęty przygotowane do łowienia z powierzchni. Ryby po podaniu im zanęty zaczęły konkurować ze sobą, o każdy kawałek, co za tym idzie miałem znacznie więcej brań. Ważnym aspektem było to, że ryby wcale nie zwracały uwagi, gdy jedna z nich nagle została zacięta i robiła ogromny plusk wody. Po chwili wracały, żeby nadal pobierać podaną zanętę. Najważniejsze jest to, aby co chwilę podawać małą porcję. Przy tego typu łowieniu dobrze jest jednak łowić w towarzystwie drugiej osoby. W czasie gdy my holujemy, druga osoba może cały czas dorzucać zanętę.



Najważniejszą zasadą, jaką przyjdzie nam opanować, to obserwacja wiatru oraz zachowania ryb. Musimy przez cały czas być czujni, gdzie spływają nasze kąski. Nie możemy dopuścić do tego, że ryby popłyną za nią, a my nie będziemy mogli się do niech dostać lub będą na stanowisku innego wędkarza. Zanętę złożoną z tak różnych frakcji bardzo dobrze podaje się rakietą zanętową. Mogłoby się wydawać, że plusk przy uderzeniu o tafle jest dość duży, lecz nie przeszkadza to absolutnie rybom, które są w amoku jedzenia. Płoszą się jedynie na krótką chwilę. Odpływają parę metrów, lecz zaraz wracają bo wiedzą, że jest to kolejna dawka ich posiłku. Drugą rzeczą, której używam do nęcenia, jest zwykła proca. Zazwyczaj sięgam po nią na początku, aby zanętę rozrzucić na większym obszarze wody, po czym wracam do rakiety, żeby zrobić jeden centralny punkt nęcenia.


Stosowałem zasadę, że gdy tylko ryby zaczęły wychodzić do górnych warstw wody, przestałem umieszczać moje zestawy na dnie. Ten sposób łowienia to całkiem inny wymiar karpiowania z tego względu, że wszystko dzieje się na naszych oczach. Podczas krótkiej zasiadki można złowić kilka wartościowych ryb i świetnie się przy tym bawić. 

Autor: Karol Wiśniewski





Więcej artykułów znajdziecie w każdym wydaniu „Karp Max”, który dostępny jest także w prenumeracie z licznymi gratisami. 

 

GALERIA

  • Chleb wraca do łask…karpie go uwielbiają
  • Chleb wraca do łask…karpie go uwielbiają
  • Chleb wraca do łask…karpie go uwielbiają
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.