MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościCo zrobić by nie spinały się karpie? Poradnik

Co zrobić by nie spinały się karpie? Poradnik

Dodano: 28.05.2018 10:44
wystaw ocenę:
12345
Co zrobić by nie spinały się karpie? Poradnik

Chyba nie ma dla wędkarza nic gorszego niż spięta ryba podczas holu. Wówczas zazwyczaj zrzucamy winę na warunki panujące w łowisku, nie bardzo przyjmując do wiadomości, że mogła to być nasza wina. O ile łatwiej przełknąć porażkę, kiedy karp się zerwie, bo wówczas wpływają na to czynniki niezależne od nas (też można na ten temat dyskutować), ale każdy spięty karp jest zadrą na honorze łowcy.


Wędkarze nie lubią przyznawać się do swoich błędów (także przed sobą), bo i kto to lubi. Ale żeby skutecznie wędkować, analiza popełnianych błędów jest po prostu nieodzowna. Czasami są to błędy, do których dojść jest niezwykle trudno, bo wpływają na nie drobnostki, na pierwszy rzut oka zupełnie niezauważalne. Najważniejszą rzeczą jest jednak zadanie sobie pytania postawionego w tytule tego artykułu. Bowiem, jeżeli przyjmiemy, że jak karp się spiął to „tak właśnie musiało być”, to od razu stajemy na straconej pozycji i pewnie schodzenie karpi z haka będzie zdarzać się często, zbyt często.



Analizując swoje pechowe hole, zawsze dzielę je w zależności od rodzaju wody, w której łowię. Co innego będzie, jeżeli w łowisku jest pełno roślin, czy innych zaczepów, a co innego, jeżeli dno jest czyste. Zacznę od tej pierwszej sytuacji, przyznam, że dla wędkarza najtrudniejszej. Mam tu zresztą doskonały przykład z własnego doświadczenia. Prawie 35 lat temu odkryłem (dla siebie, oczywiście) Jezioro Białe koło Szczecinka, które to obdarowało mnie wieloma wspaniałymi wspomnieniami i pierwszą moją karpiową dychą. Styl łowienia był wówczas zupełnie inny, bo przede wszystkim nie była jeszcze stosowana metoda włosowa. Przynętę, czyli ziemniak, zakładałem bezpośrednio na haczyk. Łowiłem kilka metrów od brzegu na metrowym gruncie, kładąc zestaw na piaszczystej łasze. Wychodziła ona z gęstego pasa podwodnej roślinności, biegnącego wzdłuż brzegu na głębokości od 2 do 3 metrów. Zestaw składał się z przyponu z żyłki, połączonego krętlikiem z linką główną (ówczesny cud techniki – NRD-owska Leska), na której umieszczony był przelotowo 20-gramowy ciężarek, oraz nieco wyżej też przelotowy spławik z trzciny, zastopowany gumką. Zazwyczaj łowiłem na grunt, w tym jednak łowisku wolałem użyć spławika, by być pewnym, że zarzucam zestaw dokładnie na łachę. Każde branie kończyło się natychmiastowym odjazdem karpia w zielska. Jednak łowiąc na taki zestaw, nigdy nie spiąłem żadnej ryby. Przy naprężonej żyłce karpie w końcu zawsze wychodziły na czystą wodę i po chwili były w podbieraku.




Na to samo łowisko wróciłem kilka lat później, ale już z zestawem włosowym i oczywiście dużo większym ciężarkiem, bo 70-gramowym. Jaka była moja konsternacja, kiedy co drugie branie kończyło się spięciem ryby i to zaraz po wpłynięciu w zielska. Szczerze mówiąc nie miałem wówczas zielonego pojęcia, dlaczego tak się dzieje.





O tej sytuacji przypomniałem sobie wiele lat później, przy podobnej pechowej zasiadce, ale już nad zupełnie inna wodą. Wówczas nie mieściło mi się w głowie, że lekki zestaw z malutkim ciężarkiem mógł być skuteczny, nowoczesny zestaw zaś samozacinający, który miał gwarantować właśnie skuteczne zacięcie, nie zdał egzaminu. Metodą dedukcji, jak również po rozmowach z wieloma innymi karpiarzami, mającymi podobny problem, doszedłem do sedna sprawy. Problemem był ciężarek. Duży ciężarek. I nie miało znaczenia czy był przelotowy, czy zablokowany, centryczny, czy boczny łączony krętlikiem. Wszystko wskazywało na to, że kiedy karp znajdował się w zielsku, ciężarek zahaczał o rośliny i powodował to, że linka nie biegła prosto od wędki do pyska ryby, a tworzyła zagięcie. Kąt, który pozwalał haczykowi na inne ułożenie w pysku ryby, która szarpiąc łbem pozbywała się haczyka. Jak to wyglądało spod wody nie miałem pojęcia, ale domyślałem się, że tak to musi przebiegać. Zaraz po tym „odkryciu” zrobiłem eksperyment i założyłem bardzo lekki ciężarek. Miałem pewien problem, bo nie dało się nim rzucać na właściwą odległość, więc wywiozłem go, płynąc wpław. Eksperyment się powiódł, bo kolejnych kilka karpi wyholowałem bez żadnego problemu.



Z nieco podobną sytuacją zetknąłem się już podczas swojego pierwszego wyjazdu nad Jeziorem Rainbow we Francji, w 2005 r. Tam z kolei łowi się wśród wszechobecnych twardych zaczepów, drzew, patyków i pniaków. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to woda, w której wędkowanie jest bezsensowne, bo nie da się wyholować żadnego karpia zwłaszcza, że są one olbrzymie. Okazuje się jednak, że na wszystko można znaleźć sposób. A sposobem na Rainbow okazały się odpinające się ciężarki, których stosowanie dzisiaj jest na porządku dziennym. Musimy jedynie zdawać sobie sprawę z tego, że takim zestawem nie da się rzucać, a trzeba go wywieźć w łowisko.



Najtrudniejsze do zanalizowania i przeciwdziałania są sytuacje, kiedy ryba się spina w wodzie pozbawionej jakichkolwiek zaczepów. Przyczyn tego może być bez liku, chociaż najczęściej bywa to związane z naszymi błędami w doborze elementów zestawu końcowego bądź ze specyficznym sposobem żerowania karpi. W zestawie końcowym newralgicznym elementem jest haczyk, a także jego wiązanie. Sam dobór haczyka jest bardzo istotny, bowiem kilkakrotnie doświadczyłem problemów z niektórymi modelami haków. Wcale nie jest tak, że każdy haczyk, na którego opakowaniu napisano, że jest „Karpiowy”, do tego się nadaje. Nie zdarza się to często, ale jednak.



W ostatnich kilkunastu latach miałem nieciekawe doświadczenia z trzema modelami haków karpiowych, i to bardzo znanych firm. Wszystkie miały to do siebie, że wcześniej czy później, karpie spinały się podczas holu. Jeden z nich miał ostrze wygięte w stosunku do trzonka. Używając tego haczyka, traciłem karpie tuż przy podbieraku, kiedy ryby wykonywały gwałtowne manewry. Pozbyłem się tych haków natychmiast i do dziś nie mam w swoim pudle ani jednego haka z odgiętym ostrzem. Później podobną sytuację miałem z pierwszym pokrytym teflonem haczykiem, jakiego spróbowałem. Oczywiście to nie była wina teflonu, a źle zaprojektowanego kształtu haczyka. Do tego, które haki są odpowiednie można jednak dojść wyłącznie metodą prób i błędów. Nie zapominajmy również o regularnym sprawdzaniu ostrości haczyka. Jeżeli mamy co do tego jakiekolwiek wątpliwości, powinniśmy go wymienić.



Po każdym spięciu karpia zawsze w pierwszej kolejności zmieniam haczyk, potem dopiero zastanawiam się nad prezentacją przynęty. Bywa bowiem, że w niektórych łowiskach, zwłaszcza o silnej presji wędkarskiej, karpie nauczyły się „cwaniactwa”. Pobierają pokarm bardzo ostrożnie i często spinają się natychmiast po braniu. Z taką sytuacją wielokrotnie zetknąłem się np. w Wygoninie. Bardzo delikatne brania były sygnalizowane wyłącznie lekkim drganiem swingera lub poruszeniami szczytówki wędziska. Jak już udało mi się rybę zaciąć, to dość często spinała się po zaledwie kilku sekundach holu. Natomiast szczęśliwie wyholowane karpie były zahaczone za sam brzeg wargi. Konkluzja była więc prosta – karp z wielką ostrożnością pobierał pokarm, nie wciągając go całkowicie do pyska i natychmiast wypluwał przy najmniejszym oporze. Dlatego haczyk jak już się wbił, to na samym skraju wargi. Jeżeli zahaczony był słabo, wówczas następowało spięcie. Sposobem na to dopiero okazała się zupełna zmiana zestawu, np. na tzw. Warwick Rig lub jego odmianę z dociążonym haczykiem.

Pierwsze spięcie może być absolutnym przypadkiem, pechowym zbiegiem okoliczności. Kiedy jednak podczas tej samej zasiadki to się powtórzy, warto reagować natychmiast.



Tekst i zdjęcia: Przemysław Mroczek

 

Artykuł pochodzi z majowo/czerwcowego numeru "Karp Maxa" 3/2018.

 

GALERIA

  • co zrobic by karpie sie nie spinaly (2)
  • co zrobic by karpie sie nie spinaly (3)
  • co zrobic by karpie sie nie spinaly (4)
  • co zrobic by karpie sie nie spinaly (5)
  • co zrobic by karpie sie nie spinaly (6)
  • co zrobic by karpie sie nie spinaly (7)
  • spring collection
  • co zrobic by karpie sie nie spinaly (8)
  • karpiowy poradnik
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

© 2015 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
tworzenie stron www: PERSABIO
© 2016 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU