MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościCzeskie głębiny, karpiowa wyprawa nad Delous

Czeskie głębiny, karpiowa wyprawa nad Delous

Dodano: 15.04.2021 09:00
wystaw ocenę:
12345
Czeskie głębiny, karpiowa wyprawa nad Delous

Dawno, dawno temu, a raczej jeszcze nie tak dawno, kiedy można było normalnie planować zagraniczne wyjazdy, a jedynym limiterem naszego podróżowania był czas, zadzwonił mój przyjaciel Karol i uświadomił mi, że tylko tydzień dzieli nas od wyjazdu na czeskie Delous. 


Zbiornik położony 100 km na północ od Pragi, wśród górzystego, malowniczego terenu czekał ze swoją głęboką tonią na pochłonięcie nas przez kilka kolejnych dni. Tym bardziej byłem podekscytowany, gdyż wybierałem się tam pierwszym raz, do tego koledzy Michał i Dominik już byli na miejscu i delektowali się wspaniale walczącymi okazałymi rybami. Dodawało to niezwykłej nutki adrenaliny i nadziei, że nam również dopisze pogoda i połowimy. Pogoda faktycznie dopisała, wręcz skwarnie chłostała lipcowymi promieniami słońca.

Karlik dotarł na miejsce parę godzin przede mną. Zaś ja straciłem dodatkową godzinę na znalezienie właściwego dojazdu do zbiornika. Czasami, gdy wbijałem się w jakieś drogi leśne, oczywiście te złe, zapalała się czerwona kontrolka z zapytaniem samego siebie, jak ktoś mógł tędy przejechać samochodem?

Po dotarciu na miejsce i odetchnięciu z ulgą, wyczłapałem się z auta z butelką wody, popijając łapczywie kolejne łyki. Przybiliśmy sobie piątkę, no i orka dobrze wszystkim znana. Na miejscu dostępne jest pomieszczenie z lodówkami i zamrażarkami, dlatego pierwsze działania poszły w kierunku zabezpieczenia jedzenia i wrzucenie kilku butelek wody do zamrażalnika, które później używamy do schładzania prowiantu przetrzymywanego na stanowisku. Wielu z nas używa lodówek na gaz, ale kiedy mamy takie udogodnienia, możemy śmiało dwa razy dziennie spacerkiem skoczyć do zamrażarek i podmienić butelki.




Nim słońce schowało swoją tarczę za górą rozciągającą się naprzeciwko naszego stanowiska, miałem już wszystko poukładane. Postanowiłem, że nie będę robił nic na wariata. Porozstawiałem wędziska, statywy i siedliśmy do późnej kolacji. Mimo ogromnego zmęczenia, praktycznie 900 km drogi w upale, zapaliłem dodatkowe światło w namiocie, wyciągnąłem piórnik i zacząłem kręcić zestawy. Karol już chrapał, kiedy ja, minuta za minutą, z muzyką w tle, dobrnąłem do mety z dwudziestoma nowymi zestawami. Combo podwieszone pod sufit namiotowej kuchni dumnie czekały na świt. Kolejne łyki wody i myślę, a co tam, 10 m PVA, pellet Aller Best 11 mm i kruszone kulki śliwka & czosnek z Massive Baits – robię kiełbaski. Uciekła kolejna godzina, a ja spojrzałem na zegarek i zobaczyłem jak mała wskazówka zegarka zaczyna przytulać się do cyfry 3. Zmęczenie minęło, ale chociaż dwie godzinki snu były mi potrzebne.



Świt i spławy ryb nie dały dłużej pospać. Wstawiłem wodę na herbatę i zacząłem sondować moją część stanowiska. Karol tradycyjnie już rozlokował swoje dzidy po prawej stronie, nie wiem czemu tak się utarło, ale od kiedy pamiętam, zawsze tak było i naprawdę jakieś ekstremalne przypadki stanowiły inaczej. Od Dominika i Michała, którzy łowili przed nami dostałem kilka wskazówek. Zawsze oprócz waypoints na echosondzie, dodatkowo zapisuję dystans, azymut oraz zakładam markline. Mój old schoolowy Becker czekał aż napełnię burty pelletem, ziarnem i kulkami. Nie dałem mu długo czekać. Ostrożnie schodziłem za każdym razem po bardzo stromej skarpie wyrobiska na niewielką kładkę, z której precyzyjnie startowałem modelem. Wędka po wędce, zbliżałem się do finału pierwszych wywózek na nowej wodzie. Miejscówki kolejno na półkach z lekkim namułkiem zlokalizowane były 85–90 m od brzegu, na głębokościach 9–11 m.

 

Poranna toaleta została przerwana przez delkimowe wycie. Bicie serca i drżące dłonie chwyciły wędzisko. Wiedziałem od kolegów, że w wodzie nie ma zaczepów, dlatego pozwoliłem rybie na dość długi odjazd. Delektowałem się holem, gdy u Karola, wypisz wymaluj, odjazd. Pomyślałem, że śniadanie zjemy chyba na kolację, a to dlatego, że na tej wodzie ryby żerowały głównie w nocy (informacja od Donia i Karola, którzy byli na tej wodzie kilkukrotnie o różnych porach roku).



Nie muszę pisać, że ryby walczyły niesamowicie. Długie odjazdy i spacer wzdłuż stromego brzegu trwał kilkanaście minut. Podebraliśmy sobie krzyżowo ryby i ekspresowo umieściliśmy je w slingach. Przeogromna radość, pierwsze ryby i od razu 20+. Nie czekając zbytnio zrobiliśmy kilka fotek i wywieźliśmy ponownie zestawy. Szybka kanapka, łyk herbaty i mamy kolejne odjazdy. Słońce już rozgrzewało nas do czerwoności, a to dopiero poranek, na szczęście wcześniej rozstawione parasole i siatka maskująca dawały wytchnienie podczas całego dnia zmagań z arcysilnymi rybami. Scenariusz powtarzał się godzina po godzinie. Poziom emocji tłumił zmęczenie podróżą i dotkliwym upałem.
Wieczór przyniósł więcej spokoju. Mogliśmy usiąść w spokoju, popijając chłodne piwo. Uff. Nagroda za całodzienne zmagania była słuszna. Po zapadnięciu zmroku wyjęliśmy zestawy z wody i udaliśmy się do chłopaków z trójmiasta, którzy łowili po lewej stronie zbiornika. Grześki, Arki, Darki i Łukasze – pozdrawiam. Chłopaki łowili już trzy dni wcześniej i ze względu na bardzo duże głębokości przeważającą metodą połowu był u nich Zig Rig. Grzesiu trzy razy w przeciągu dnia pobił swoje PB. Z tego co pamiętam 21+, 24+ i 26+. Niesamowicie, pomyślałem i obiecałem sobie, że następnego dnia sięgnę po Ziga. Cieszyłem się każdą ich rybką jak swoją, najważniejsze, że spodobała im się ta woda, a siła ryb przerosła ich oczekiwania.



Po długich rozmowach Polaków nocą, udaliśmy się z Karlikiem na spoczynek. Ta noc należała do tych, które dawały dobry i długi sen. Wczesnym rankiem wyspani wrzuciliśmy na ruszt pożywne śniadanko. Oczywiście opiekacz Ridge Monkey dopełnił zacność śniadania w postaci tostów, bekonu, jajek i pomidorów. Mówię do Karola, że jak kolejne trzy dni będą w takim tempie, to zabraknie nam karpiowego futru. Ryby wchodziły w stanowiska licznymi stadami i przytrzymanie ich na dłużej związane było z dość intensywnym nęceniem. W tym momencie u Karola podwójny odjazd, chciałem się zaśmiać, lecz zdziwienie na mojej twarzy nie pozwoliło, bym to zrobił, a to dlatego, że u mnie dokładnie taka sama sytuacja. Nie wiem jak, ale wyholowaliśmy wszystkie cztery ryby w niecałe 15 minut. Same łuskacze, ale torpedy niesamowicie umięśnione. Gdyby nie ważenie na dwóch wagach pomyślałbym, że są mniejsze niż w rzeczywistości wyglądają. Dopisaliśmy do rozkładu kolejne ryby w przedziale 17–19 kg.



Przychodzą takie momenty na zasiadkach, że poziom szczęścia jest tak wysoki, że już do końca moglibyśmy siedzieć bez brania. Tak było już po drugim dniu. Trzeci dzień postawiłem na Ziga. Nie typowałem wcześniej miejscówek. Raczej pływałem tak długo, aż zlokalizowałem ryby w toni. Na dystansie około 130 m głębokość wynosiła blisko 20 metrów. Jednak trafiłem tam na liczne duże ryby, które pływały w pasie od 3,5–4 m poniżej lustra wody.

 

Nie zastanawiając się długo, otworzyłem burtę beckerowej łajby. Zlokalizowałem przy użyciu lornetki biało-różowego popka i podkręciłem 4 m w dół. Karol w między czasie ma odjazd, którego finałem jest kolejna piękna pełnołuska 19+. Co tu się dzieje? Chyba już każdy wypowiedział w swojej karpiowej głowie te słowa w milczeniu. Ryby zasmakowały sobie w naszych przysmakach na podwodnych blatach miejscówek z zestawami. Festiwal brań trwał. Ja oprócz brań z dna, dokładam w ciągu dnia ekstra 3 ryby na Zig Riga, z czego największy okaz 19+. Zupełnie inny hol, ale to wiedzą ci, którzy niejednokrotnie zaliczyli zigową zdobycz. W ciągu dnia zawitali do nas Czesi, którzy z nutką, myślę, że lekkiej zazdrości, obserwowali nasze zmagania. U nich wyniki to ułamek naszych, dlatego wymieniliśmy się spostrzeżeniami, kulkami. Zresztą, kto spotkał mnie i Karola nad wodą, dobrze wie, że nie mamy ścisku czterech liter i chętnie w nucie humoru podzielimy się naszym spojrzeniem na karpiowanie. Po prostu i bezinteresownie.



Kto wnikliwie śledzi nasze relacje na FB, czy artykuły w „Karp Maxie” wie, że największą frajdę sprawiają mi lustrzenie. Z całym szacunkiem do pełnołuskich spartan, uwielbiam ten golaskowy fenotyp. Mijał właśnie ostatni dzień zasiadki, a ja nie mogłem doczekać się chociażby jednego „naturysty”. Zacząłem w myślach błagać los o chociaż jednego rodzynka z głębin jeziora Delous. To miało być zwieńczenie kolejnej wspólnej zagranicznej zasiadki naszego Allerowego Teamu.



W przerwach pomiędzy kolejnymi rybami, zaczęliśmy sprzątać stanowiska. Krok po kroku znany wszystkim schemat. Najpierw puste wiaderka, śmieci, torby z akcesoriami i powywracanymi w dużych torbach ciuchami. Właśnie w takim momencie usłyszałem pojedynczy pik. Odwróciłem głowę, ale hangery dalej wisiały na jednym poziomie. Hmm... Może wiatr? – pomyślałem. Po czym dałem sobie z niewidzialnego liścia w intelektualny pysk. Przecież nie ma wiatru. Kolejny pik. Tym razem podszedłem do wędki, której sygnalizator żarzył się purpurą. Przykucnąłem obok rod poda i wpatrywałem się w wodę. Usłyszałem cyk i znowu pik – milimetr po milimetrze wysnuwała się żyłka, a ja raczej w takich sytuacjach chwytam za karpiową dzidę. Krzyknąłem do Karola, że teraz chyba mam nagą piękność. Nie wiem, dlaczego tak powiedziałem, może chciałem zakląć los. Ryba nie dawała się zatrzymać przez pierwsze minuty. Płynęła jak przyklejona łódź podwodna w lewą stronę. Musiałem zejść do linii wody, żeby zmienić kąt. Z pomyślnością udało się ją zatrzymać i delikatnie ściągać w moim kierunku. Po kwadransie widziałem już żyłkę pionowo wchodzącą do wody. Kolejne minuty spacerowania na smyczy ze strzałówki i już zobaczyłem piękną, golaskowatą rybę. Jeeeeest. Mam wisienkę na torcie. Teraz jeszcze tylko wprowadzić ją do podbieraka, z którym już czekał Karol. Zawodowo nałożona czapa i już mogłem wskoczyć z radości do wody, co też uczyniłem. Szybkie ważenie i kolejna 20+ na koncie z zagranicznej nowej wody. Ta woda wpisuje się na listę periodycznych wypraw. Ma olbrzymi potencjał przyrostów ryb, ale przede wszystkim jej mieszkańcy to zawzięci przeciwnicy, a o to przecież nam chodzi.





Wiele karpiowych zasiadek podlega zdarzeniom losowym, na wiele mamy też wpływ. My staramy się w tych upalnych okresach wybierać wody o dużych głębokościach. Wody, w których mieszkają populacje dużych ryb – reszta to tylko szczęście, a może aż szczęście. Tego tradycyjnie wam życzę. Szczęścia i wspaniałych ryb.

Autor: Marcin Jesiołowski


Więcej karpiowych opowieści znajdziecie w każdym wydaniu czasopisma "Karp Max"

 

GALERIA

  • Czeskie głębiny, karpiowa wyprawa nad Delous
  • Czeskie głębiny, karpiowa wyprawa nad Delous
  • Czeskie głębiny, karpiowa wyprawa nad Delous
  • Czeskie głębiny, karpiowa wyprawa nad Delous
  • Delous
  • Delous
  • Delous
  • Delous
  • Delous
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?
Przyjemnie się czyta relacje z karpiowych wypraw, które są nie tylko ciekawe i okraszone wysokiej jakości zdjęciami, ale co równie ważne napisane bardzo poprawnie pod względem stylistycznym i gramatycznym. Brawo!
15.04.2021 14:18    autor: ~Jurek
avatar Tak zgadzam się. Marcin ma w tym duże doświadczenie. Bardzo fajnie połowili i dobrze się bawili.
16.04.2021 10:58    autor: 2202

Obserwuj nas

zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.