MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościEuro Aqua – relacja z pierwszej wyprawy Polaków

Euro Aqua – relacja z pierwszej wyprawy Polaków

Dodano: 14.06.2019 12:35
wystaw ocenę:
12345
Euro Aqua – relacja z pierwszej wyprawy Polaków

Marcin Jesiołowski wraz karpiową ekipą jako pierwsi Polacy gościli na słynącym z ogromnych karpi węgierskim łowisku Euro Aqua. Relację z tej wyprawy mogliście przeczytać w „Karp Maxie”, a teraz zamieszczamy ją na portalu. Zapowiadamy jednocześnie kontynuację, którą niebawem przeczytacie w magazynie.



Nie mogło być lepszego początku sezonu karpiowego. Po długiej zimie, której nie spędziłem w gawrze, tylko na lodzie, mogłem spokojnie spokojne odliczać dni do pierwszego wypadu na karpie. O ironio, pół roku wcześniej rozmawiałem z Karolem i powiedziałem mu, że chciałbym pojechać nad jedno z najbardziej znanych wśród karpiarzy, legendarne łowisko Euro Aqua na Węgrzech. Stwierdziłem, że muszę znaleźć sposób by dostać tam rezerwację. Większość karpiarzy wie, że do tej pory, polscy karpiarze nie mieli przyjemności tam łowić. Wiele stereotypów złożyło się na taki stan rzeczy. Jednak cudu dokonał Arek Kraszewski, właściciel „Rezerwuj łowisko”, który przekonał Alexandra do otwarcia łowiska na fascynatów z Polski.


 

Gdy zadzwonił Darek i oznajmił, że możemy jechać tam w pierwszym terminie, nawet się nie zastanawiałem. Końcówka kwietnia to bardzo dobry czas na wygłodniałe po zimie karpie. Jednocześnie jest to czas, gdy ryby są przed tarłem i ich masa jest porównywalna z tą na jesieni. Dowiedzieliśmy się, że oprócz nas w tym samym czasie jedzie Kacper i jego tata, z którym znamy się od kilku lat.



W łowisku o pow. ok. 12 ha, według prowadzonych przez właścicieli rejestrów, jest ponad sto karpi o wadze przekraczającej 30 kg, kilkanaście +40 i Rekord Świata +50 (pisaliśmy o tym tu). O dużej populacji pięknych amurów i mniejszych karpi +25 – nie wspomnę.


 
Po przyjeździe nad wodę zaparło nam dech w piersiach. Zdjęcia, które można znaleźć w internecie, nie oddają faktycznego uroku tego miejsca. Szczerze spodziewałem się antropogenicznego zbiornika, a tu widok gór, bogata szata roślinna, piękne zatoki graniczące z rezerwatem. Na dzień dobry zostaliśmy serdecznie przywitani przez Alexandra i jego rodzinę. W relacjach z gośćmi właściciel przedstawiany był jako dość nieprzyjazny człowiek, ale uwierzcie mi, okazało się, że jest to wesoły facet. Pomaga mu żona, córka i wielu lokalnych ludzi. Z drugiej strony, trudno mu się dziwić, bo przez ponad dwadzieścia lat budował to wszystko i zależy mu na dobru rybostanu, który ma w chwili obecnej. Dlatego regulamin jest dość restrykcyjny (dostępny na stronie Euro Aqua). Zachęcam przed wyprawą do szczegółowego zapoznania się z nim. Ponadto ja czy reszta ekipy chętnie podzielimy się uwagami.


 
Po śniadaniu udaliśmy się na stanowiska. Mieliśmy do dyspozycji lodówkę – pełną napojów, łódź do nęcenia, markery. Przy ilościach zanęty, którą się tutaj wsypuje do wody, to naprawdę duże udogodnienie. Nie wyobrażam sobie, żeby dziennie spombem wsypywać po kilkadziesiąt kilo kulek i ziaren. To minimalna ilość. Jest także czas na sondowanie, nęcenie. Zestawy to już kwestia rzutów. Odległości, na których ulokowaliśmy przynęty, wahały się od 80 do 110 m. Każdy z nas łowił na trzy kije. Na 12 ha lustra wody jest 8 stanowisk, co daje niezmierny komfort.
 
Kolejne godziny upłynęły na rozmowach i oczekiwaniu na pierwszą węgierską rybę. Jako pierwszy, sygnał swojej centralki usłyszał Darek. Po pięknej walce, kilkunastokilogramowy karp pełnołuski prezentuje się do zdjęć w nocnej scenerii.
 
Po zarzuceniu wędki położyliśmy się do łóżek i nie zdążyłem nawet zapiąć suwaka śpiwora, gdy centralka Darka powtórzyła swój śpiew. Darek wystartował w kierunku wędek. Długi, spokojny hol. W świetle latarki ukazuje się nam piękny amur. Tradycyjnie finisz to postępujące po sobie energiczne odjazdy. Summa summarum, zamykam podbierak i przenoszę rybę na matę. Kolejna sesja zdjęciowa i pożegnanie ryby. U mnie cisza. Zmęczeni, ale zadowoleni gramolimy się do wyrek.
 
Krótki sen przerywa kolejne branie. Nie wstawałem, trud drogi i słoneczny skwarny dzień przymurował mnie do podłoża. Słyszałem jak przez mgłę dźwięki kołowrotka poddającego się odjazdom ryby. Minuta za minutą mobilizowałem swoje ciało. Uświadomiłem sobie, iż każda z potencjalnie holowanych ryb może być rekordem. Rekordem osobistym lub świata. Łyk wody z butelki stojącej przy łóżku. Nalałem jej też sobie na dłoń i przemyłem znużone oczy. Po wyjściu z namiotu poczułem krople deszczu. Obróciłem się na pięcie, ponieważ zauważyłem, że kolega ma na sobie T-shirt. Przyniosłem mu kurtkę. W dalszym ciągu ryba była w dość dużej odległości od brzegu. Przykucnąłem na pomoście i w świetle latarki obserwowałem, jak zmniejsza się kąt między żyłką a wędką. Cierpliwy i spokojny hol zakończył się sukcesem. Karp wypełnił podbierak.

Uwielbiam moment, w którym spekulujemy, ile waży ryba. Moment, w którym oburącz chwytamy ramiona podbieraka, by udać się z nim na matę. Wrażenie jakby siatka zahaczyła się o pomost lub zatopioną zawadę. I to pełne napięcia skupienie na wskazówce wagi, która rytmicznie przesuwa się wraz z podskokami grubej ryby. Gratulacje. Darek i jego nowy PB pełnołuskiego. Zamrożenie kadrów. Resztę nocy spaliśmy jak zabici. W tle odgłos silnego wiatru i uderzających o brzeg fal.


 
Rano odjazd na jednym z moich zestawów. Delikatny hol, moja pierwsza rybka z piątką z przodu. Szkoda tylko, że brak było drugiej cyfry. Znacie na pewno ten stan, gdy w lekkim uśpieniu, wygłodniali czekamy na pierwszą rybę. Karp wyjątkowy, bo pierwszy w tym sezonie. Rozochocony zrobiłem odświeżenie zestawów.



Po południu wybraliśmy się na wspólny obiad, ale w tym czasie – obligatoryjnie – zestawy z wody. Po smacznym posiłku, krótkie dyskusje z innymi karpiarzami. Zebranie informacji, jakie karpie udało się im złowić, jak prezentowali zestawy i kiedy mieli brania. Kacper z tatą łowili obok nas na przyprostokątnej wspólnej zatoki. Kilka ładnych ryb mieli już na rozkładzie, w tym 22 kg amura. 




 
Nastąpiła pora nęcenia. Kukurydza przygotowana przez właścicieli równo rozsypana w pasie między naszymi markerami. Do tego kulki obwodowo wokół znaczników. Łódź przekazaliśmy sąsiadom, by mogli odprawić podobny rytuał. Dość pochmurny i wietrzny dzień pozwolił trochę odpocząć od nadmiaru słońca. A my na zmianę z Darkiem, co jakiś czas cieszyliśmy się z kolejnych silnych ryb. Przeważały amury, których w łowisku jest naprawdę sporo.




Noc minęła spokojnie. Wczesnym rankiem po zaparzeniu kawy obserwowałem piękny wschód słońca, którego promienie rozdzielały się na drzewostanie wysepki znajdującej się po lewej stronie naszego stanowiska, w odległości około 20 m. Wysepka była drugoplanowym bohaterem naszej zasiadki. Darek od rana chodził bardzo pobudzony i wpatrywał się w otaczającą wysepkę roślinność. O poranku do tarła licznie przystąpiły karasie i leszcze. Szybka decyzja i zestawy lądują w odległości metra od roślinności. Kompan poprosił mnie, żebym przyniósł mu serwowane w Club House śniadanie, bo ma przeczucie.


 
Wracając po około 40 minutach rowerem, zauważyłem, że Darek trzyma w rękach wygięty w pałąk kij. Podkręciłem obroty i po kilku minutach już byłem na naszej miejscówce. Z relacji dowiedziałem się, że hol trwa już kilkanaście minut i jak do tej pory ryba cały czas odpływa w kierunku środka zbiornika. Branie nastąpiło koło wyspy. Upływały kolejne minuty walki. Odwiedził nas Mitchell i zaproponował, byśmy wsiedli na łódź, bo uważa, że jest to sum. Z wcześniejszych informacji wiedzieliśmy, że w zbiorniku jest kilka gigantycznych osobników. Wsiadłem na rower i sprintem udałem się w kierunku przystani po łódkę.


 
Po kwadransie dopłynąłem na nasze stanowisko, a ryba dalej nie słabła. Darek wskoczył na łajbę, ja wrzuciłem podbierak i podążyliśmy w kierunku walczącej ryby. Minęła kolejna godzina, a my nawet nie widzieliśmy, z czym zmaga się Darek. Krążyła wokół łodzi i ściągała nas jeszcze bardziej na głębszą wodę. Na naszym stanowisku zebrało się już kilku kibiców. Czuliśmy spojrzenia z innych stanowisk. W pewnym momencie ujrzałem pierwsze centymetry rurki antysplątaniowej. Pomyślałem, że już jesteśmy naprawdę blisko sukcesu. Zwłaszcza, że oczom naszym ukazała się ogromna płetwa karpia. Wow!

Zakomunikowałem innym, że to karp, a nie sum. Studziłem Darka, by nie odpuszczał z zimnymi nerwami i nie przyspieszał kulminacji tego spektaklu. Zadzwoniłem do Kacpra, który zasugerował, byśmy na pierwszym biegu spływali w kierunku stanowiska, ponieważ na głębokiej wodzie możemy tak krążyć jeszcze długo, a przy brzegu mamy większą szansę na tryumf. Spojrzałem na zegarek, ponad 2 godziny zmagań.
 
Po dotarciu do pomostu widziałem już zmęczenie na twarzy Darka, który zaczął unosić rybę coraz wyżej i wyżej. I dramat. Ujrzeliśmy wir, a po nim zestaw wyskakujący z wody… Nie muszę chyba pisać, co czuliśmy. To nie była złość, raczej rozczarowanie, smutek i setki pytań. Zabrakło trochę szczęścia i rozwagi. Starałem się w tym wszystkim pocieszyć Darka. Robimy robotę i czekamy na kolejne branie. Nie teraz, to później. To nie koniec świata. Raczej lekcja pokory.
 
Kolejne dni i kolejne ryby. Piękne amury i karpie. Czas przyspiesza. Na innych stanowiskach, podczas naszej zasiadki, łącznie złowiono kilkanaście ryb powyżej 30 kilogramów i sporo amurów z dwójką z przodu. Rodzynkiem naszej wyprawy był karp Kacpra o wadze 29,2 kg, któremu zabrakło trochę do magicznej trzydziestki.


 
Postanowiliśmy, że za rok odwiedzimy to łowisko dwukrotnie: na wiosnę i jesienią. Woda i jej mieszkańcy są wystarczającym argumentem by na stałe wpisać ją w swój grafik. Jako pierwsza polska ekipa zapłaciliśmy frycowe, wiemy dzisiaj więcej. Życzę kolejnym polskim karpiarzom sukcesów na tej wodzie, tego, by Polak został rekordzistą świata. By w tym karpiowym edenie przeżyli niezapomniane chwile, które wyryją na stałe w ich sercach radość ze złowionego Big Fisha. My na pewno tam wrócimy.

Autor: Marcin Jesiołowski


Karpiowe opowieści z Polski i zza granicy znajdziecie w każdym wydaniu dwumiesięcznika łowców karpi "Karp Max". 

 



 

GALERIA

  • Euro Aqua – relacja z pierwszej wyprawy Polaków
  • Euro Aqua – relacja z pierwszej wyprawy Polaków
  • Euro Aqua – relacja z pierwszej wyprawy Polaków
  • Euro Aqua – relacja z pierwszej wyprawy Polaków
  • Euro Aqua
  • Euro Aqua
  • Euro Aqua
  • Euro Aqua
  • Euro Aqua
  • Euro Aqua
  • Euro Aqua
  • Euro Aqua
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.