MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościGłębokie wody często obfitują w pokaźnego rozmiaru ...

Głębokie wody często obfitują w pokaźnego rozmiaru karpie - poradnik

Dodano: 24.11.2021 09:17
wystaw ocenę:
12345
Głębokie wody często obfitują w pokaźnego rozmiaru karpie - poradnik

Dla wielu łowców karpi, zwłaszcza tych, którzy na co dzień łowią w wyrobiskach, czy gliniankach, informacje o wodach, w których łowi się na głębokości kilku czy nawet kilkunastu metrów, wydają się całkowicie niedorzeczne.



Nie zapomnę spotkania nad Wygoninem z karpiarzami, którzy przyjechali tam ze Śląska. Umieścili zestawy tuż przy brzegu i kilka dni nie mogli doczekać się brania. Kiedy ich odwiedziłem i powiedziałem, że tutejszych karpi nie złowi się płycej niż na 5-6 metrach, popatrzeli na mnie jak na idiotę. Jednak jeden z nich spróbował położyć zestaw na wskazanej głębokości i już po niespełna godzinie miał odjazd. Jakie było ich zdumienie, kiedy zaczęli mieć regularne brania z głębokości 6-8 m. A to przecież wcale nie tak bardzo głęboko. Wygonińskie karpie potrafiły żerować na 12-14 metrach, a sądzę, że i głębiej, aczkolwiek nikt wówczas tego nie próbował.

 

To, że karp lubi płytkie miejsca jest oczywiste, ale to gdzie go mamy szukać zależy od typu zbiornika.

Wody o zróżnicowanym charakterze linii brzegowej, oraz dna, oferują karpiom wiele miejsc, w których zaleźć mogą pokarm. Będą to zarówno płytkie zatoki, wolno opadające stoki, trzcinowiska, czy zatopione drzewa.


Czasami jednak trafiamy nad jeziora, których specyfika w żaden sposób nie pozwala na wytypowanie miejsc do położenia zestawów. To głębokie wody o stromych stokach biegnących od samego brzegu. Są to zazwyczaj naturalne, polodowcowe jeziora. Jeżeli ktoś nigdy nie łowił w takich warunkach, rzeczywiście może mieć spory problem z wytypowaniem łowiska.
 
Przed kilkunastu laty zostało mi polecone tego typu jezioro leżące w okolicach Gorzowa. Piękna dzika woda, ale już na pierwszy rzut oka jakaś taka mało karpiowa. Żadnych wypłyceń, żadnej roślinności wodnej, las przy samej wodzie. Pomiędzy gęsto porastającymi brzegi drzewami były zaledwie dwie przecinki umożliwiające łowienie. Już przy pierwszej próbie wysondowania dna markerem wiedziałem, że coś jest nie tak. 15 metrów od brzegu było 5 metrów głębokości, a w typowej odległości rzutu zmierzyłem głębokość 20 metrów. Mierzę w lewo i w prawo – wszędzie tak samo. Dno miejscami kamieniste, na większych głębokościach miękkie. Na ciężarku od markera nie wyciągnąłem żadnej rośliny. W wodzie nie było też powalonych drzew. Po półgodzinnym sondowaniu wiedziałem tyle samo, co przed nim, czyli nic.

fot. Głębokie, polodowcowe jezioro

Gdzie do licha mogą być karpie w takiej dziurze w ziemi? Położyłem zestawy jak najbliżej brzegu, na głębokości około 6 metrów, ale zupełnie nie byłem do tego przekonany. Nawet zacząłem wątpić w informacje o sporych karpiach zamieszkujących to jezioro, bo przecież nawet spławów nie mogłem się doczekać. W nocy miałem jedno pociągnięcie, ale nie bardzo mi to wyglądało na karpia. W końcu po dwóch dobach zwinąłem się zrezygnowany. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z tego typu wodami, do głowy mi nawet nie przyszło, żeby łowić jeszcze głębiej. 
 
Tydzień później wybrałem się nad jedno ze swoich sprawdzonych jezior, żeby wreszcie sobie połowić. Nad tą niewielką wodę trafiłem kilka lat wcześniej. Zajechałem, rozstawiłem podpórki, zmontowałem wędki i rzuciłem zestawy tak jak zwykle robiłem, czyli 40 metrów od brzegu. Już po trzech godzinach miałem pierwszy odjazd. Po trzeciej wyholowanej rybie nagle uświadomiłem sobie, że właściwie nie mam pojęcia, na jakiej głębokości łowię. Przecież nigdy nie mierzyłem tam gruntu. Po co, skoro miejscówka zawsze była skuteczna. Wydawało mi się, że tak blisko brzegu mogą być 2, najwyżej 3 metry. Pod koniec zasiadki z ciekawości wziąłem wędkę z markerem i ku mojemu zdumieniu okazało się, że cały czas łowiłem na 7 metrach!


Od tego momentu gruntownie zmieniłem swoje przekonania dotyczące łowienia na dużych głębokościach. Uświadomiłem sobie, że wiele moich dotychczasowych porażek wiązało się z silnym przekonaniem, że karpie należy łowić książkowo, a więc płytko. Bodaj pierwszą wodą, nad którą trafiłem zaraz po moim „oświeceniu” był wcześniej wspomniany Wygonin. Wówczas jezioro było jeszcze zupełnie nieznane, więc sam musiałem odkrywać jego tajemnice. Już przy pierwszej zasiadce miałem jednak ułatwione zadanie, bo karpie pokazowo się spławiały. Okazało się, że pokazują swoją obecność dość daleko brzegu, nad 5-6 metrową wodą. I z takiej głębokości były brania. Nie jest to nic nadzwyczajnego, skoro w słynnym francuskim Jeziorze St. Cassien karpie są łowione nawet z 25 metrów!

fot. Zibi Hukałowicz z karpiem z Jeziora St. Cassien. Ryba wzięła z głębokości 25 m!
 

Co skłania karpie do penetrowania aż tak głębokich partii wód?

Oczywiście pokarm. W wielu zbiornikach, podobnych do wspomnianego Wygonina, partie przybrzeżne są jałowe w pokarm, dlatego też ryby szukają pożywienia tam gdzie ono występuje w największej ilości. Charakterystyczną cechą jezior o dużym spadku nachylenia dna, jest osadzanie się pokarmu na końcu stoku. Może więc to być zarówno na 5, jak i na 12 metrach. Ważną rzeczą jest więc dokładne poznanie głębokości, jak również charakteru dna. Można to zrobić przy pomocy wędki z markerem, lub szybciej i dokładniej używając środka pływającego i echosondy. W wielu głębokich zbiornikach na stoku można znaleźć półki, które są doskonałymi miejscami do położenia zestawów. Jednak trzeba to zrobić precyzyjnie i w przemyślny sposób tak, aby przynęta pod wpływem np. podwodnych prądów po prostu nie sturlała się z półki, co często się zdarza, kiedy użyjemy ciężarka o zbyt małej masie. Bywa, że takich półek jest na stoku kilka. Warto wtedy przetestować każdą z nich.


fot. Świetnie widoczne kulki fluo na dużych głębokościach tracą swoje atrybuty


Kiedy jednak stok nie ma żadnych załamań, a zestawy położone u jego podnóża leżą bezczynnie, jedynym wyjściem jest szukanie miejsc w coraz głębszych partiach jeziora. W sytuacji, kiedy koniec stoku wyznacza najgłębsze miejsce, a dalej rozciąga się równa płaszczyzna, posuwamy się z zestawami w stronę środka zbiornika. Moim zdanie najlepiej jest robić to w sposób systematyczny, więc układać zestawy w oddaleniu od siebie o ok. 10 metrów, i po kilku godzinach bez brania, przesuwać je w głąb jeziora. Często tafia się na problem w postaci coraz grubszej warstwy mułu. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że właśnie w mule występują pokłady doskonałego pokarmu dla karpi, przede wszystkim ochotki.
 

Głębokie miejsca z kilku względów są trudne do połowu.

Przede wszystkim jest problem z ich oznakowaniem. Markery rurkowe przy głębokości ponad 10 metrów są praktycznie bezużyteczne, tym bardziej popularne plastikowe znaczniki H, czy zwykłe butelki umocowane na sznurku. Wystarczy niewielki wiatr aby to co wystaje ponad lustro wody, było przesunięte w stosunku do zakotwiczenia o kilka metrów. W takich przypadkach w ogóle rezygnuję z markerów. Znajdując odpowiednie miejsce do położenia zestawu oznakowuję je przy pomocy GPS lub, co robię dużo częściej, zaznaczam na żyłce właściwą odległość. Wówczas łowiąc z rzutu, wystarczy obrać odpowiedni azymut. Podczas rzucania ważne jest, aby kiedy zestaw wpadnie do wody, zupełnie poluzować żyłkę.

fot. Kolorowy znacznik na żyłce pomaga w celnym umieszczeniu zestawu w łowisku

 

Kolejnym problemem jest nęcenie.

Powierzchniowe sypanie zanęty (ziaren czy pelletu) zazwyczaj mija się z celem. Zanęta bowiem zanim dotrze na dno może zostać zniesiona o wiele metrów poza obszar łowienia. Dlatego preferuję nęcenie punktowe przy pomocy np. woreczka PVA, ale takiego, który rozpuszcza się jak najdłużej. Po prostu muszę być pewien, że woreczek (czy siateczka) nie rozpuszczą się w trakcie spadania na dno. Warto więc przed łowieniem zrobić eksperyment i wrzucić wypełniony zanętą woreczek w płytkie miejsce, aby sprawdzić jak długo się rozpuszcza. Zamiast woreczka można też użyć tzw. kiełbaski, nasiąkniętej boosterem. Na dużej głębokości karpie praktycznie nie używają narządu wzroku, a pokarmu szukają głównie przy pomocy węchu.   


fot. Kiełbaska z PVA do punktowego podania

 

Równie istotne jest przyjrzenie się przynęcie.

Łowiąc w mulistych miejscach najczęściej używamy kulek pływających. Czy jednak na głębokości kilku metrów rzeczywiście będą one unosić się nad dnem? Wiele zależy od wyporności samej kulki, ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, jakie ciśnienie działa na przynętę na głębokości np. 12 metrów. Czy przypadkiem nie spowoduje ono, że kulka jak kamień zatopi się w dnie.

Głębokie wody są to trudne technicznie łowiska, ale często obfitują w pokaźnego rozmiaru karpie. Na takich głębokościach czują się one bezpiecznie i zazwyczaj nie są niepokojone przez wędkarzy. Żeby je złowić trzeba jedynie przełamać barierę mentalną, oraz przyzwyczajenia, nakazujące łowienie karpi w płytkich partiach jeziora.  

Autor: Przemysław Mroczek

fot. Tę dwudziestkę wyholowałem z głębokości 12 metrów 


Więcej karpiowych poradników znajdziecie w każdym wydaniu dwumiesięcznika łowców karpi "Karp Max", który dostępny jest też w prenumeracie na 2022 rok z kartą rabatową na łowiska karpiowe i do sklepów karpiowych. 

 


 
 

GALERIA

  • Głębokie wody często obfitują w pokaźnego rozmiaru karpie - poradnik
  • Głębokie wody często obfitują w pokaźnego rozmiaru karpie - poradnik
  • Głębokie wody często obfitują w pokaźnego rozmiaru karpie - poradnik
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.