MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościJak łowić karpie w zaczepach - poradnik

Jak łowić karpie w zaczepach - poradnik

Dodano: 10.01.2020 15:40
wystaw ocenę:
12345
Jak łowić karpie w zaczepach - poradnik

Łowienie karpi w zaczepach to nie tylko bardzo mocny sprzęt, lecz przemyślane działanie jeszcze przed położeniem naszego zestawu.


Podwodne zaczepy – w postaci powalonych drzew, krzaków, starych rozpadających się pomostów – nie dość, że służą karpiom i wielu innym rybom za podwodną „lodówkę” wypełnioną po brzegi naturalnym pożywieniem, to dają również schronienie i poczucie bezpieczeństwa, które w przyrodzie jest jednym z najważniejszych aspektów życia.

Karpie przebywające w takich miejscach są o wiele mniej ostrożne i bardziej pewne siebie, aniżeli na otwartych częściach zbiornika. Pamiętam, jak na pewnej zasiadce nad przepięknym jeziorem polodowcowym z krystalicznie czystą wodą pływałem na pontonie wzdłuż brzegu z nadzieją, że uda mi się wypatrzeć choć jedną rybę, która zdradziła by mi swą obecnością miejsce przebywania karpi. I powiem wam, że to one namierzyły mnie pierwszego. Jakież było moje zaskoczenie, gdy  spod potężnego powalonego drzewa raz po raz wypływał inny karp, przyglądając mi się ze zdziwieniem przez kilka sekund, po czym pokazując swój ogon, znikał w gęstych gałęziach powalonego drzewa. Jeden z karpi był wyjątkowo ciekawski, ponieważ kilkukrotnie znikał między gałęziami, by po chwili pojawić się ponownie sam, bądź w towarzystwie innego karpia. Poczułem się wtedy jak przysłowiowa małpa w zoo, którą zwiedzający muszą zobaczyć. 




Momentalnie w mojej głowie pojawiło się pytanie – dlaczego to miejsce było tak wyjątkowe, że przebywało w nim tak wiele ryb i do tego tak pewnych siebie? Rozejrzałem się wokoło i od razu zrozumiałem, że faktycznie było wyjątkowe. Było to miejsce całkowicie niedostępne z brzegu. Po prawej i po lewej stronie od tego magicznego drzewa, w odstępie około 10 m leżały kolejne drzewa, tworząc skuteczne zasieki broniące dostępu do skarbu. Dalej wyłaniał się tylko stary, malutki drewniany pomościk, na którym postanowiłem postawić moje dwa kije. Plecionki wraz z częściami  strzałówek poprowadziłem luźno po koronach powalonych drzew, umieszczając zestawy trzy metry od „magicznego” drzewa. Wiedziałem, że na branie nie będę musiał zbyt długo czekać, ale wiedziałem również, że karp zaraz po braniu wejdzie pod jedno bądź drugie powalone drzewo. I na to właśnie byłem dobrze przygotowany.


Łowiąc w zaczepach, musimy nauczyć się przewidywać

Łowiąc w zaczepach, musimy nauczyć się przewidywać, jak zachowa się karp po braniu. Nauczyć się, jak skutecznie odnaleźć go pomiędzy zaczepami, a na końcu skutecznie wyholować. Pierwszą a zarazem jakże ważną kwestią jest obciążenie, które zaraz po braniu musi bezwzględnie spaść. W przeciwnym razie karp, wpływając pomiędzy podwodne zaczepy, bez trudu zaplącze zestaw, zmniejszając praktycznie do zera nasze szanse na udany hol. Dla mnie najpewniejszym obciążeniem jest ciężki kamień na gumce recepturce, który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Odradzam stosowanie lekkich kamieni, a co najgorsze na tak popularnej gumce z dętki, która ma bardzo ograniczoną rozciągliwość.



Kolejną kwestią jest luźna żyłka. Często łowię z otwartym kabłąkiem, a plecionkę umieszczam w klipsie na wędce. Daje mi to wówczas 100% gwarancji, że w momencie brania, gdy ryba zrzuci ciężarek, a plecionka uwolni się z klipsa, nie będzie stawiać wówczas żadnego wyczuwalnego dla karpia oporu. Uciekając w podwodny las, będzie przepływał swobodnie pomiędzy gałęziami, a prawdopodobieństwo zaplątania się plecionki bądź strzałówki jest minimalne. Dlatego tak ważne jest, by do momentu napłynięcia na rybę nigdy nie naprężać plecionki. Wielokrotnie zdarzała mi się sytuacja, w której dopływając po braniu do drzewa, stwierdzałem, że karp stał spokojnie, nie wpływając w niego ani na centymetr.

Więcej karpiowych porad znajdziecie w tym dziale - Kliknij TU

Niestety, nie zawsze bywa tak kolorowo i karp wpływa gdzieś pod podwodne gałęzie. Wówczas trafna ocena sytuacji i prawdopodobna lokalizacja ryby pozwoli podjąć decyzję co dalej. 


Przypon strzałowy

Pierwszym wyznacznikiem ukazującym gdzie, bądź jak daleko, wpłynął pod zaczepy nasz karp, jest przypon strzałowy. W moim przypadku ma on 25 m długości (grubości od 0,55 mm). Jego największą zaletą jest to, że nie wcina się w podwodne gałęzie, pomijając jego odporność na przetarcia i sztywność, która jest również wielkim atutem utrudniającym rybie możliwość skutecznego oplątania się o podwodne zawady. Dzięki temu, że wiemy jaką długość ma strzałówka, jesteśmy w stanie określić, gdzie najprawdopodobniej znajduje się ryba.




Bardzo często bywa, że karp wpływa w zaczep zaledwie metr bądź dwa. Pamiętajmy, by zachowywać się wówczas jak najciszej, tak aby nie spłoszyć ryby, która prawdopodobnie sądzi, że zagrożenie minęło. Naprężając delikatnie ostatnie metry strzałówki poczujecie wspaniały, pulsujący ciężar na jej końcu. Jest to niesamowite uczucie podnoszące adrenalinę do maximum. Musicie jednak zachować zimną krew i bardzo, ale to bardzo delikatnie, w palcach, centymetr po centymetrze podnosić go ku górze. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak spokojny potrafi być wówczas karp i jak potrafi nie stawiać żadnego oporu. Jest to dla niego zapewne niespotykana dotąd sytuacja, a tym samym nie kojarzona do końca z zagrożeniem. 


Podpływamy do karpia

Podbierak ze sztywną ramą (inny się nie nadaje do podbierania ryb w gałęziach) musicie mieć pod ręką, ponieważ jest bardzo duża szansa, że nierozumiejącego do końca co się dzieje karpia jesteście w stanie podebrać za pierwszym razem. Jeśli ta sztuka wam się nie uda, przeżyjecie najbardziej emocjonujący hol w waszym życiu. Ręce będą służyć za hamulec, kołowrotek i wędkę jednocześnie. Nie spieszcie się, holujcie rybę bardzo delikatnie. Im bardziej agresywnie będziecie naprężać żyłkę, tym karp będzie zachowywać się bardziej nerwowo. Pamiętajmy o otwartym kabłąku i by nigdy nie owijać żyłki wokół ręki.

Obcinamy i wiążemy żyłkę 

Kolejna, równie prawdopodobna opcja to taka, że dopływając do drzewa stwierdzimy, że z naszej strzałówki nie zostało zbyt wiele, bądź nie zostało jej wcale. Najgorsze, co można by wtedy zrobić, to próbować wciągać karpia z powrotem pod drzewo bądź gałąź, czy jakąś inną zawadę. Musimy wówczas opłynąć na otwartym kabłąku drzewo i już po drugiej stronie, w miejscu wolnym od zaczepów, odnaleźć pod wodą żyłkę. Najlepszym do tego przyrządem jest zakręcony na sztycy Bolt firmy Carp Old School, mający dwa wygięcia, z których jedno służy do wyczepiania żyłki z zaczepów, zaś drugie właśnie do odnalezienia żyłki pod wodą.



W przypadku gdy głębokość jest zbyt duża, stosuję pokaźnych rozmiarów dociążoną, pozbawioną ostrzy kotwicę. Odnalezioną pod wodą żyłkę przecinamy, tylko pamiętajmy, aby zostawić sobie odpowiednio duży zapas od strony ryby. Następnie luźną żyłkę znajdującą się pod zaczepem zwijamy, by chwilę później związać oba końce. Warto przed taką zasiadką potrenować jakiś szybki węzeł, bo na pontonie może nie być czasu na próby i błędy. A towarzysząca nam wówczas potężna dawka adrenaliny, trzęsące się ręce i nieprzewidywalne zachowanie ryby, nie będą naszymi sprzymierzeńcami. Dlatego nie panikujmy, skupmy się i nie spieszmy, by nie popełnić żadnego błędu, który może nas kosztować utratę ryby. Dalsza część to spokojny hol wędką na pozbawionej zawad wodzie, bądź kolejne przewiązywanie  żyłki lub wyciąganie karpia rękami spomiędzy podwodnych zaczepów.

Zobacz film z łowienia w trudnych miejscach


Obcinamy żyłkę i przywiązujemy pływak

Najczarniejsza opcja to ryba „zaparkowana” tak głęboko i niefortunnie, że wyżej opisane sposoby na nic się tu zdają. Nie próbujmy wówczas wytargać rybę za wszelką cenę wraz z wiekowym dębem, zatopionym pod wodą. Bo akurat to nic nam nie da, a tylko zmniejszy szanse na udany hol praktycznie do zera. Jedynym, skutecznym i sensownym sposobem jest obcięcie żyłki wraz z kilkumetrowym zapasem (głębokość zbiornika) i zawiązaniu na końcu małego pływaka. Bardzo ważne, by pływak nie stawiał zbyt dużego oporu, co pozwoli rybie na swobodne przeciągnięcie go przez podwodne gałęzie. Jeśli karp nadal tam jest i nie owinął się wokół jakiegoś podwodnego zaczepu, to prędzej czy później opuści swą bezpieczną kryjówkę przekonany, że zagrożenie minęło. Niepozostanie nam wtedy nic innego, jak związać dwa końce i dokończyć hol.


Holuj delikatnie

Hol z pontonu w pojedynkę, w dodatku w bezpośredniej bliskości powalonych drzew lub innych zaczepów, to naprawdę bardzo trudna sztuka, której tak naprawdę możecie nauczyć się tylko z własnych doświadczeń, a nie z artykułu w gazecie. Na pewno musicie reagować bardzo szybko na to, co się dzieje podczas holu, a tym samym podejmować często bardzo ryzykowne decyzje. Jeśli jest opcja dokończenia walki z najbliższego brzegu, nawet się nie zastanawiajcie. Rozpędzony podwodny „pociąg”, i to nie zawsze pokaźnych rozmiarów, bez problemów jest w stanie wciągnąć nas z powrotem w drzewo. Jednak moją najcenniejszą radą jest, by starać się holować karpia najdelikatniej jak tylko potrafimy. Im bardziej nasz kij będzie się wyginał, tym ryba będzie bardziej agresywnie walczyć. Podczas holi z pontonu w tak trudnych warunkach idealnie nadają się krótkie trzymetrowe wędki jak np. te, których sam używam – Nash Scope. Możliwość złożenia teleskopowo dolnej sekcji już kilkakrotnie uratowało mi życie. Jeśli chodzi o ponton jestem zwolennikiem mniejszych modeli, łatwiej mi wówczas wpłynąć w trudno dostępne miejsca, nie wspominając o zwrotności.



Często dostaję pytania: Bartek, czy naprawdę można wyciągnąć rybę praktycznie z każdego zaczepu? Odpowiadam, że jeśli starczy wam opanowania i determinacji, zachowacie zimną krew, a czas nie będzie was popędzał, to twierdzę, że tak. Albo takie: a jaki hol dla ciebie był tym najtrudniejszym? Hol pewnego jegomościa znad jeziora Rainbow. Branie było tak agresywne, że do momentu podniesienia wędki, karp odjechał mi już z jakieś 20–30 m. Płynąc na pełnej mocy silnika nawijałem luźną plecionkę. W końcu dotarłem do potężnego, powalonego drzewa, które było granicą nie do przebycia. Oba końce opierały się o brzegi kanału, który w dalszej części cały zasypany był powalonymi drzewami, gałęziami i krzakami. Przyznam wam szczerze, że w pierwszej chwili poczułem się bezsilny i bezradny. Jednak szybko stwierdziłem, że tak łatwo się nie poddam i albo wóz, albo przewóz. 



Wędkę z otwartym kabłąkiem zostawiłem na pniu potężnego drzewa, a sam w miejscu, gdzie pień był najniżej powierzchni wody przerzuciłem 2,5-metrową łódź. Jak to zrobiłem? Sam do teraz tego nie wiem. Ilość drzew i gałęzi jaką ujrzałem pod wodą była ogromna. Za pomocą Bolta podciągałem się metr po metrze po leżących pod wodą drzewach, jednocześnie odnajdując pomiędzy nimi moją plecionkę. Przepłynąłem tak z 30 m, by w końcu ujrzeć strzałówkę. Wiedziałem, że zostało mi jeszcze jakieś 25 m i właśnie w takiej mniej więcej odległości, na prawo od ostatniego wystającego spod wody drzewa, zrobił się duży, nienaturalny wir. Byłem pewny, że to mój karp. Podpłynąłem tam najciszej, jak tylko potrafiłem. Boltem odnalazłem ostatni odcinek pulsującej żyłki. Delikatnie w palcach wybierałem ostatnie centymetry, by kilkanaście sekund później podebrać go za pierwszym razem. Przyznam wam się szczerze, że pierwszy raz w życiu wydałem z siebie taki okrzyk radości. Ten karp był pięknym, pełnołuskim dowodem na to, że naprawdę można.

Tekst i zdj. Bartosz Celny



Więcej tego typu artykułów znajdziecie w każdym wydaniu dwumiesięcznika łowców karpi "Karp Max", który dostępny jest także w prenumeracie (z gratisami) na 2020 rok.
 
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?
Już się nie umiem doczekać artykuł "Jak wywieś karpia z Rybnika"
11.01.2020 21:43    autor: ~Obserwator

Obserwuj nas

zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.