MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościKarpie z 3K

Karpie z 3K

Dodano: 24.08.2013 00:00
wystaw ocenę:
12345
Karpie z 3K

Kilka wakacyjnych dni spędziłem z moim przyjacielem Cezarym z SKK Cyprinus na krakowskim łowiku, które jest według mnie w Małopolsce najlepsze. Krótko mówiąc – 3K.

 

Od początku naszej wizyty nad tą wodą słońce dogrzewało piekielnie. Momentami wręcz błagaliśmy o wiatr. Tylko zacienienie naszego stanowiska dawało nam ulgę przed upałem, ale i tak cierpieliśmy z powodu upału. Woda w zbiorniku była wręcz gorąca, bo prawie 24 stopnie w części brzegowej - to sporo.  Dalej było lepiej, ale nie na tyle, aby z naszego miejsca „tańczyć” z karpiami non stop.

 

Niemniej ta pogoda nie zniechęciła nas i rozpoczęliśmy wspólne wędkowanie. Ja wybrałem lewą stronę naszej miejscówki, a Cezary łowił na wprost, oraz z prawej strony na podwodnym stoku. Od początku przypuszczaliśmy, że w tym czasie, tak ciepłym, z naszego miejsca ryb możemy złowić mniej. Tak też było, ale do końca staraliśmy się wynik zwiększyć.

 

Pierwszego dnia w godzinach wczesno wieczornych mamy brania kolejno na wszystkich czterech wędkach. Ja swoje dwa zestawy zaopatrzyłem w Explosiv Stick Mix zaś Cezar używał przynęt RH. Pierwsze branie na moim kiju spod trzcin i pierwsza spinka. Kolejna wędka – moja i ryba parkuje w zawadzie. Trzeba rwać, bo wprowadzony chwilowy zakaz używania środków pływających uniemożliwia odzyskanie zestawu z wody.

 

Mija kilkanaście minut i u Czarka pierwszy odpał. Tutaj także po zacięciu ryba spada z haka po chwilowym holu. No cóż – takie życie. Ostatnie branie pierwszego dnia i ryb parkuje pod drzewem.

Minimalnie zniesmaczeni wywozimy ponownie wszystkie zestawy i kładziemy się spać. Do samego rana nic się nie dzieje a noc mija spokojnie. Rankiem przewozimy i donęcamy stanowiska każdy swoimi produktami.

 

Drugiego dnia, doławiamy z przyjacielem 4 sztuki drobnego karpia w okolicach 10 kg. Zaliczamy także kilka zejść ryb, bo jak wiadomo karpie w 3K walczą jak dzikie. Obaj chcieliśmy mieć „dziką” wyprawę, więc ryby nam to zapewniały.

 

Rankiem trzeciego dnia nad wodą mamy niemiłą niespodziankę. Łódka zdalnie sterowana nagle staje na wodzie podczas wywożenia. Ściągamy ją pozostawionym zestawem. Staraliśmy się ją naprawić, ale cały czwartek musieliśmy obyć się bez niej.

 

Nic to – pamiętamy, czym jest pet, rura wyrzutowa i rakieta zanętowa. Poradziliśmy sobie. Materiały PVA poszły w ruch i donęcone łowisko odwdzięcza się amurkiem 11kg na moim zestawie. Moje małe bingo.

 

 

Po tej rybie chwilowy zastój wiec postanawiamy się ochłodzić w pobliżu brzegu. Nic z tego. Odjazd u mnie i zacinam. Hol krótki, ale mocny, bo ryba prze w trzciny i nie daje się odpompować. Jednak po chwili wraca na otwartą wodę i pomalutku ściągam ją do siebie. Kolejne bingo i mam karpia prawie 12,5kg.

 

 

W piątek nad ranem ok. 3:30 branie u mojego przyjaciela. Wyciąga karpia o wadze prawie 12kg. Nie mamy jego fotki gdyż niesamowita „mleczna” mgła skutecznie utrudniała wykonanie dobrego zdjęcia, a że karpi na 3K trzymać w worku nie wolno Cezar zdecydował wypuścić rybę bez robienia zdjęcia. No cóż będą kolejne.

 

Po porannej kawie zaczęliśmy grzebać w łódce i udało się ją uruchomić. Szybkie nęcenie i zestawy do wody. Do tej pory musieliśmy częściej przerzucać zestawy, bo ta strefa wody gdzie łowimy jest bardziej porośnięta i mocniej zamulona. Było to czuć po aromacie kulek, które wyciągaliśmy z wody.

 

Po porannym braniu woda odwdzięcza się Cezaremu amurem 13kg. Prowadzi w naszym dwuosobowym rankingu. Ryba wzięła z bliskiej odległości po dość anemicznym opadzie, ale konkretnym odjeździe. Amur odpalił chyba z pięć razy zanim wpadł do podbieraka, ale udało się. Na fotce szczęśliwy łowca Czarek i jego srebrna strzała. Pozostałe popołudnie i noc mija spokojnie i nie mamy żadnych brań.

 

 

W sobotę w ciągu dnia łowimy niewiele. Do zmroku kilka sztuk w miarowym przedziale do 10kg. Dopiero o zmroku nadchodzi moja lepsza passa i zaliczam książkowy wyjazd z młynka. Dorodne 15kg masy karpiowej. Cieszy się oko na widok ryb w tak dobrej kondycji. Pamiątkowa fotka i ryba wraca do wody. To jest nasza największa ryba zasiadki. 

 

 

Niedzielny poranek jak zwykle słoneczny. Ostatnie rzuty i zaczynamy się pomału pakować. Obaj wiemy ze czas zbyt szybko zleciał a spotkanie kolejne niewiadomo kiedy. Mam jednak nadzieję ze za jakiś czas będę miał okazję spotkać się z Czarkiem na 3K i jeszcze raz zwabić dzikie karpie w nasze podbieraki. Dzięki za udany wypad mój przyjacielu.

GALERIA

  • Karpie z 3K
  • Karpie z 3K
  • Karpie z 3K
  • Karpie z 3K
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

© 2015 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
tworzenie stron www: PERSABIO
© 2016 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU