MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościKolejny dan w karpiarstwie. Sukcesja pasji

Kolejny dan w karpiarstwie. Sukcesja pasji

Dodano: 06.04.2020 22:45
wystaw ocenę:
12345
Kolejny dan w karpiarstwie. Sukcesja pasji

Często sięgam pamięcią do odległych wspomnień, starając się odnaleźć ten pierwszy błysk w oczach chłopca. Błysk łusek płotek, które łapczywie przesuwały kromkę chleba po tafli głębokiego jeziora, nad którym mieszkałem. 


Wśród pagórkowatego terenu wznosił się mój rodzinny dom, często przeze mnie odwiedzany. Jako mały 5- może 6-letni chłopiec wraz ze zgrają kolegów penetrowaliśmy okolice rowerami, pokonując leśne ścieżki, strumyki. Często siadaliśmy na pomostach jeziora Lednik, gdzie wpatrywaliśmy się w toń pięknej wody. Chyba wtedy dostrzegłem pierwsze dziwne „istoty”. Pierwsze drobniaki otrzymane od taty poszły na zakup żyłki 0,15 mm i haczyków na sztuki. Zmiętoszony miąższ z chleba posłużył do zrobienia pierwszego ciasta. W taki sposób pierwsi mieszkańcy malowniczego jeziora byli wyciągani przeze mnie na powierzchnię wody. 

Mijały lata, a ja rozwijałem umiejętności, spędzając czas nad woda wśród starszych wędkarzy. „Wiadomości Wędkarskie”, książki o tematyce wędkarskiej rozbudzały we mnie coraz większą ciekowością. Karpie w tamtym czasie łowiłem metodą spławikową na kostki gotowanych ziemniaków. Nie były one częstymi zdobyczami, raczej perełkami licznych wypadów nad wodę. 

Mój starszy o 6 lat brat łowił już wybornie, po kryjomu pożyczałem sobie jego sprzęt. Pamiętam, jak wkręciłem się w łowienie na rzekach i po sezonie, gdy był w wojsku, pozrywałem mu wszystkie obrotówki Meppsa, Balzera, które na początku lat 90. były abstrakcyjnie drogie. Nie muszę pisać, że dostało mi się za to.


Łowiłem wszystkimi metodami. W szkole brałem czynny udział w sekcji wędkarskiej, otrzymując odznakę aktywisty wędkarskiego. Odznaka otwierała drogę do spinningu oraz połowu na żywca. 



Ryby na tyle stały się moją obsesją, że kończąc szkołę podstawową, wybrałem na dalszy kierunek profil w Technikum Rybactwa Śródlądowego w Łodzierzy. Praktyki w lokalnej rybakówce sprawiły jednak, że pogoń na pstrągi odstawiłem na półkę przeszłości, a na pierwszy plan poszło wędkarstwo gruntowe i wszelkie jego formy. Pierwsze noce spędzone nad wodą, opowieści wujka o ogromnych rybach – notabene guru gruntowego – coraz bardziej uwypuklały drogę ku karpiom.

 

Któregoś razu, kiedy wracałem późnym wieczorem do domu, wśród drzew przy brzegu jeziora dostrzegłem dawno niewidzianego kolegę Krzysia Bukowskiego. Krzysztof rozpoczął studia w Szczecinie na medycynie i wyjechał z Miastka. Dzięki temu poznał między innymi sporo karpiarzy. Przysiadłem przy nim, by porozmawiać. Na podpórkach miał piękne kije teleskopowe i kołowrotki z wolnym biegiem (poza moim zasięgiem ekonomicznym). Wtedy to zobaczyłem pierwszy odjazd karpia. Niesamowite. 



Wskoczyłem do wody i podebrałem mu pięknie walczącą rybę. Nie miała więcej niż 5 kg. Po chwili zarzucił ponownie i na tę samą wędkę kolejny odjazd i kolejny karp podobnej wielkości. Odpłynąłem totalnie. To jest to, czego gdzieś na dnie podświadomości pragnąłem tak bardzo! Zajęło mi jeszcze kilka lat, aż ok. 2000 roku, kiedy już byłem na studiach w Olsztynie na kierunku rybactwo, złowiłem swojego pierwszego karpia na kulkę proteinową (złowiony na Ledniku na zasiadce z Krzysztofem). Miał 6,1 kg.

Wtedy ruszyła lawina zdarzeń. Na rynku wszystko zaczęło się zmieniać, coraz więcej kontaktów, które umożliwiały dostęp do sprzętu i miejsc, gdzie ruszałem na spotkanie z upragnionymi karpiami. Było te niezmiernie ekscytujące i takie pierwsze. Wiele też wniósł szybki kontakt, ok. 2005 roku, z Przemkiem Mroczkiem, którego darzę niezmiernie wielkim szacunkiem.



W życiu każdego z nas wszystko zmienia swój bieg, kiedy pojawiają się dzieci. Plany, wyjazdy nie są już uzależnione od pogody, czasu, lecz od wkomponowanego bytu naszych klonów. O ile się da to wszystko pogodzić, nie jest tak źle. Pamiętam, że gdy moi synowie byli jeszcze na etapie wchodzenia pod stół, w sytuacjach, kiedy wyjeżdżałem na długie zasiadki, z niepokojem nasłuchiwałem czy z pokoju, w którym śpią, nie dobiega kaszel, kichanie i Bóg wie jeszcze jakie odgłosy. Nie muszę pisać, że chyba synchronizowali to z moim kalendarzem wyjazdów i często już podczas zasiadki dostawałem wiadomość od żony, że jak zwykle mnie nie ma, a dzieci chore. Cóż, na szczęście były to drobne przeziębienia i jedno złamanie ręki, ech…



Przełomem był czas, kiedy mogli sami utrzymać wędkę w rękach. Serwowałem im krótkie, parogodzinne wypady nad wodę, gdzie na bata łowili ryby, ucząc się podstaw i wzbogacając swoją wiedzę o nowe gatunki ryb zamieszkujące nasze wody. Wraz z upływem czasu i ich dorastania zacząłem zabierać ich na dobowe sesje. Oczywiście, oprócz swoich gratów karpiowych musiałem zabierać maskotki, gry, torbę z rzeczami jakbym na miesiąc zabierał ich na Syberię – dodam, że ja nie pakowałem tej torby.

Transformacja dotychczasowych przyzwyczajeń i rytmu jest całkowicie przebudowana. Pojawiające się tysiące pytań rozpuszcza koncentrację, nadając jej płynną masę chaosu. Jednak i do tego można się przyzwyczaić. Gdy już opanujemy tę sztukę, zdobywamy kolejny dan w karpiarstwie. 



W dzisiejszym zaganianym świecie, nafaszerowanym zdawkowymi impulsami interakcji międzyludzkich to wartość dodana, gdy z naszymi dziećmi odrywamy się od szumu miast i cyfrowych pokoi. Pozostają jeszcze portale społecznościowe, które w wielu miejscach ogranicza dostęp do Internetu. Zbliżamy się do siebie. Poprzez fakt wspólnego spania w namiotach, przygotowywania posiłków, łowienia ryb. Wszystko to dzięki kilkunastu metrom kwadratowym powierzchni stanowisk.

Dla mnie, oprócz rozmyślania o rybach, dochodzi myślenie o przyszłości „klonów” i zdaję sobie sprawę z tego, że inni też tak mają. Następuje dysproporcja pomiędzy własnym szczęściem a szczęściem innych. Większą satysfakcję zaczyna przynosić każdy drobny sukces dzieci. Każda złowiona ryba kolorująca uśmiechem ich twarz jest trwałą cząstką pamięci i napawa dumą. Każda ryba, która z nimi wygrywa, jest momentem, kiedy możemy im wytłumaczyć, że czasami wysiłek nie jest zwieńczony sukcesem. Nabierając przy tym dystansu zrobią się bardziej odporni i nabiorą pokory. Najważniejsze, by móc czerpać naukę z rzeczy, które robimy na co dzień. 



Zawsze marzyłem, żeby w moich łobuzach zaszczepić pasję. Pasję do łowienia ryb, eksplorowania świata i samego siebie. Dzisiaj wiem, że ta droga to coś więcej niż tylko wypad na ryby. Nie jest to wskazywanie drogi jaką mogą przejść przez życie, ale pokazywanie mnogości tych dróg. Zbyt duża presja na to, co mają w danym momencie zrobić, przyniesie odwrotny skutek od zamierzonego celu. Empiryczna autoedukacja jest najlepszą cechą, jaką możemy im przekazać. Cieszenie się z drobnych rzeczy i minimalizowanie efektu rywalizacji. Czy nam się to uda? Pokaże czas, który podsumuje to, czy zrobiliśmy wszystko z naszej strony, by były szczęśliwe. Spędzajmy z nimi jak najwięcej czasu, w szczególności na rybach.

Tekst, zdjęcia: Marcin Jesiołowski




Artykuł "Sukcesja pasji" ukazał się w "Karp Maxie" 2/2020

 

GALERIA

  • Kolejny dan w karpiarstwie. Sukcesja pasji
  • Kolejny dan w karpiarstwie. Sukcesja pasji
  • Kolejny dan w karpiarstwie. Sukcesja pasji
  • Kolejny dan w karpiarstwie. Sukcesja pasji
  • karpiowa pasja
  • karpiowa pasja
  • karpiowa pasja
  • karpiowa pasja
  • karpiowa pasja
  • karpiowa pasja
  • karpiowa pasja
  • karpiowa pasja
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.