MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościMocował ziarna na włosie...żony. Kartka z historii ...

Mocował ziarna na włosie...żony. Kartka z historii cz.7

Dodano: 27.05.2017 08:47
wystaw ocenę:
12345
Mocował ziarna na włosie...żony. Kartka z historii cz.7
Łowienie na „włos” jest dzisiaj tak oczywiste, jak wspomaganie kierownicy we współczesnych samochodach. Ten sposób podania przynęty jak mało inny pomysł zrewolucjonizował wędkarstwo karpiowe. Zapraszamy na siódmy odcinek z cyklu "Kartka z historii".

Wszystko zaczęło się w 1981 r. od artykułu, który angielski karpiarz Lenny Middleton napisał dla miesięcznika „Coarse Angler”. Tekst nosił tytuł - „The Hair”, czyli „Włos” - i prezentował światu całkiem nowy pomysł na podanie przynęty, która nie znajdowała się na haczyku.

fot. Artykuł Middletona na łamach Coarse Angler



Mocowanie twardej przynęty (bo już wówczas stosowano gotowane kulki – boilies) spędzało sen z powiek wielu karpiarzom – innowatorom. Wśród nich był legendarny Rod Hutchinson. Jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku w swojej książce - „Carp Book” proponował nadziewanie kulki (boiled bait) na oczku haczyka. Był z tym jednak pewien problem, ze względu na dość słabą skuteczność zacięcia karpia. Nad rozwiązaniem tego problemu pracowało dwóch karpiarzy często odwiedzających łowisko Marlborough Pool. Pierwszym był wspomniany Lenny Middleton, drugim, dzisiaj równie legendarny Kevin Maddocks. 
fot. W swojej pierwszej książce K. Maddocks w ogóle nie wspomniał o „włosie”, mimo, że już go stosował


Pierwsze eksperymenty Maddocksa dzisiaj mogą się wydawać zabawne, ale to właśnie one doprowadziły do powstania tej przełomowej metody. Mianowicie, mocował ziarna kukurydzy na włosie wyrwanym z głowy… swojej żony Brendy! Okazało się, że ten system działał, bo karpie świetnie się zacinały i nie było pustych brań. Middleton spróbował tego samego sposobu, z tym, że z kulką. To działo się na łowisku Darenth. Jak sam wspomina: 
 

Zamocowałem kulkę na włosie, wyrzuciłem zestaw i dałem sobie trzy kwadranse na branie. 


Już po kilku minutach doczekał się gwałtownego odjazdu i tak właśnie, nad Darenth Lake narodziła się metoda włosowa. Ponieważ obaj wędkarze nie nagłaśniali swojego wynalazku, musiało minąć kilka miesięcy, aż wiadomość o magicznym działaniu „włosa” rozeszła się po Anglii. Co ciekawe, w swojej znakomitej książce - „Carp Fever”, wydanej w 1981, już kilka miesięcy po wymyśleniu „włosa”, Maddocks nie wspomniał o tym ani słowem, jedynie powtórzył pomysł Hutchinsona na mocowanie kulki na oczku haczyka. Tak więc informacja o „włosie” rozchodziła się bardzo wolno, najpierw jedynie wśród kilku najbliższych kolegów obu wędkarzy, a więc swoistą pocztą pantoflową. Pod koniec roku 1981 jednak już oficjalnie, za sprawą wspomnianego artykułu Middletona. 


fot. 
Bolt Rig, opisany w książce „Carp Fever”

Pierwsza informacja o „włosie” w Polsce pojawiła się bodaj w 1985 r. w tekście, który ukazał się w „Wiadomościach Wędkarskich”. Napisał go niestrudzony popularyzator wędkarstwa, chociaż z łowieniem karpi niemający wiele wspólnego, nieodżałowany Marian Paruzel. Wyjaśnił w nim podstawową ideę metody włosowej. Ten artykuł mimo, że przeszedł bez większego echa, zainspirował kilkunastu wędkarzy, m. in. niżej podpisanego, którzy zaczęli eksperymentować z „włosem”. Na rozpowszechnienie tej metody w Polsce musieliśmy jednak poczekać jeszcze kilka lat.


fot. 
Braided Rig Dietricha i Winkwortha

Wróćmy jednak do Anglii. W błyskawicznym tempie wiadomość o nowej metodzie rozeszła się wśród angielskich łowców karpi, którzy na bazie „włosa” zaczęli robić najróżniejsze eksperymenty z zestawami końcowymi. W szybkim czasie zaczęli ulepszać „włos”, m.in. rezygnując z wyrywania włosów swoim żonom, a zastępując je sztucznymi materiałami. 
fot. Lenny Middleton (po prawej) w rozmowie z Timem Paisley’em (rok 1982)


Koncepcja Middletona i Maddocksa polegała na przywiązywaniu włosa do łuku kolankowego haczyka. Następne usprawnienie mocowania zaproponowali Clive Diedrich i Malcolm Winkworth, tworząc tzw. Braided Rig, w którym włos był przywiązany do oczka haczyka, a jednocześnie był przedłużeniem materiału przyponowego, czyli to, co dzisiaj najczęściej stosujemy, z tym wyjątkiem, że wówczas jeszcze nie wymyślono węzła bez węzła. 


fot. Spider Rig

Oczywiście materiałem przyponowym nie były wówczas, stosowane dzisiaj, miękkie plecionki. Była to żyłka mono, z czasem zastępowana przez np. linki do latawca, wzmocnione nici, czyli różne miękkie i elastyczne materiały. W latach 70. i wczesnych 80. popularnym materiałem przyponowym był Black Spiker, jednak o niewielkiej wytrzymałości na zerwanie i dużej średnicy. Innym rodzajem mocowania „włosa”, zaproponowanym przez Clive’a i Malcolma był tzw. Spring Rig, czyli taki specyficzny pater noster. To był jeden z tych pomysłów, który zapoczątkował erę pop-upów, ale o tym napiszę innym razem. 



fot. Rod Hutchinson, inwentor Bolt Riga



Tekst: Przemysław Mroczek
Zdj. pochodzą z książki „A Century of Carp Fishing” (C. Ball, K. Clifford, T. Paisley) 



Więcej artykułów z serii "Kartka z historii" znajdziesz TU, oraz w każdym wydaniu "Karp Maxa".

GALERIA

  • Mocował ziarna na włosie...żony. Kartka z historii cz.7
  • Mocował ziarna na włosie...żony. Kartka z historii cz.7
  • Mocował ziarna na włosie...żony. Kartka z historii cz.7
  • Mocował ziarna na włosie...żony. Kartka z historii cz.7
  • 05
  • 06
  • 07
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

© 2015 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
tworzenie stron www: PERSABIO
© 2016 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU