MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościPierwszy raz na Nowakach – relacja z zasiadki

Pierwszy raz na Nowakach – relacja z zasiadki

Dodano: 01.03.2019 13:45
wystaw ocenę:
12345
Pierwszy raz na Nowakach – relacja z zasiadki

Zapewne większość z Was ma już dość zimowego marazmu i z wielką chęcią spędziła by weekend nad wodą. By umilić czas oczekiwania, a jednocześnie jeszcze bardziej „podkręcić” apetyt zachęcamy do przeczytania relacji Marcina Hreczaniuka z letniej zasiadki na łowisku Nowaki.


Kończyłem właśnie pracę kiedy usłyszałem dźwięk telefonu. Odbieram w słuchawce głos mojego kolegi Grzegorza Samecia. I jak kończysz już? Tak, zaraz kończę. Sprzęt mam już w samochodzie, po 16:00 będę nad wodą.
 
Kilka tygodni wcześniej ustaliliśmy, że spędzimy dwie nocki na żwirowni Zielona Zatoka w miejscowości Dębina woj. Opolskie. Zbiornik ten znajduje się kilka kilometrów od wioski gdzie obaj mieszkamy. Jadąc na miejsce w głowie układałem taktykę, jaką obiorę na najbliższe dwa dni. Wreszcie na miejscu wysiadam z samochodu i szybkim truchtem udaje się na naszą miejscówkę. Na cyplu widzę Grześka. I jak tam mistrzu? Lipa nawet wędek nie rozkładam. Cała woda zakwitła. Stoimy obaj nad brzegiem i z niedowierzaniem patrzymy na wodę. Zarosła zielskiem w takim stopniu, że uniemożliwiła wędkowanie. Okazało się, że od kiedy przed kilkoma miesiącami przestano wybierać żwir w wodzie zaczęła rozrastać się w strasznym tempie moczarka kanadyjska.
 
I co teraz pytam Grześka? Trzeba jechać w inne miejsce. Ale jakie? Nie wiem, gdziekolwiek bo tu to teraz strata czasu. Najpierw trzeba by wodę oczyścić, bo nawet pontonem nie da się pływać. Dobrze, dzwonię po akwenach. Po dziesięciu minutach wiedziałem już, że Gajdowe i Ademac są zajęte, nie ma szans na miejscówkę. To może Nowaki. Nowaki? Sam nie wiem, duża woda. Poza tym jest już późno, nim zajedziemy, nim się rozbijemy. Nigdy tam nie łowiliśmy. Ale we wrześniu mamy tam robić tygodniową zasiadkę, może lepiej teraz zapłacić "frycowe" i obadać akwen.




 
Grzesiek próbował mnie przekonać. Wiedział, że nie lubię spontanicznych wyjazdów, na które nie jestem przygotowany taktycznie. O wodzie nie wiedziałem nic, tyle tylko, że mają tam pływać duże karpie. Logistycznie byliśmy przygotowani, jednak nie byłem pewny czy taktyka z naszego zbiornika sprawdzi się na Nowakach? Przynęty, zanęty mieliśmy już przecież gotowe.
 
Dzwonię na Nowaki, jak mają coś wolnego to znaczy, że mamy tam jechać. Telefon odebrała starsza pani, której jeszcze wtedy nie znałem i po krótkiej rozmowie mieliśmy zarezerwowane dwa miejsca 34 i 35. Nic mi to wtedy nie mówiło. Co ma być, to będzie, miejsca są, jedziemy.

Na miejscu byliśmy o 19:00. Ja zająłem stanowisko nr 35, a Grzesiu 33. Stanowiska te znajdują się w tzw. "lasku" - końcowa część akwenu patrząc od strony wałów. Szybkie sondowanie dna, akwen w tym miejscu raczej płytki 1,5 – 3 m. Z uwagi na niewiele czasu jaki pozostał do zmierzchu decyduje się łowić pod drugim brzegiem, gdzie echosonda pokazała, że w wodzie znajdują się jakieś "kołki", najprawdopodobniej korzenie ściętych drzew lub gałęzie.

Zdecydowałem się postawić zestawy pomiędzy nimi. Grzesiu upatrzył sobie miejsce w odległości nieco powyżej połowy zbiornika. Obaj łowiliśmy na kulki tonące Karel Nikl o smaku Kill Krill oraz Nocna Zmora rozmiar  21 mm. Ja dodatkowo podbiłem kulkę tonącą Kill Krill pop upem w rozmiarze 16 mm tego samego smaku. Zestawy zostały wywiezione łódką zanętową i podane punktowo z niewielką ilością pelletu oraz gotowanych ziaren konopi i kukurydzy.

Namiot rozbijaliśmy już przy światłach samochodu, ponieważ zrobiło się ciemno. Rozpaliłem ognisko i kiedy kiełbaska zaczęła już skwierczeć nagle usłyszałem piknięcie na sygnalizatorze. Coś się dzieje, powiedziałem. Tak, chyba masz leszcza. Ponowne piknięcie i opad na swingerze nie wróżył niczego dobrego. No to są, mówię do Grześka. Ponowne piknięcie i opad. Dobra, siedzi. Zacząłem ściągać zestaw do brzegu. Po wyciągnięciu na jego końcu widzę ponad półmetrowego leszcza. Następnie sytuacja powtórzyła się u mojego kolegi. Ponowna wywózka. I znowu to samo, jednak zestaw zaplątał się w kołkach. W związku z tym postanowiłem mimo późnej pory ponownie przewieść zestawy i postawić je przed kolkami. Wiedziałem co może się stać w przepadku brania karpia. Nie wiem jak ty, ale ja idę spać, nawet leszcze przestały brać.



Grzesiek całą noc był w trasie. Pracuje w Szwajcarii i rano przyjechał do Polski, następnie szykował się do naszego wyjazdu, więc nic nie spał. Dobra, kładź się, ja jeszcze posiedzę. Usiadłem na stołku przy ognisku i zasnąłem. Obudził mnie dźwięk centralki, którą miałem w kieszeni. Zerwałem się ze stołka i podbiegłem do rod poda. Kołowrotek na lewej wędce "jedzie". Zrzucam wolny bieg, wędka w ręce, jest, czuję go. Odbija w lewo i jest już prawie na stanowisku Grześka, bo zaczynam słyszeć jak wchodzi w jego zestawy. Holuję jednak. Ryba ma sporo siły, wędka wygina się solidnie. Dokręcam hamulec z myślą, oby tylko nie za mocno, bo żyłka strzeli. Grzesiek przybiega na pomost i pyta "siedzi"? Tak, odpowiadam. Dawaj podbierak. Słyszę jak żyłka zaczyna świstać na wietrze - jest mocno napięta.

Ryba powoli zaczyna płynąć w moim kierunku. Po dwudziestu minutach była jakieś dziesięć metrów od pomostu po mojej lewej stronie, nagle zaczęła wchodzić w przybrzeżne trzciny. Stanąłem na końcu drewnianego pomostu i powoli zacząłem kierować ją w kierunku głębszej wody. Grzechu, wchodź do wody z podbierakiemm bo jej nie wyciągniemy. Kolega niewiele myśląc wpakował się do wody. Na moje szczęście ryba zmieniła kierunek i zaczęła wychodzić na głębszą wodę. W końcu ją zobaczyłem, piękny karp, jednak zaraz gdy tylko się pokazał znowu walka i kolejny odjazd. I tylko słyszę jak szpula na kołowrotku gra.

Ryba odjeżdżała jeszcze dwa kolejne razy zanim pozwoliła podebrać się Grześkowi. Cała walka trwała z dobre pół godziny i bardzo mnie wymęczyła. Zadowoleni ważymy. Nagle wielki uśmiech, nie wierzę - 20,5 kg czystej wagi. Łapię się za głowę. Dobra, teraz zdjęcie, wziąłeś aparat? Nie, a ty? Zapomniałem. To co, komórką? W nocy komórką zdjęcie? Szału nie będzie. Decydujemy, że ryba poczeka na sesję do rana w worku karpiowym. Branie było koło godziny dwunastej w nocy. Ryba skusiła się na zestaw z pop upem. Oczywiście po holu wymieniłem zestaw na nowy. Szybka wywózka. Pytam partnera, no to co, po piwku za wielkoluda? Oby był następny. Skończyliśmy piwo. Grzesiu oznajmił - ja idę dalej spać, jestem wykończony tą podróżą - nic nie spałem. Dobra, kładź się. Ja jeszcze posiedzę, bo i tak nie zasnę.

 
Było ok. godz. 1:30 kiedy na lewej wędce usłyszałem delikatne piknięcie. Leszcz pomyślałem. Nagle słyszę odjazd na sygnalizatorze. Podbiegam do wędki zacinam  - jest, "siedzi". Miałem wrażenie jakby to mi się śniło. Hol całkiem podobny, ryba płynie w lewo. Czuję na kiju, że waga ryby jest słuszna. Karp odjeżdża kilka razy. Największa walka toczy się jednak przy brzegu, ryba     ponownie wchodzi w trzciny z lewej strony. Wchodzę po pas do wody i manewruję wędką żeby zmusić ją do odbicia w drugą stronę. Udaje się. Kolejny odjazd, spokojny już hol. Sięgam na pomost gdzie leży podbierak - jest moja. W całym tym zamieszaniu orientuję się, że nie ma Grześka. Zmęczony śpi po podróży, nie będę go budził. W końcu kto po 14 godzinach jazdy do domu wybiera się zaraz na ryby jak nie mój najlepszy kolega? Nie odpuścił by sobie, za bardzo to kocha.

No to mata, waga, patrzę i… nie, to chyba sen. Waga wskazuje 20 kg. Ale będzie rano jak się obudzi, myślę sobie. Drugi worek i ryba na poranną sesję. W międzyczasie sprawdzam co z pierwszą - ma się dobrze. Emocje minęły, ale mokre spodenki zostały. Jednak gdybym nie wszedł po rybę do wody nie wiem czy dałbym radę wyciągnąć ją samemu. Oba karpie były bardzo silne i bardzo waleczne. Życie nauczyło mnie jednak wcześniej, że na kilkudniowe zasiadki zabieramy ze sobą zapasowe ciuchy. Będąc już suchy i przebrany zabrałem się do wywozu wędki, która do tej pory leżała na brzegu.
 
Nagle na trzeciej wędce odjazd. Zacinam, jest! Czuję ją. Jednak tym razem ryba płynie w prawo, na płytszą wodę. Daje po kołowrotku bardziej niż dwie poprzednie. Myślę sobie – niemożliwe - hat trick. Ryba zaczyna płynąć w stronę prawego brzegu Myślę sobie, nie ma trzcin, jest dobrze. Nagle gdy jest już przy lewym brzegu czuję, że w coś weszła. Mocne szarpnięcie. Koniec, nie mogę nic zrobić, zaczep? Nagle poczułem, że puściło, zwijam luźny już zestaw. Na końcu nic nie ma - zerwane. Nerwowo świecę czołówką, idąc brzegiem i dostrzegam problem. Pomiędzy moim stanowiskiem, a stanowiskiem nr 37 przy brzegu z wody wystaje ogromny konar. W końcu to "las". Ryba wpłynęła w podwodną przeszkodę i przetarła o nią żyłkę zanim zdążyłem zareagować. Szkoda, pomyślałem, dobrze, że zestaw był bezpieczny. Branie było koło godz. 3:00. 


 
Następnego dnia koło godz. 9:00 budzi mnie Grzesiu. Wstawaj, zrobię ci zdjęcie i wypuszczamy. Dobrze, tylko musimy znaleźć kogoś kto nam zrobi to zdjęcie, bo są dwa. Co dwa? Karpie, a co?  Jak dwa? Nie wierzył jak mu pokazałem. Kolega ze stanowiska nr 29 zrobił nam fotki, od niego dowiedzieliśmy się, że ryb nie można na tym łowisku przetrzymywać w workach muszą one po złowieniu być niezwłocznie wypuszczone. Cóż, jak powiedziałem pierwszy raz na łowisku bez przygotowania. Oczywiście rybom nic się nie stało, całe i zdrowe po sesji wróciły do wody. Cały następny dzień brały leszcze i duże karasie takie 40 cm plus ale to tyle. Została nam ostatnia nocka. Bardzo zadowolony nie liczyłem już na nic więcej.  Miałem dwie ryby. Szkoda trzeciej, którą straciłem, na ale cóż takie jest karpiowanie.


 
Następnego dnia zrobiłem dokładne oględziny miejscówek oraz linii brzegowej koło naszych stanowisk. Przy moim prawym brzegu  zauważyłem  kilka dużych gałęzi, które spadły z drzew i leżały wystając z wody. W ostatnią noc miałem już to z tyłu głowy. Ta noc przyniosła nam tylko jedno  branie i to ja znowu byłem szczęśliwcem. Po ciężkim holu udało mi się wyciągnąć karpia o wadze 19,5 kg. Ryba z charakterystycznie przyciętym ogonem. Oczywiście zdjęcia zrobiono od razu.


 
Więc cóż więcej mogę  powiedzieć o moim pierwszym razie na Nowakach? Grzesiu niestety nie wyciągnął żadnego karpia, ale powiem tylko tyle - zrewanżował się z nawiązką na wrześniowej zasiadce na tym zbiorniku.
 
Dziś piszę ten artykuł pełen obaw o łowisko Nowaki, bo jak wiadomo, nie jest już w rękach pani Halinki, należy teraz do PZW.  Mam nadzieję, że nowy gospodarz zadba o wodę tak samo dobrze jak poprzedni właściciele. Koledzy wędkarze poszanują złotą zasadę złów i wypuść, aby tamtejsze karpie dalej rosły i cieszyły kolejnych łowców.

aut. Marcin Hreczaniuk
 

GALERIA

  • Pierwszy raz na Nowakach – relacja z zasiadki
  • Pierwszy raz na Nowakach – relacja z zasiadki
  • Pierwszy raz na Nowakach – relacja z zasiadki
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
Zapisz się do newslettera

Gratis!
 
Otrzymasz pierwszy, tegoroczny numer "Karp Maxa" w pdf. 

 
 
x
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.