MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościPoranny trzask wędziska

Poranny trzask wędziska

Dodano: 10.04.2011 00:00
wystaw ocenę:
12345
Poranny trzask wędziska

„Chciałbym tym co napiszę przypomnieć jak łowiliśmy kiedyś. Zapewne dla większości kolegów i koleżanek preferujących to hobby (a może coś więcej-sposób na życie pełne fascynujących wypadów nad wodę). Są to stare sposoby, ale wierzcie, że przynoszą efekty. Osobiście nie mogę sobie pozwolić na wydanie kilku tysięcy złotych na sprzęt i radzę sobie tym co mam i tym co mam w głowie. Choć moje karpiowanie nie trwa długo, bo od trzech lat (wcześniej kręcił mnie każdy rodzaj połowu, już od 5 roku życia nosiłem wędkę z nad rzeki do domu z uczepionym tłustym okoniem, bo bałem się go odhaczyć). Jednak zdążyłem się nauczyć kilku rzeczy, choć nie było to łatwe, bo nie miałem nauczyciela, który by mnie pokierował ku rekordom i ukrócił bolesne potyczki z miśkami. Moja przygoda opiera się głównie na metodzie spławikowej, choć powoli wdrażam sposób połowu karpi z ciężarkami samo zacinającym, czyli aktualnie najbardziej rozwiniętą metodę.
 
Łowisko, na które uczęszczam od trzech lat leży w woj. lubelskim i jest to jeziorko Białe Sosnowickie, niedaleko miejscowości Sosnowica, położone w uroczym zakątku pojezierza łęczyńsko-włodawskiego. Otoczone jest w większej części lasem i jest wręcz niedostępne z brzegu (bagna i szeroki pas trzcin), poza kilkoma miejscami gdzie można się ulokować. Jezioro obfituje w miejsca, w których karpie uwielbiają przebywać i jest ich tam dosyć liczna populacja, nie mówiąc o amurach. Niejednokrotnie zaprzestawałem łowienia, bo rybki nie chciały współpracować i płynąłem pontonem w sobie tylko znane miejsce i obserwowałem żerujące na dywanach moczarki i grążeli amury i karpie. Bywały takie dni, że liczebność stadka osiągała nawet około 40 sztuk na powierzchni dwudziestu arów. Wielkości ryb były różne, od 5 do ok. 20 kg.
 
Bliskość takiego miejsca skłoniła mnie właśnie do przygotowania sobie miejscówki. Obecność moczarki, korzeni grążeli wykopanych przez ryby i mułu w tym raju dla karpiarza spowodowała, że postanowiłem nęcić za pasem trzcin w pobliżu tego miejsca, z którego prowadziła ścieżka (deptak dla miśków)na środek jeziora mającego 140ha. Sypałem przez pierwszy rok tylko parowaną pszenicą z dodatkami atraktorów, a łowiłem na kukurydze z puszki. Efekty były niezłe, ale ilość ryb nie utrzymanych na wędce to 6-10. Kolejny rok był słabiutki, pszenica nie skutkowała, więc nęciłem grochem i łowiłem na niego, ale większych karpi nie uświadczyłem. Wiem tylko, że ktoś mnie podpatrzył i wyczuł moment, bo w ciągu jednego wieczoru złowił w mojej miejscówce około 30 karpi. I w końcu w ubiegłym roku postanowiłem spróbować grubej zanęty, czyli kukurydzy, kulek. Oczywiście kulek nie kupowałem tylko sam je robiłem, dzieliłem na porcje po 50 sztuk i zamrażałem.
 


Po miesiącu nęcenia, co trzeci dzień, bo nie mogę sobie pozwolić na kilkudniową zasiadkę, nadszedł ten dzień. Jak zwykle dwa dni wcześniej moczyłem 5 kg „kuku” i trochę konopi gotując je dzień przed rannym wypadem. Wszystkiego tak jak zwykle - wiaderko 10 litrów kukurydzy gotowanej, 50 kulek truskawkowych, kilka miodowych zapakowałem do bagażnika, na to ponton, wiosła, kotwice, wędki, podbierak, skrzynka z przyborami. Nastawiłem budzik na 2:00 i do łóżka.

  Rano jak zwykle żeby nie obudzić żony i dziecka obudziłem się wcześniej i wyłączyłem budzik, coś do picia i do samochodu. Idąc do garażu podziwiałem spokój wczesnego poranka. Śpiew ptaków rano coś pięknego i ta cisza. Zajechałem nad jezioro - dziwne ani żywej duszy – pomyślałem, nie będę miał żadnego kontaktu z rybą. Upały przestraszyły wędkarzy. Nie patrząc na nic zabrałem się za wypakowanie gratów i zacząłem pompować ponton, patrząc na lustro wody, co było zawsze przyjemne, bo ogromne tołpygi jak torpedy przecinały co chwila całe jezioro. Wrzuciłem wszystko do pontonu i do dzieła, bo przede mną około kilometra w poprzek jeziora. Płynąc obmyślałem plan jak tym razem przechytrzyć ryby, a przypomniane wcześniej tołpygi umilały mi podróż płynąc jak delfiny w pobliżu pontonu, równolegle ze mną, oznajmiając swoją obecność pasem piany i falą. Co jakiś czas obserwowałem uciekające karpie pozostawiające podczas zrywu kępę drobnych bąbelków. Dopłynąłem na miejsce, czyli do naturalnej i niezmienionej od kilku lat wnęki w trzcinach wielkości niedużej łódki. Godzina 2:45. Żadnego ruchu w trzcinach, ale to jeszcze za wcześnie, rzuciłem kilka garści kukurydzy i kilka kulek. Odpłynąłem około 8 metrów do tyłu, w głąb większej zatoki, w której zawsze łowiłem, osłoniętej z jednej strony lasem z za którego zawsze później wschodziło słońce. Ustawiłem się odpowiednio i rzuciłem kotwice. Rozłożyłem wędki i po chwili widziałem dwa spławiki w odległości 1,5 metra od siebie. Na pierwszej wędce od lewej żyłka naprawdę nawet nie wiem jakiej marki, wiem tylko że pochodziła z Anglii, ze średnicą 0,28 i wytrzymałością 9.1kg, na końcu zestawu spławik 2,5g przypon 40cm z plecionki 0,14 PP połączony kręrtlikiem i hak rozmiar 2, na który założyłem 2 kukurydze obtoczone w pudrze truskawkowym TB. Drugi zestaw to plecionka Berkley Whiplash zielona 0,21, spławik taki jak poprzednio i hak 1/0, na który założyłem 3 kukurydze także truskawkowy puder TB. I czekam do pierwszych odjazdów antenek.

  Teraz to już niewielu karpiarzy łowi w ten sposób i z takiej odległości, na dodatek na zestawy ze spławikiem, dlatego chciałem zaprezentować swą przygodę. Po tych kilku rybkach zmieniłem system nęcenia i łowienia na gruntowy, choć ciężko jest łowić na łódce bądź pontonie zestawami gruntowymi. Ciężko jest wyczuć czasami branie, ale to jezioro nie rozpieszcza i tylko z łodzi można mieć szansę z dwucyfrowymi rybami.
 
  W trakcie oczekiwania słyszę niedaleko, jakieś 100m taplające się w trzcinach dziki. Myślę sobie żeby mi w zestawy nie weszły, ale po pewnym czasie ucichło. Minęły dwie godzinki. W końcu delikatny i powolny odjazd lewego spławika, po pół metrze zacinam. Jest!!! Co prawda coś niedużego, bo potulnie jak baranek odchodzi od trzcin nie walczy i kieruje się na środek jeziora. Myślę sobie nieduży karpik około 3kg. Ale po pierwszym okrążeniu pontonu na odległości 5 metrów nie mogę ryby od dna oderwać. Drugi raz w koło przekładam wędki. Myślę coś nie tak i mocniej do siebie i wtedy jakbym byka rozjuszył. Ja swoje, a ryba swoje. Zdążyłem tylko trochę hamulec poluzować, odjazd na 20 metrów, hamulec gra jak szalony. W końcu przestał, ja do siebie delikatnie, a ona znowu przy dnie, powolutku, powolutku w koło pontonu, nic sobie z mojej obecności nie robiąc, czasami wręcz zbieram żyłkę, bo ryba płynie sama do mnie. Nie zastanawiając się znowu stawiam jej celowy opór by nie weszła w kotwicę, a ona znowu odjazd i po chwili z powrotem w koło pontonu i przekładanie wędek. Męczyłem rybę około 10 minut uważając na żyłkę, która pękała wcześniej przez nieuwagę i źle wyregulowany hamulec na kilku sztukach. Po około 10 minutach pokazał się srebrny długi amur. Wygiął się jak banan i powoli do podbieraka. Dopiero, gdy leżał w pontonie mogłem poczuć ten dreszczyk, że w końcu udało mi się złowić jednego z bywalców mojej miejscówki. Szybkie zdjęcie telefonem do sadza i za burtę.

Zarzucając zestaw krew buzowała w żyłach, bo to pierwsza wyjęta ryba takiej wielkości. Po kilku chwilach przemyśleń i cieszenia się chwilą drugie branie, tym razem na prawej wędce. Tak samo powolny odjazd spławika i ciach!! Jest!!! Tyle, że w przeciwieństwie od poprzedniej ryby ta w ułamku sekundy jest już kilka metrów dalej w trzcinach i nie zamierza się zatrzymać. Dokręcam hamulec, bo plecionka może mi na to pozwolić i jadę razem z nią zakotwiczony, z wędką wygiętą do maximum kilka metrów w trzciny. Plecionka kładzie trzciny jak huragan, a ja myślę oby tylko wszystko wytrzymało. W końcu staje i cisza. Rybsko stanęło w miejscu i ani drgnie. Gramolę się pontonem kilkanaście metrów głębiej w trzciny i z wędką w pionie między nogami, co jakiś czas zbierając luz. W końcu dopłynąłem, wpatruję się w miejsce gdzie utkwił zestaw i w tedy zobaczyłem tą paszczę. Wielki pysk karpia tłoczył wodę ze zmęczeniem. W końcu kawałek mnie przewiózł. Takiego karpia jeszcze nie widziałem. Ale jak go podebrać w tych gęstych trzcinach? Włożyłem delikatnie podbierak pod rybsko, ale karpisko się zerwało i zdążyłem tylko złapać wędkę, która sterczała pionowo i jak zapałka złamała się w połowie, a misio dalej stał w tym miejscu. Co z nim zrobić? Nie da mi się tak podebrać bo jest stanowczo za długi (po zmierzeniu z grubsza miał jakieś 105cm). Nie zdołam go podebrać i delikatnie podciągnąłem za plecionkę karpia do góry widząc jaki jest zmęczony delikatnie dwoma rękoma uniosłem i docisnąłem do burty pontonu. Przytrzymałem chwilę i do góry z wielkim wysiłkiem. Ale mam rybę! Wielki długi lustrzeń ląduje w podbieraku i do wagi.  Waga wskazała 13,80kg, ale ta długość była imponująca 105cm. Wypuszczając karpia przypomniałem sobie o amurze, który był w sadzu. Wypłynąłem na czystą wodę, zwinąłem to, co zostało z wędki drugą też. To, co zostało w wiaderku z zanętą wysypałem w miejscówkę. Dochodziła 8 godzina, a do pracy jeszcze trzeba dotrzeć i znowu kilometr przez jeziorko z przerwami, by amur wrócił do formy w wodzie. Już na brzegu zwarzyłem amura 14,5 kg przy 95cm, zrobiłem zdjęcie, choć samemu z telefonem to nie da się poszaleć i ryby nie męczyć stąd tylko takie zdjęcie. Szkoda, że nie było jakiegoś wędkarza, który by mi pomógł, ale zdjęcia nie są tak ważne jak to, co się przeżyło na wodzie.
   
W ciągu tego samego tygodnia złamałem drugą wędkę na mniejszym amurze, bo miał 8kg, ale na sztywnej plecionce i wędce 3,9m 3lbs. Wplątał się w kotwicę i wędka pękła jak zapałka. Było jeszcze kilka karpi i amurów o wadze oscylującej około 5kg. Łowienie z brzegu ma inne zasady, a na łodzi czy pontonie ryba ma większe szanse. Nie wiem, dlaczego, ale amury są bardzo trudnymi przeciwnikami łowiąc na łódkach, bo zawsze kierują się w przeciwieństwie do karpi w kotwice. Życzę każdemu tyle atrakcji i emocji, jakich przynosi mi wędkowanie z pontonu. Choć w tym roku nastawiam się na łowienie z gruntu i łodzi."

Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?
avatar Gratuluje połowu i pozazdrościć łowiska tak rybnego u nas na pomorzu to ciężko pod tym względem. najlepsze z tego wszystkiego jest to że MYŚLENIE jest najlepszą przynętą ,zanętą,wędkąitd. sam jestem zwolennikiem myślenia nad wodą a nie obłożenia się sprzętem za miliony co według mnie mija się troche z naturą wędkowania .pozdrowienia od pomorskiego dla lubelskiego Mario
11.04.2011 09:06    autor: prostak
avatar Dzięki.Cel to przyjemność obcowania z przyrodą i doładowanie baterii zwędką w ręku.
11.04.2011 22:12    autor: cincin81

Obserwuj nas

zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.