MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościPOWRÓT DO KORZENI

POWRÓT DO KORZENI

Dodano: 03.05.2016 12:26
wystaw ocenę:
12345
POWRÓT DO KORZENI
Znów poczułem zapach prawdziwych zasiadek sprzed lat, kiedy to przecierało się często dziewicze szlaki, pozostawiające w pamięci niezapomniane chwile. Po kilku sezonach przerwy postanowiłem powrócić i zbliżyć się jak najbardziej do tej formy łowienia, która była na początku, a tym samym omijając miejsca kojarzone z nowoczesnym karpiowaniem. 


Łowiska komercyjne, specjalne czy tym podobne zawsze omijałem z daleka, a w tym sezonie również te, znane z licznego pogłowia dużych ryb. Trend pogoni za takimi wodami przestał być celem mojej łowieckiej ścieżki. To właśnie on w głównej mierze sprawił, że odstawiłem swoje kije za przysłowiową szafą. 

Mój ostatni sezon spędzony na dziewiczej wówczas rzece Łabie, a następnie pierwsza zima nad Zalewem Rybnickim sprawiła, że bilans sezonu przerósł najśmielsze oczekiwanie, a ilość i wielkość złowionych ryb była ukoronowanie lat doświadczeń i spełnieniem marzeń, co w efekcie sprawiło, że w następnym sezonie nie postawiłem sobie kolejnych wędkarskich celów.




Wracam pamięcią do korzeni, kiedy to każdy liczył na złowienie w ciągu roku okazu na poziomie 12-13 kilogramów, a przekroczenie piętnastki było spełnieniem sezonu. W ogóle wypracowanie kilku brań było sporym sukcesem sprawiając, że łowca znów z „naładowanymi akumulatorami” mógł często czekać tygodniami na kolejne branie, a chwila kiedy bomba ruszyła pod kij lub czasem w ułamku sekundy znalazła się w przelotce był momentem tak naładowanym emocjami jak nigdy później. Właśnie ten stopień trudności sprawiał, że łowienie karpi było czymś wyjątkowym i zarezerwowanym dla wąskiej grupy śmiałków, którzy wytrwale wyczekiwali tych niesamowitych momentów, a tym samym byli postrzegani w światku wędkarskim z przymrużeniem oka, jako co najmniej ekscentrycy. 

Siedząc w tym zielonym gąszczu, do którego dotarcie drogą wodną było najlepszym sposobem, poczułem się jak za starych dobrych lat. Myślami byłem w czasach, kiedy to plecak w połączeniu z kawałkiem folii zastępował śpiwór, którego w tamtych czasach po prostu nie było w naszym skromnym wyposażeniu. Przed niższymi temperaturami należało przygotować zapas drzewa i rozpalić ognisko. Pamiętam jak pewnego ranka kumpel po przebudzenia stwierdził, że na placach odczuwał przyjemne ciepło, natomiast z nogami było zdecydowanie gorzej. Widok wypalonej kurtki na całej powierzchni, od pasa w górę, dobitnie potwierdzał ten krótki raport nocny, nieświadomego całego zajścia, mocno zaspanego Stacha.

Pewnie przypomniałbym sobie kolejną przygodę z odległej przeszłości gdy nagle, zza gąszczy zarośli nadszedł coraz bardziej zbliżający się rumor. Ktoś usilnie próbował się przebić przez ten niedostępny teren i kiedy był już prawie tuż powyżej mojej ostro opadającej skarpy, kiedy nagle wszystko ucichło. Te enigmatyczne zdarzenie miało swoją kontynuację o 1 w nocy, kiedy to z płytkiego snu wyrwał mnie przeraźliwy donośny warkot, rodem z filmu grozy, i choć wcześniej na żywo go nie słyszałem, to wiedziałem, że jego autorem jest wielki odyniec, który znajdował się kilka metrów ode mnie. Przypuszczam, że miejsce zasiadki było w bezpośredniej bliskości jego „sypialni” i po prostu stwierdził, że trzeba omówić tą sprawę z nowym sąsiadem. Przemówiłem do niego, po czym pan dzik chrząknął kilka razy i rozpłynął się w nocnej otchłani.  



Kolejne godziny upłynęły w spokoju i wszystko wokoło dalej było w niezakłóconym ładzie, poza śladami pozostawionymi przez tutejszych mieszkańców. Miejscowy lis, na ścieżce którego postawiłem namiot przeleciał bezpośrednio po nim, zostawiając odciśnięte łapy. Niezliczone ilości ślimaków, które po zmroku robiły inwazje na mój ekwipunek i były obecne w takiej ilości i różnorodności, w jakiej nigdy nie miałem okazji ich spotkać, przepadły wraz ze świtem, zostawiając szlaki swoich wędrówek na wszystkim co nie zostało schowane do wnętrza namiotu. Różnorodność tych wszystkich cudów przyrody sprawiała, że wypad ten mógłbym już zaliczyć  do udanych, ale w końcu celem było spotkanie z cyprinusami, po których jak na razie ani słychu ani widu. 



Łowisko starannie przygotowywałem i obserwowałem od tygodni i nawet można by rzec, że zaprzyjaźniłem się z tutejszymi karpiami, które początkowo wygrzewając się na powierzchni, uciekały w popłochu widząc nadpływający ponton. Z czasem natomiast reagowały tylko powolnym znikaniem w toni co świadczyło, że przywykły do mojego towarzystwa. Ukryty w koronie drzew miałem okazję obserwowania zwyczajów, gdyż w tym dziewiczym zakątku w słoneczne dni te stadko składające się z dwóch amurów i kilkunastu karpi, wśród których była „królowa Jadzia”, bo tak nazwałem ten wyjątkowo wielki okaz. Pozostałe ryby od czasu do czasu podpływały i jakby ocierały się lub spędzały chwilę w bezpośredniej bliskości jej majestatu, a stałym towarzyszem i strażą przyboczna był jeden z amurów. Nigdy wcześniej nie miałem okazji obserwowania tego cudu natury w czystej jego formie. Ranek minął spokojnie a wczesne przedpołudnie dawało nadzieję, że mieszkańcy pojawią się do ulubionego plażowania na skąpanej w słońcu powierzchni wody. Ukryty w koronie drzewa wypatrywałem ciemnych kształtów, które niedługo potem były dostrzegalne i stopniowo zbliżały się do brzegu. 



W łowisku umieszczony była jeden zestaw, a „szwedzki stół” rozmieściłem na dość sporej powierzchni. Plan zakładał, że jeśli zaczną żerować i wpłyną całym stadem, to nie chciałem skupiać ich w jednym miejscu, gdyż każda ewentualna ryba mogła po zacięciu przepłoszyć resztę stada. W dodatku często zdarzało się, że po rozpoczęciu żerowania na dwa ulokowane w jednym łowisku zestawy następowały prawie równocześnie brania, co w przypadku holu na drugim kiju i będąc w pojedynkę kończyło się często stratą zaciętej ryby. 

Godziny mijały, wraz z nimi zmieniała się aura, a słońce coraz rzadziej rozbijało swe promienie o tafle wody, zaś podmuchy wiatru pomarszczyły całą powierzchnię. Obserwacje stały się znacznie utrudnione, ale coraz lepsze warunki stale powodowały wzrost napięcia. Silniejsze podmuchy i fale sprawiały, że czasem pojedynczo odzywał się mój sygnalizator, dodatkowo potęgując cały spektakl. 



Schowany w bezruchu za drzewami oddawałem się dreszczowi wyjątkowych emocji, które tylko można zaznać w takich dziewiczych i tajemniczych miejscach. Godzinę po przyjściu wiatru i chmur mój sygnalizator w postaci bombki podjechał kilka centymetrów pod kij co często było oznaką, że któraś z żerujących ryb poruszyła na dnie leżącą żyłkę. Ten moment sprawił, że wszystkie moje  zmysły zostały wyostrzone. A po chwili cicho ustawiony sygnalizator odezwał się ciągłym dźwiękiem, który przy wytężonym słuchu stał się wyjątkowo donośny.



W ułamku sekundy skok do kija i szczytówka w górze przekazująca na drugim końcu miękki opór, który po chwili sprawił, że szpula zaczęła obracać się w powolnym tempie. Czuły palec dociskał jej powierzchnię sprawiając, że po chwili stanęła, a tym samym mogłem powoli pompować spokojnie, co z każdym ruchem przybliżało nas do siebie. Działo się tak nieprzerwanie aż do chwili, gdy zobaczyłem pierwszy raz potężny grzbiet i w tej samej chwili szpula odezwała się ponownie na kilka sekund. Stało się tak kilkakrotnie zanim stojąc po pas w wodzie w gąszczu gałęzi, wyeliminowałem ryzyko wpłynięcia i uwolnienia się ryby. Chwilę potem karp stał się na tyle zmęczony, że swobodnie podprowadziłem go blisko brzegu do podbieraka i po chwili wyniosłem na matę. Dopiero w chwili wyciągania z wody ukazał mi ogrom swoich gabarytów, które przez pryzmat wody zdają się zdecydowanie mniejsze.



Teraz uświadomiłem sobie, że to chyba jej „królewska mość” odwiedziła mój sowicie zastawiony stół i tylko nie mogłem zrozumieć jak się to stało, że w grupie kilkunastu osobników to ona pierwsza trafiła na zestaw. Wydaje mi się, że reszta współbratymców dała pierwszeństwo w degustacji swej przywódczyni, gdyż dopiero po godzinie, jak ochłonąłem z emocji, wędka została zarzucona ponownie. Chwile potem kolejne branie i po kilkunastu minutach na brzegu podziwiam pięknego metrowego amura z bezpośredniej straży przybocznej, którego obserwowałem przebywającego w bliskości jej majestatu. Po tym braniu przez kolejne dwie doby i do końca zasiadki nie wydarzyło się nic. Przypuszczam, że reszta stada pozbawiona swej królowej i przerażona tym zajściem uciekła do swojej kryjówki. Okoliczności połowu oraz wyjątkowość tego wspaniałego, dziewiczego i dzikiego karpia sprawiły, że udało się zasmakować kwintesencji tego czym jest dla mnie łowienie okazów.      



Tekst i fot. Jacek Lorenc



Więcej takich artykułów znajdziecie w każdym wydaniu dwumiesięcznika "Karp Max", dostępnego również w naszym e-sklepiku

GALERIA

  • POWRÓT DO KORZENI
  • POWRÓT DO KORZENI
  • POWRÓT DO KORZENI
  • POWRÓT DO KORZENI
  • 5
  • 6
  • 7
  • DSC_2388
  • 8
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?
Kwintesencja karpiowania i piękne ryby.
03.05.2016 12:54    autor: ~Tol

Obserwuj nas

zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.