MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościPrzygoda z \"życiówką\" Łukasza Rozmusa

Przygoda z \"życiówką\" Łukasza Rozmusa

Dodano: 17.01.2010 00:00
wystaw ocenę:
12345
Przygoda z \"życiówką\" Łukasza Rozmusa
Publikujemy opowiadanie, które zwyciężyło w konkursie Dragon Mega Baits na najciekawszy opis połowu z Parady Łowców Karp Maxa 1/2010. Jego autorem jest Łukasz Rozmus z Zabrza. Od firmy Dragon otrzyma on nagrodę w postaci  2 wędek Dragon Mega Baits Selection Carp 3,60 m / 3 lbs.

„Swóją kolejną zasiadkę karpiową zaplanowałem na dni od 30 października do l listopada 2009. Miałem wybrać się z Markiem jednak niestety jego praca pokrzyżowała naszą wspólną wyprawę. Szukałem kompana na zasiadkę ponieważ nie lubię siadać samemu, a tym bardziej o tej porze roku, kiedy znaczna część doby to po prostu noc. W ostatniej chwili zachęciłem mojego kolegę z pracy Sławka na wspólne łowienie. Tak więc korzystając z dnia urlopu przybyłem w piątek o 6:30 rano nad wodę, a Sławek miał dojechać do mnie około l6. Wysiadłem z auta i udałem się na mały spacerek brzegiem wpatrując się w wodę. Delikatna mgiełka unosiła się nad lustrem wody, ptactwo wodne poruszało się poszukując pokarmu przed nadchodzącą zimą. Po jakimś czasie mgiełka całkowicie znikła i zobaczyłem zbiornik w całej okazałości. Jak bardzo byłem zdziwiony kiedy okazało się, że w zasięgu mojego wzroku na żadnym z brzegów nie ma po prostu nikogo. Pomyślałem co jest ? Przecież zawsze o tej porze roku jeszcze łowiły jakieś ekipy karpiowe i nie tylko. Ale nie przejmując się tym stanem rzeczy wybrałem miejsce i zacząłem rozpakowywać swój ekwipunek wędkarski. Rozbiłem namiot i ułożyłem w nim większość sprzętu. Następnie napompowałem ponton, załadowałem do niego echosondę i markery i ruszyłem na wodę. Po opłynięciu stanowiska postanowiłem postawić 2 markery. Markery ustawiłem na dwóch głębokościach 5,5m, oraz 7m na spadzie. Opływając obszar mojego łowiska z echosondą niestety nie natknąłem się na żadną rybę. Nie napawało mnie to optymizmem ale cóż, nie raz już tak bywało, a później okazywało się, że brania jednak były. Po dopłynięciu do brzegu zmontowałem wędki, włosy uzbroiłem w przynęty (kulki 18mm japońska kałamarnica TB), odpowiednio zadipowałem, a następnie umieściłem obok wcześniej ustawionych markerów. Nęciłem tylko punktowo kukurydzą z konopiami, oraz garścią pelletu 21mm i garścią kulek 18mm(japońska kałamarnica TB) na zestaw. Ustawiłem wędki na stojaku, odpowiednio podciągnąłem swingery no i oczywiście sprawdziłem działanie sygnalizatorów. Była godzina 10 kiedy mogłem w końcu zasiąść w moim foteliku karpiowym i podziwiać ogrom tej wody, do której czuje taki ogromny sentyment. Odgłosy natur  niestety zakłócał hałas dobiegający z maszyny wydobywającej muł z dna zbiornika. Czas płynął, ale na wodzie nic się nie działo. Serce zabiło mi mocniej kiedy około godziny 12 usłyszałem dwa krótkie piknięcia na jednym z sygnalizatorów. Jednak swinger nawet nie dygnął, więc pomyślałem, że to może jakiś ruch wody, bądź wiatr wywołał zadziałanie sygnalizatora. Minęły dwie godziny i sytuacja powtórzyła się. Sygnalizator wydobył  z siebie tym razem trzy piknięcia, ale swinger nawet nie drgnął. Zacząłem się więc poważnie zastanawiać czy przypadkiem w okolicach mojego haczyka nie kręci się jakiś spragniony smakołyków karpik. Po kolejnej godzinie postanowiłem wypłynąć na wodę z echosondą i poszukać ryb na głębszej wodzie. Opłynąłem szerokim łukiem moje markery żeby nie robić nie potrzebnego zamieszania, odpływając jakieś 200 metrów od brzegu. Po około 15 minutach pływania usłyszałem dźwięk dziwnie przypominający moje sygnalizatory. Jednak nie byłem pewien ponieważ dźwięk zakłócała pracująca maszyna. Bez paniki zacząłem powoli kierować się w stronę brzegu. Kiedy byłem już jakieś 100 metrów od brzegu wtedy trafiło to do mojej świadomości, że to mój fox gra tą piękną melodię piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii. Wtedy już bez zastanowienia ruszyłem pełna parą w stronę brzegu przebierając wiosłami z prędkością światła. Kiedy byłem już jakieś 10 metrów od brzegu wyskoczyłem z pontonu do wody, wtedy zdałem sobie sprawę ,że zamiast woderów na nogach mam krótkie kalosze. Zamoczony do pasa podbiegłem do wędki, z której bez przerwy wyjeżdżały kolejne metry żyłki. Złapałem wędzisko i lekko zaciąłem, spojrzałem na szpulę, na której nie było już ponad 200 metrów żyłki. Od razu poczułem, że mam do czynienia z niezła sztuką. Żyłka kierowała się w stronę oddalonych o jakieś 200 metrów trzcin, więc złapałem tylko podbierak, wskoczyłem z powrotem do pontonu i zacząłem powolne pompowanie. Po około 10 minutach byłem już blisko ryby, jednak karp trzymał się dna. Po kolejnych minutach poczułem, że słabnie i zaczyna podchodzić pod powierzchnię. Delikatnie włożyłem podbierak do wody i czekałem aż karp pojawi się w toni. Jakie było moje wielkie zaskoczenie kiedy moim oczom ukazał się ogromny karp pełnołuski. Pomyślałem mam „życiówkę", teraz tylko wpłyń grzecznie do podbieraka .Udało się !!! mam rybę w podbieraku, jestem szczęśliwy, serce bije mi na maxa. Próbuje rybę włożyć do pontonu, jednak nie daje rady, ponieważ siatka w podbieraku zaczyna pękać(pewnie dlatego, że była wiele razy cerowana) . Postanawiam płynąć z rybą w podbieraku po za pontonem. Udaje mi się w końcu dopłynąć do brzegu. Kładę karpia na macie i szybko wyciągam worek. Wkładam rybę do worka i pierwsze ważenie. Waga pokazuje 23kg!!!!! - nie wierzę. Wyciągam drugą wagę, tym razem elektroniczną i ona również wskazuje 23kg!!! Jestem w szoku, mam życiówkę !!!!!!!!. Wkładam karpia w worku do wody, dobrze zabezpieczam, wychodzę na brzeg i próbuję opanować emocje. Cieszę się jak dziecko, że mam wreszcie rybę ponad 20 kilogramową!!! Po około 5 minutach dzwonię do Marka, przedstawiam sytuację i proszę o przyjazd na wykonanie sesji zdjęciowej. W tym czasie Marek wypełniał swoje rodzicielskie obowiązki, ale jak usłyszał co złowiłem powiedział, że będzie najszybciej jak to możliwe z aparatem fotograficznym. Czasu nie było zbyt wiele, ponieważ jak wiecie szybko się robi ciemno o tej porze roku, a zdjęcia w ciemności nie są już tak efektowne. Niechciałem ryby trzymać w worku przez noc, miałem zamiar jak najszybciej zwrócić jej wolność. W między czasie pojawił się Sławek. Był mile zaskoczony, że udało mi się wyholować tak piękną rybę. Od razu nabrał ochoty do łowienia i zaczął rozpakowywać swój sprzęt. Pomału zaczęła się robić szarówka kiedy to nadjechał Marek. Z narażeniem życia pędził prze leśne bezdroża, rozrywając oponę w przednim kole i dzielnie dojechał na samej feldze, niczym Don Kichot na swoim rumaku, żeby tylko zdążyć na czas. Od razu zabieramy się do wykonywania zdjęć, ponieważ z minuty na minutę mamy gorsze światło. Po wykonaniu kilku fotek, ostatnie dokładne ważenie. Po odliczeniu worka ryba waży 21,5kg. Delikatnie wprowadzam rybę do wody, która od razu bez zawahania odpływa i na pożegnanie macha nam ogonem. Ja natomiast pospiesznie zabieram się z Markiem do wymiany koła w jego samochodzie. Podczas wymiany koła wspólnie pokrzykujemy sobie z radości. Dopiero teraz dociera do mnie, że po 8 latach spędzonych nad tą woda w końcu mam mój życiowy sukces. Po udanej wymianie koła, Marek odjeżdża już spokojnie do domu. . Kolejne dwa dni mijają już w ciszy i spokoju. W nocy temperatura spada do -5 stopni .Wędki porastają szronem, ale i tak już nic nie jest w stanie mnie zmartwić, gdyż cały czas myślę o rybie jaką udało mi się złowić. Tak kończy się przygoda z moją życiówką. Teraz pozostają mi zdjęcia i wspomnienie z tej udanej zasiadki oraz chęć złowienia tej ryby w przyszłości”.

GALERIA

  • Przygoda z \"życiówką\" Łukasza Rozmusa
  • Przygoda z \"życiówką\" Łukasza Rozmusa
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.