MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościSpałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym ja ...

Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe

Dodano: 27.02.2017 12:39
Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe
Właśnie usiadłem nad drugą częścią mojej książki, w której postanowiłem, oprócz nowych metod łowienia, opisać wspomnienia z początków mojego karpiowania. Od tamtego czasu minęło już 20 lat. Wszystko tak bardzo się zmieniło, że chwilami tęsknię za tymi pierwszymi zasiadkami, bo było jakoś inaczej. 

Początki były piękne, wspaniale się to wszystko wspomina. Wówczas jednak trudno było nie tylko o branie, ale także o sprzęt do karpiowania. Kiedy zaczynałem, w połowie lat 90., w Polsce nie istniała ani jedna firma karpiowa. Sprzęt można było kupić tylko za granicą, u nas prawie nic nie było dostępne. Takie rzeczy jak worki karpiowe szyłem sobie sam. Podbieraki w sklepach też były zbyt małe, więc siedząc godzinami w piwnicy zrobiłem sobie specjalny duży, karpiowy. Właściwie większość mojego sprzętu robiłem sam, jeśli tylko dało się to zrobić. Wykonałem nawet świecące swingery i to były moje pierwsze illuminati. Na szczęście od czasu do czasu miałem możliwość przywieźć coś z zagranicy, więc sygnalizatory elektroniczne zakupiłem właśnie tam. Było naprawdę trudno, ale powiem szczerze, że karpie złowione przy użyciu „własnoróbek” cieszyły podwójnie. 

Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #1


Obecnie nie mamy tego problemu, bo sprzętu jest aż za dużo. Raczej zastanawiamy się  spośród jakich modeli wybrać. Staliśmy się zdecydowanie bardziej wybredni jeśli chodzi o sprzęt. Jest on obecnie wysokiej jakości i nie ma takich problemów jak dawniej. Bardziej przejmujemy się tym, czy to wszystko zmieści się do auta. Przed laty na karpie jeździło się rowerem, mimo to, nawet na nockę można było zabrać ze sobą wszelkie niezbędne rzeczy. Plecak, pokrowiec z wędkami i podpórkami, śpiwór i małe wiaderko z zanętą. Łóżko karpiowe – coś takiego nie istniało. Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. Innych udogodnień nie było. Takie piękne czasy! 


Kulki
Obecnie właściwie nie trzeba nic wiedzieć o kulkach proteinowych, aby na nie łowić. Mamy ich na rynku pod dostatkiem, jeśli chodzi o smaki, wielkości i kolory. Jest wiele firm je produkujących. Wystarczy tylko kupić i można ruszać nad wodę. Wiele lat temu było to niemożliwe. Jeśli nie umiałeś zrobić kulek samemu, po prostu nie mogłeś na nie łowić, bo nie były dostępne w sklepach. Było więc trudniej, ale i ciekawiej. Trzeba było mocniej ruszać głową i samemu tworzyć miksy, spędzać godziny w kuchni, narażając się współlokatorom za dziwne zapachy. Choć nie było aż tak źle, bo wówczas większość smaków było robionych na słodko. Śmierdziele praktycznie były nieosiągalne w naszym kraju. 

Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #2

Wielu z was pewnie zapyta - no dobra, zanętowe kulki już zrobiłem, a co na haczyk? Mój sposób polegał na odłożeniu ciasta z około 6 jaj i dodaniu do niego dwukrotnie większej dawki aromatu, niż w przypadku zanętówek. Po wykonaniu kulek haczykowych nabijałem je na drut i odkładałem do suszenia, które trwało około 5 dni. Kulki suszyłem na kamień, bo konserwantów także nie było. Dzięki otworowi w kulce mogłem je swobodnie, za pomocą drutu, nawlekać na włos. Czasem wyróżniałem je kolorystycznie, a innym razem wielkością. Karpie na to naprawdę świetnie brały! Wystarczyło okleić korek ciastem i ugotować, a by otrzymać pop-upy. Przez cały sezon najczęściej łowiłem na góra dwa smaki, a obecnie, w czasach obfitości, często nie wiemy, co założyć na haczyk. Dlatego nawet teraz staram się skupiać w sezonie na 2 - 3 smakach, bo naprawdę można zwariować, jeśli chodzi o ilości dostępnych smaków.  

Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #3


Nęcenie
Przez te wszystkie lata sposoby nęcenia bardzo się zmieniły. Główna przyczyna to brak czasu oraz zupełnie inne rodzaje łowisk. Kiedy zaczynałem przygodę z karpiami, podstawą sukcesu było regularne nęcenie miejscówki. To naprawdę najlepszy sposób na ściągnięcie karpi i przede wszystkim przyzwyczajenie ich do danego pokarmu. Kiedy regularnie sypałem po 2 tygodnie - albo codziennie lub też co drugi dzień - to wiedziałem, że wkrótce będę ostro łowił karpie. Kiedy ryby nie są kłute przez 2 tygodnie i traktują nasze kulki jako naturalny pokarm,  to wiem, że jeśli zarzucę swoje zestawy, wcześniej czy później nałowię się do syta. 20 lat temu tylko i wyłącznie tak właśnie postępowałem. Nęciłem łowisko, a kiedy nadchodził dzień zasiadki wiedziałem, że będę holował ryby. Tam po prostu pachniało braniami. Zawsze na tak przygotowanym łowisku łowiłem piękne ryby. Strategia długotrwałego nęcenia jest super skuteczna do dziś. Jednak zastanówcie się czy taką metodę stosujecie permanentnie czy tylko czasami, i porównajcie wyniki, w zależności od postępowania.

Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #4

Dzisiaj, jeśli ktoś jedzie na łowisko komercyjne, to nawet nie ma możliwości wcześniejszego nęcenia. Jest zdany tylko na odpowiednie miejsce i przede wszystkim na szczęście. Przyjdą albo i nie. To właśnie wielki minus obecnych czasów - brak możliwości, a czasami i chęci do wypracowania ryb. Wiele razy przekonałem się na własnej skórze, że jechanie nad dziką wodę bez nęcenia nie przynosi szybko dobrych efektów. Jeśli już coś bierze, to pojedyncza sztuka, przypadkiem przepływająca. Fatalny jest też fakt, że jeśli już nęcimy łowisko, to nie jest to jedyna miejscówka regularnie sypana na danej wodzie. Często musimy patrzeć na innych karpiarzy, żeby sobie nie przeszkadzać. Kiedy jednak sypane jest wiele miejsc na jednym łowisku, ryby zawsze się rozpraszają, a częstotliwość zasiadek również niekorzystnie wpływa na wyniki połowów. Z czasem ryby się uczą i zaczynają rozpoznawać niebezpieczeństwo. Przez co robią się bardzo ostrożne. 

Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #5

20 lat temu karpiarzy w Polsce praktycznie nie było i miałem całą wodę dla siebie. To była wielka zaleta, jej skutkiem była znacznie większą częstotliwością brań. Teraz musimy się sporo nagłowić, aby przechytrzyć karpia, który był już kilkadziesiąt razy na haku. Jednak nie ze wszystkim jest jeszcze tak źle. Jeśli dobrze poszukamy, to znajdziemy wodę, gdzie karpie jeszcze nigdy nie były na haku. To najczęściej rzeki lub dzikie leśne jeziora. Musimy je tylko znaleźć, co wcale nie jest łatwe. Wtedy wystarczy tylko długotrwałe nęcenie w odpowiedniej miejscówce i możemy sami nadać złowionej rybie imię. Warto szukać takich dziewiczych miejsc, bo kolejne pokolenia mogą już nie mieć okazji na spotkanie z tego rodzaju „klimatami”. 


W biegu za rekordem
Na początku karpiowania w Polsce nie było łowisk specjalnych z wielkimi rybami. Natomiast teraz nawet początkujący karpiarze mają szansę złowić wielką rybę. Zauważam jednak, że obecnie zbyt mocno, zwłaszcza młodzi, dążą do bicia rekordów, do złowienia dwudziestki itp. Owszem, jest to coś pięknego, regularnie łowić duże ryby, ale nie za wszelką cenę. Można jeździć przecież cały rok na jedno łowisko z dużą populacją ryb powyżej 20 kg, i nie złowić ani jednej powyżej tej granicy. Mnie natomiast cieszy każda złowiona ryba, bez względu na jej masę.

Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #6

Dlatego nie szukam na siłę rekordowych ryb, a staram się skupić na każdej zasiadce z osobna. Jeśli poświęcimy czas na łowienie, a nie myślenie o rekordach, to na pewno wyniki przyjdą same. Przyjdą wraz z doświadczeniem. Nie zapominajmy o co w tym wszystkim chodzi, bo na pewno nie o bicie kolejnych rekordów. Dla mnie najważniejszy jest czas spędzony nad wodą i polowanie na rybę, o której nie mam pojęcia, że tu pływa. Może to być 8 kg, a może być 25 kg. Waga nie jest istotna, a najważniejsze jest przeżywanie, polowanie i przede wszystkim czekanie. 

Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #7

Na moją pierwszą rybę 20+ czekałem kilkanaście lat. Moje życiowe rekordy pobijałem bardzo powoli, po 2 - 3 kilo co roku. Dlatego nie warto gonić za rekordami. Można łowić rekordowe ryby na jednej wodzie. Ale z pewnością ciekawsze i bardziej pouczające jest łowienie na wielu różnych wodach, gdzie można wyciągać wnioski i zdobywać cenne doświadczenia. Nie idźmy więc drogą „mistrza” jednej wody, a obierzmy kierunek na odwiedzanie różnych wód i polujmy na wszystkie karpie, a te największe pojawią się z upływem czasu i zdobywanego doświadczenia. 

Tekst i fot. Paweł Szewc


Tekst ukazał się w "Karp Maxie" 1/2017

GALERIA

  • Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe
  • Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe
  • Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe
  • Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe
  • Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #05
  • Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #06
  • Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #07
  • Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #09
  • Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #10
  • Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #11
  • Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #12
  • Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe #08
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE - Spałem na ziemi, w śpiworze, pod wędkami. O tym jak zmieniło się wędkarstwo karpiowe

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?
Też spałem na trawie, pod parasolem, piękne czasy.
28.02.2017 11:12    autor: ~MArcin
To były czasy a nie teraz klamotów cały garaż i jeszcze mało miejsca to powoli zaczyna robic sie chore kulka taka sraka a moze jeszcze inna ktos jak nie umie łowic to i tak nic nie złowi nawet jak by miał złota kulke a druga sprawa jest taka ze wiekszosc tych wszystkich psełdo karpiarzy to podstaw łowienia niezna nigdy nawet na spławik nie łowili,a niemówie jak by mieli sobie markerem wysondowac miejscówe i zanecic rakieta na 100m i pózniej trawic w to miejsce to szkoda gadac
28.02.2017 13:47    autor: ~patol
super :) swietny art. czekam na nowa ksiazke:)
01.03.2017 21:01    autor: ~siwy

Obserwuj nas

© 2015 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
tworzenie stron www: PERSABIO
© 2016 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU