MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaAktualnościWorld Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym

World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym

Dodano: 13.09.2012 03:00
wystaw ocenę:
12345
World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym

O samej podróży na miejsce nie napiszę więcej niż, że była męcząca i dość długa, ale to wie każdy kto spojrzy na mapę i nakreśli trasę z Koszalina, przez Kraków do miejsowości Bolsena we Włoszech. Na miejscu byłem 1 września. Obóz, jak niektórzy określili go później mianem „uchodźców” zlokalizowany był na campingu Valdisole. Było to po prostu ogrodzone pole biwakowe, na którym rozbijali się tylko zawodnicy. Był prąd, internet (niestety trzeba było za niego zapłacić 5 euro za dobę), oraz toalety, prysznice, na szczęście za darmo, mały bar z tłustą i raczej mało smaczną pizzą, no i oczywiście plaża. Natomiast w pozostałych sektorach obozowiska mieli turyści. Swoją drogą, dobrze, że Bivvy City (czyli miejsce biwakowania drużyn) było oddalone od „reszty świata”, bo trzy noce, które dzieliły nas od oficjalnego rozpoczęcia do najcichszych nie należały. Pierwszej nocy, czyli 1 września na terenie campingu, tuż przy barze odbyła się „potańcówka” z darmową tequilą w roli głównej, czyli zapowiadało się ciekawie. Następnego dnia coraz więcej polskich drużyn dojeżdżało na miejsce i rozbijało się obok siebie, tak więc o izolacji i braku integracji raczej nie mogło być mowy. 

 

 
W międzyczasie w Bolsenie odbywała się rejestracja zawodników, wcześniej jednak na terenie campingu trzeba było otrzymać zezwolenie na użytkowanie pontonu i z takim „świstkiem” jechać do biura organizatora. Tu pojawiły się pierwsze problemy, bo jak się okazało zabrakło numerków do rejestracji i niektórzy jak np. Paweł Szewc i Piotr Wasilczuk zostali odprawieni z kwitkiem i musieli „zameldować” się następnego dnia. 
 
Wróćmy  do atrakcji. W sobotę pod camping organizator podstawił autokary, które dowoził drużyny do miejscowości Marta, gdzie miało się odbyć „pasta party”. Specjalnie nic nie jadłem, bo co chwila ktoś mnie przekonywał – „człowieku zostaw tę bułkę, tam będzie masa żarcia i trunków”. A trzeba było schować choć dwa okruchy w kieszeń. Na miejscu okazało się, że stoły, scena, polowa kuchnia dopiero powstają, czyli opóźnienie. Ale to szczegół i nie warto raczej przywiązywać do tego zbytniej wagi. Przeskoczmy do momentu gdy włoska kucharka już miała nakładać mi na tacę rybkę, krewetki, ale okazało się, że bilecik, który otrzymałem jak wszyscy od organizatora, uprawnia mnie jedynie do jednej porcji…makaronu z sosem i ok. 100ml piwa w kubeczku jak od espresso. Właściwie to nie powinienem narzekać, bo jako przedstawiciel prasy nie wpłacałem wpisowego. Ale miny zawodników mówiły same za siebie. Warto dodać, że to była impreza otwarta, więc każdy kto chciał mógł za bodajże 15 euro wejść i zjeść te wszystkie rybki i krewetki, do których Ci którzy zapłacili po 1200 brytyjskich funtów wpisowego (ponad 6 tys. zł od drużyny), mieli dostęp jedynie „wzrokowy”. Ciekawe podejście do klienta, którym niewątpliwie byli karpiarze. Pół godziny później więcej ekip siedziało w okolicznych knajpach niż na terenie „pasta party”… Był też przemarsz z flagami krajów uczestniczących w WCC, orkiestra, zespół taneczny. Ciekawy akcent, wizualnie dobrze rozwiązany, ale już wtedy gdzieś po głowie krążyło mi pytanie – „dla kogo właściwie są te zawody?” 
 
W niedzielę odbyło się oficjalne rozpoczęcie WCC 2012, a wcześniej bo ok. godz. 14.00 na terenie campingu rozegrano Gry Gladiatorów, m.in. w przeciąganiu liny, biegu na czas w woderach pełnych wody i napełnianiu nimi wiader. Było zabawnie, szkoda tylko, że właściwie żaden ze startujących teamów się nie zjawił i w zabawie brali udział tylko…sędziowie zawodów.
 
       

       
 
 
Jeśli chodzi o oficjalną część w Bolsenie, to wszystko odbyło się z wielką pompą i humorem. Organizatorzy poprzebierani byli za Rzymian, w otoczeniu pięknych kobiet, pochód wszystkich uczestników z flagami, przeszedł trasą pielgrzymów pomiędzy domami prosto do XIII wiecznego kościoła, gdzie odbyło się losowanie. Byłem pod wrażeniem, bo czegoś takiego jeszcze nie widziałem. To rozpoczęcie wymazało z pamięci poprzednie niedociągnięcia. Tylko musiałem pamiętać, że nie przyjechałem do teatru, a na prestiżowe zawody karpiowe. Poniżej możecie zobaczyć fragment rozpoczęcia WCC 2012. To część dłuższego filmu, który niedługo udostępnimy na portalu.
 
 

       
 
 
Następnego dnia od 7 rano (poniedziałek, 3 września) drużyny mogły udać się na stanowiska wylosowane dzień wcześniej i zaczęły się kolejne problemy. Jezioro Bolsena jest ogromne, ma ponad 11 tys. hektarów, ponad 50 km linii brzegowej. W znaczącej części nie ma dróg ciągnących się tuż nad brzegiem, a więc znaki informacyjne umiejscowione były na głównej szosie. Dopiero stąd zjeżdżało się na odpowiednie stanowiska, o ile ktoś nie zamknął… bramy wjazdowej do prywatnej posesji, przez którą prowadziła droga nad wodę. Wyjściem było  targanie klamotów kilkaset metrów brzegiem, ale to żadne wyjście.
 
Zdarzały się sytuacje, że ktoś ukradł oznaczenia stanowisk i drużyny nie wiedziały gdzie dokładnie mają się rozbić. Dalej któraś z ekip znalazła swoje stanowisko po kilkunastu godzinach kluczenia…Zapomnijcie o dokładnej mapie z zaznaczonymi miejscami, coś na zasadzie – sam wylosowałeś to sam sobie radź. Warto wspomnieć, że tuż przed rozpoczęciem łowienia zmieniono umiejscowienie sektorów, więc mapka dostępna na stronie internetowej była nieaktualna.
 
Organizator też dość „nowatorsko” podszedł do kwestii umiejscowienie stanowisk. Dla przykładu Przemysław Mroczek, Zbigniew Hukałowicz i Leszek Baran wylosowali miejsce nr 1 w sektorze CCMoore, na plaży jednego z najbardziej ekskluzywnych campingów. W skrócie – 20 metrów do basenu, 30 m do restauracji, 50 do kortu tenisowego, trochę więcej do prysznicy i ubikacji. Brzmi niewiarygodnie, bo przecież przyjechali na ryby, a nie na leżakowanie na plaży. Ale to tylko pozorny raj, bo jak wytłumaczyć turyście żeby nie pływał na pontonie, kajaku, czy wpław, bo tu są zarzucone wędki. Przecież on zapłacił za wypoczynek i ma do tego prawo. Zapewne niektórzy z zawodników czuli się jak intruzi. Organizatorzy zapewniali, że na czas zawodów będzie obowiązywał zakaz kąpieli i wypływania. W praktyce okazało się to niemożliwe, a najśmieszniejsze było to, że wypoczywający w ogóle nie wiedzieli, że nad jeziorem rozgrywają się największe zawody w Europie. Co zresztą dobrze widać na filmiku poniżej, gdzie Zbigniew Hukałowicz szuka miejsca na położenie zestawu wśród roślin i...niemieckich turystów.
 
 
           
 
 
Z kolei np. drużyna Włodzimierza Juźwińskiego wylosowała stanowisko w sektorze „Trzeciego Świata”, bo by dojść do wyznaczonego miejsca trzeba było przejść przez szałas włoskich meneli, odganiając się od gęsi. Dobrze, że Panowie byli zaradni i dogadali się z właścicielem prywatnej posesji, który otworzył im drogę i mogli dojechać na stanowisko. Spytacie co łączyło oba, odległe od siebie miejsca? A to, że do najbliższego karpia zawodnicy mieli po kilkanaście kilometrów. Poniżej, dzięki uprzejmości Włodzimierza Juźwińskiego możecie zobaczyć filmik z dna Jeziora Bolsena.
 

 
Wracając do dziwacznych sytuacji - U Arka Zaremby i Andrzeja Walczaka nurek wypłynął przy markerze, z kolei marker Karola Olejnika skończył jako ozdoba deski surfingowej…Pewnej nocy ze snu wyrwało mnie potężne „piiiiiii” i głośne krzyki Zybiego. Okazało się, że ktoś postanowił po ciemku „trolingować” i zahaczył o zestaw. Siła łodzi była tak duża, że Baitrunner Zbigniewa Hukałowicza przeszedł na emeryturę. 
 
 
                             

                             
 
 
 
Być może można by było uniknąć wielu „turystycznych” ekscesów gdyby nad wodą był obecny sędzia główny, czyli Andy Chambers. Jednak z niewiadomych przyczyn w ogóle nie dojechał na zawody. Tak więc wszystko zostało zrzucone na barki sędziów sektorowych, których średnia wieku nie przekraczała 18 lat i choć było ich ok. dwudziestu nieraz zdarzały się sytuacje,  że na ważenie zawodnicy czekali po kilka godzin, a ryby w workach niczym na saunie zrzucały wagę. Ci młodzi ludzie sędziowali w ramach praktyk szkolnych, więc dla nich była to raczej wakacyjna przygoda niż poważne zajęcie, choć to tylko moja subiektywna ocena.  Kolejnym problemem był sam kontakt z sędziami, bo organizatorzy dopiero po bodajże dwóch dniach donieśli na stanowiska numery telefonów do nich i to też nie wszystkim. 
 
                  
Przed rozpoczęciem zawodów organizator Ross Honey (który nie jest karpiarzem, ani wędkarzem), zapewniał, że wszyscy będą mieli równe szanse. Okazało się, że karpie były tylko w jednej części jeziora (głównie zachodniej), choć zdarzały się wyjątki, jak choćby zwycięstwo A.Walczaka i A.Zaremby w sektorze Richworth (68,4 kg – 30 miejsce), gdzie sąsiedzi nie mieli żadnych brań. Z rozmów z miejscowymi wynikało, że spora część miejsc była umiejscowiona w rejonach gdzie nikt nigdy nie widział karpia, bo ciężko jest uwierzyć, że np. Martin Locke, Steve Briggs, Erich Unger, czy Tim Paisley (właściciel najstarszego na świecie magazynu karpiowego „Carp World””), nie potrafią łowić. 
 
                   
 

 
 
 
Dobra, ale dość tego narzekania, wróćmy do rzeczy najważniejszej czyli karpi. Jeśli chodzi o Polaków to pierwszego karpia na macie mieli Marek Kwiatkowski i Andrzej Bartczak (w sumie wyholowali 48,2 kg karpi i zajęli 38 miejsce), następnie Andrzej Walczak i Arek Zaremba, którzy jak już wspomniałem wygrali sektor Richworth i jako jedyna polska drużyna zajęli punktowane miejsce.
 
                                           
                                 

                                                                            
 
 
W międzyczasie Karol Olejnik i Paweł Kalbarczyk rozpoczęli swoją dobrą passę, bo mniej więcej co 7 godzin mieli branie, niestety w czwartek nadeszły upały, a wraz z nimi nastała cisza na łowisku. W pewnym momencie doszło do nieprzyjemnej sytuacji, gdy niespodziewanie prosto na ich markerach zaczęła się kąpać grupa miejscowych Włochów i jeden z markerów w dziwnych okolicznościach zniknął. Polacy próbowali skontaktować się z organizatorem i prosić by zainteresował się sprawą, a nawet postawił kogoś na straży, bo zawody miały się ku końcowi, a z tą ilością ryb w tym momencie mieli szansę nawet na podium. Przemek Mroczek jako polski koordynator natychmiast udał się do Bolseny do biura organizatorów, gdzie zapewniono go, że Pan Honey, zajmie się sprawą. Skończyło się na tym od czego się zaczęło, czyli na obietnicy. W sumie złowili 97,7 kg karpi i zajęli 20 miejsce. Poniżej na filmiku możecie zobaczyć moment brania i fragment holu.
 
 
                                         
 
 
Bardzo dobrze radzili sobie również Robert Szmidt i Andrzej Krawczyk, którzy wylosowali sektor JetFish 16 (48,5 kg karpi – 37 miejsce), niestety jednego z powodu ogromnej fali nie udało im się wyholować. Ich stanowisko należało do najbardziej dzikich na J.Bolsena.
 
   


   
 
 
Na dalszych miejscach byli: Waldemar Czekaj/Maciej Wolak (58 miejsce - 12 kg), Janusz Moll/Dawid Macheta (61 miejsce, 10,5 kg), Marcin Mizera/Bartosz Graniczka (66 miejsce - 5,2kg). Na mapce poniżej zaznaczyłem umiejscowienie polskich drużyn i opis.
 
 
  
 
1.Andrzej Bartczak/Piotr Musioł – ATT 09
2.Artur Aust/Dawid Arlt – ATT 02
3.Marcin Mizera/Bartosz Graniczka – PVTV 13
4.Paweł Kalbarczyk/Karol Olejnik – Pascalis 14
5.Piotr Janusz/Paweł Strzelczyk – Pascalis 10
6.Leszek Rutecki/Marcin Malczewski – Pascalis 04
7.Janusz Moll/Dawid Macheta – Carping Club 08
8.Robert Szmidt/Andrzej Krawczyk – JetFish 16
9.Robert Suchecki/Mariusz Bereza – Outdoor 07
10.Tomasz Bilski/Jakub Matys – Outdoor 05
11.Paweł Szewc/Piotr Wasilczuk – Richwort 16
12.Krzysztof Charmuszko/Jarosław Dąbrowski – Richworth 15
13.Arkadiusz Zaremba/Andrzej Walczak – Richworth 09
14.Waldemar Czekaj/Maciej Wolak – CCMoore 15
15.Dariusz Kupś/Michał Orłowski – CCMoore 07
16.Przemek Mroczek/Zbigniew Hukałowicz – CCMoore 01
17.Jacek Świętek/Włodzimierz Juźwiński – Rod-Box 15
18.Krzysztof Sikora/Tomasz Goryński – SBS 13
19.Krzysztof Mróz/Marcin Mrowiński – SBS 07
 
 
Zawody wygrali…właściwie już sam nie wiem kto. Podczas wręczania nagród byli to Rumunii, na oficjalnej stronie WCC2012 widnieje jak byk, że Węgrzy, a w międzyczasie przewija się określenie – Europe. Dobrze, że chociaż imiona, nazwiska i twarze się nie zmieniły. Tak więc wygrali Peter Micula i Norbert Pongracz, którzy złowili 329,9 kg. Na drugim miejscu byli Włosi Andrea Campanini i Filippo Mongrandi (253,7 kg). Natomiast na trzecim miejscu znalazła się drużyna z Anglii w składzie Pete Wilson i Yohan Lidon (210,2 kg).
 
Czas na podsumowanie. Niewątpliwie WCC2012 to wielkie, komercyjne przedsięwzięcie. Tu zarabia się na wszystkim na czym można. Nie chodzi już o wysokie wpisowe. Wyobraźcie sobie, że drużyny które wygrały eliminacje w poszczególnych krajach, wcale nie miały darmowego startu zapewnionego przez organizatora WCC. Ich miejsce z własnej kieszeni musiał opłacić każdy z organizatorów eliminacji i to w kwocie o wiele przewyższającej „oryginalne” wpisowe. Płacili za możliwość używania nazwy WCC. Do tego firma, która chciała być sponsorem sektora oprócz nagród też musiała wnieść wpisowe, ok. tysiąca funtów brytyjskich, co w luźnym przeliczeniu na złotówki daje ponad 50 tys. zł za wszystkie sektory! Z jednej strony to oczywiste, że nikt nie zrobi tak wielkiej imprezy, tylko dla przyjemności i by wyjść „na czysto”, ale z drugiej strony, za taką cenę startujące drużyny powinny mieć zapewniony komfort łowienia. 
 
 
 
 
W relacjonowaniu na żywo zawodów organizator zatrudnił specjalną ekipę, w sumie było to ok. 10 osób odpowiedzialnych za stronę internetową, kamery, aparaty. Z każdym dniem miałem coraz większe wrażenie, że zbyt dużo wagi przykłada się do wizerunku na zewnątrz niż potrzeb zawodników. Szczególnie jeśli sędziowie sektorowi nie wiedzieli kto prowadzi w ich sektorze. Obieg informacji był znacznie opóźniony, nawet do jednego dnia. Dopiero tuż przed zakończeniem zawodów zawodnicy dostali wydrukowane, poglądowe wyniki...ale nie wszyscy. 
 

 
 
 
Zapewne gdyby owe zawody odbyły się nad wodą, która nie ma tyle uroku w sobie co Bolsena, protesty byłyby o wiele potężniejsze. Woda jest piękna, jak mówili sami startujący, trudna, wymagająca i niebezpieczna, bo pogoda potrafiła zmienić się dosłownie w 5 minut. Sporo drużyn opuściło zawody jeszcze przed ich zakończeniem, w tym polskie. Nie oceniam czy postąpili słusznie, czy też nie, widocznie mieli swoje powody. Ja bym został choćby dla samego słońca, którego w tym roku w Polsce zbyt dużo nie uświadczyliśmy. 
 
 
 
W sumie złowiono 484 karpie o łącznej wadze ponad 5 ton, więc nikt nie może powiedzieć, że nie ma ryb w Bolsenie. Wiadomość poszła w świat i zapewne mało kto przejmie się problemami natury „turystycznej”. Jednak warto zwrócić uwagę, że 85 drużyn na 156 (4 nie dojechały) nie miało w ogóle kontaktu z karpiem. Ale nie ma też liczyć na to, że na tak ogromnym akwenie każdy będzie zadowolony. W przyszłym roku zawody mają się odbyć w tym samym miejscu, ale miesiąc później, ma to chociaż w jakiejś części wyeliminować problem turystów, ale jak mówili miejscowi, w tym okresie pojawia się inny problem, potężne wiatry. A na Bolsenie można zapomnieć o łowieniu z rzutu! Dodatkowo w przyszłorocznej imprezie ma wziąć udział aż 250 drużyn! Nie wiem jak organizator zamierza to rozwiązać, chyba, że postawi niczym łóżka…dwupiętrowe stanowiska. Oprócz nagród pieniężnych i sprzętowych do wygrania ma być również Ferrari! Według nieoficjalnych informacji każdy będzie miał szansę na to cacko, o ile wykupi los na loterii. Tylko zastanawiam się co zrobi jak wygra, bo podatek od takiego samochodziku w Polsce to minimum 200 tys. zł. 
 
Na koniec pozdrawiam wszystkie polskie ekipy i dziękuję Arturowi Derkaczowi za godziny spędzone w podróży z kamerą od stanowiska do stanowiska. Niestety wszystkich nie udało nam się odwiedzić. Film z zawodów udostępnimy na portalu niebawem.
 
Więcej zdjęć możecie znaleźć w galerii.

GALERIA

  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
  • World Carp Classic 2012 - okiem dość krytycznym
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?
avatar Jarek,w związku w wieloma niekoniecznie mądrymi wpisami na temat narodowości zwycięzców WCC chyba mam rozwiązanie tajemnicy narodowości zwycięzców. Rumuni i Węgrzy rozgrywają razem eliminacje do WCC na Raducie. Jedzie 8 pierwszych drużyn. W związku z tym, limit Węgrów i Rumunów jest jakby wspólny. Jeśli w 8 ce było np 6 drużyn rumuńskich, to dwie zajęły jakby węgierski limit. Stąd pomysł na Europe Team, choć narodowość rumuńska, a miejsce węgierskie :-) . Trochę to skomplikowane, ale chyba jasne ? Pozdrawiam
13.09.2012 14:19    autor: AndrzejWalczak
avatar No na takie rozwiązanie zagadki to bym nie wpadł. Pozdrawiam.
13.09.2012 14:25    autor: Jarekmroczek
avatar Rewelacyjne podsumowanie imprezy - wyśmienicie się czyta za co wielkie dzięki ;) Co do narodowości zwycięzców muszę powiedzieć , że przypuszczałem iż tak mogło być co nawet w jednym z komentarzy na Carppassionie ująłem http://www.ca rppassion.eu/?x7l5lxh3xph xlxh+l6hyh3+lhxlxh+hyxpll l7h+hklpk7hyh+l6hl+ll5lxh 3l6l7ldxphxlcl7hhl7+llkhc h3k7l6l3xpxxxcxkxyxx+llkh ch3k7h+lkl3l7l3xpxxxcxlxx xk+l333xk+xpl5xlxcx5lkx6l +x5xlxhlxl+xxx6x6xcl3x5lk xklxxcxyx6l3lll+xxl3llxhx 5 Pozdrawiam
13.09.2012 16:33    autor: dkruszyna
avatar Może jeszcze kilka uwag, choć tylko z płaszczyzny zawodnika. Nad sędziami sektorowymi byli sędziowie główni- przynajmniej u nas. Przy problemach ze stanowiskiem sąsiadów ( przesunęli sobie stanowisko o 20 metrów w naszym kierunku) sędziowie - nie sektorowi- przyjechali z mapą, gdzie mieli naniesione współrzędne gps wszystkich stanowisk. Od razu to wyłapali. Oczywiście przy starcie imprezy problemy tej natury ich przygniotły, stąd moim zdaniem takie nieporozumienia. Zresztą u nas w sektorze też brakowało palika Krisa i Jarka. Mam wrażenie, że organizatorzy działali rozpędem z poprzednich edycji, lecz to miejsce przerosło i ich i miejscowych pomocników. Nikt nie był w stanie przewidzieć takich problemów, jakie na nas tam spadły. Tylko, jeśli ktoś był na poprzednich edycjach, to na pewno nie był bardzo zaskoczony tym, że na WCC trzeba sobie radzić samemu z różnymi problemami. Tu było ich kilka razy więcej. Dla mnie poważnym problemem był brak wiedzy o wynikach. Wytłumaczenie jest banalne. Była u nas przy drugiej rybie pani, która była odpowiedzialna za generowanie wyników i powiedziała, ŻE IM SIĘ ZEPSUŁ LAPTOP I NIE MA DRUGIEGO WIĘC WYNIKÓW CZĘŚCIOWYCH NIE BĘDZIE. :-))) Sędziowie sektorowi - praktykanci- (tak jest zawsze, to standard ) mieli podzielony sektor na pół i nie wiedzieli, czy w drugiej części sektora ktoś łowi :-)))). Czyli dla naszych sędziów prowadziliśmy, ale np na w drugiej części sektora mogli łowić inni i np. prowadzić.Więc nasuwa się pytanie, po co tam jeździmy ? Chyba jeszcze nie jestem gotowy do odpowiedzi. Jeszcze trawię tą edycję.
13.09.2012 20:57    autor: AndrzejWalczak
Relacja świetna! Impreza duża i faktycznie ogromny akwen. Co do kosztów to jednak gigantyczne! Jak dobre wczasy dla dwóch osób w tropikach :) To , że zawodnicy nie dostali porządnie jeść to już zakrawa na skrajne skąpstwo. O reszcie się nie wypowiem bo niestety mnie tam nie było ale po opisie wnioskuję, że organizatorów to po prostu faktycznie przerosło.
14.09.2012 02:46    autor: Mit0s

Obserwuj nas

zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.