MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaBlogianetkaHol Karpia :)
Dodano: 19.04.2014
DODAJ WPIS
wystaw ocenę:
12345
Hol Karpia :)

Moje pierwsze zasiadki karpiowe polegały jedynie na obserwacji chłopaka, który wraz z kolegami ciepliwie czekał na branie. Z czasem sama chciałam spędzać swój czas właśnie w taki sam sposób. Po skompletowaniu niezbędnego sprzętu, wyruszyłam wraz z chłopakiem na ostatnią zasiadkę w sezonie. Na swoim koncie miałam jedynie kilka karpi po około 3-5kg. Moim marzeniem było zakończenie sezonu z troszkę większą rybą.

Zasiadka trwała cały tydzień drugiej połowy września 2013r. Pogoda dała nam nieźle popalić, ale mimo deszczowych dni i zimnych nocy nie poddaliśmy się. W przed ostatnią noc, z 21 na 22 września obudziłam się o godzinie 3:05 w nocy bardzo wyspana. Po kilku minutach patrzenia się w syfit namiotu, odezwała się moja centralka (pierwszy raz na tej zasiadce). Mój chłopak zdążył już wybiec z namiotu i stał niecierpliwie przy moich kijach. Próbowałam jak najszybciej wydostać się ze śpiwora i tony koców podczas gdy, sygnalizatory wyły na całą wodę. W końcu chwyciłam wędkę. Czułam, że to będzie ten wyczekiwany hol. Wędki miałam postawione we wodzie, około 5m od brzegu a zestawy wyrzucone wzdłuż trzcin na około 30m. Po braniu karp odjechał na jakieś 30-40 metrów, po czym wszedł w trzciny. Walka trwała dosyć długo, musiałam przedzierać się przez trzciny, było ciemno więc trudno było utrzymać równowagę we wodzie. Podczas wędrówki z wędką zachaczyłam nogą o korzeń i przewróciłam się do wody. Mimo, że zgubiłam czołówkę pozbierałam się i reszta zabawy trwała w całkowitej ciemności. Wreszcie karp trochę odpuścił i rozpoczęło się prawdziwe holowanie. Po podciągnięciu go ok 20m, karp odbił na otwartą wodę i zaczął znowu wyciągać żyłkę. Cofnęłam się na stanowisko aby łatwiej było mi podebrać rybę. Ręce odmawiały mi już posłuszeństwa ale karp powoli się poddawał. Mój chłopak widząc to wszedł do wody z podbierakiem, karp w tym momencie pojawił się już na płyciźnie otaczającej nasze stanowisko. Zaczął kręcić bączki i strzelać płetwą w leadcore. Byłam pewna, że za chwilę się zepnie. W końcu udało mi się go wprowadzić w podbierak. Byłam mokra i wyczerpana ale bardzo zadowolona. :) Przebrałam się w suche ubrania, po czym zważyliśmy rybę. Karp po odliczeniu worka ważył dokładnie 10,2kg. Ręce miałam tak obolałe, że cięzko było mi go podnieść do zdjęcia. Miałam wrażenie, że waży conajmniej 18kg. Po szybkiej sesji mój karpik został  wypuszczony do wody aby mógł dalej rosnąć :) Był to mój hol i ryba życia. Rozpoczął się nowy sezon i już czekam z niecierpliwością na kolejną taką noc... ;)

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

© 2015 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
tworzenie stron www: PERSABIO
© 2016 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU