MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaBlogiCinekDBWPierwsze karpie sezonu
Dodano: 28.04.2014
DODAJ WPIS
wystaw ocenę:
12345
Pierwsze karpie sezonu

Na drugą zasiadkę w tym sezonie wybrałem się razem z tatą oraz bratem 26 kwietnia 2014r. Na łowisko Bobolice (ok. 35km od Koszalina). Nad wodę przyjechaliśmy ok. godziny 19. Szybko rozłożyliśmy sprzęt , rozbiliśmy namiot i ok. godziny 20. wypłynęliśmy łodzią, w celu postawienia markerów , zanęcenia oraz położenia zestawów. Mój tata nie łowi ryb, był nad wodą tylko jako nasz opiekun, a mój 10-letni brat łowił na gruntówki ze sprężyną. Ja natomiast zabrałem ze sobą 2 karpiówki. Nęciłem mieszanką ziaren : Kukurydzą, pszenicą, konopiami oraz różnymi kulkami, pelletami z dodatkiem mleka w proszku, aby smużyło w wodzie. Jeden zestaw położyłem na ok 1.5m wodzie , blisko korzeni i trzcin na włosie kulka 18mm squid + pół pop-up'a 16mm. Drugi zestaw na głębokości ok 2.2m a na haczyku 2 kulki 14mm o zapachu ananasa. Ogarniamy stanowisko przed zmrokiem a tu o 21 odzywa się mój sygnalizator. Zacinam i czuję na wędce rybę. Holuję, a brat już przygotowuje podbierak. Karp łyka powietrza i grzecznie wpływa do podbieraka a w nim zaczyna szaleć. Przestraszony brat oddaje podbierak w moje ręce. Karpia kładziemy na prowizorycznej macie za którą posłużyła torba z IKEA, zawsze lepsze to niż nic. Poza tym fajnie sprawdza się ona jako worek do ważenia- posiada rączki, które można zawiesić na wadze. Tak więc ważymy karpia, waga wskazuje 3kg czyli karp ma +-2,8kg. Szybka sesja zdjęciowa i do wody. Niestety fotograf (tata) spanikował i aparat trząsł mu się w rękach, dlatego też zdjęcia wyszły bardzo zamazane. Zakładam kuleczkę na włos. Tym razem 20mm Muszla. Rzucam w zanęcone miejsce.  Po godzinie znów odjazd, na tą samą wędeczkę ryba słabo walczy. Myślę sobie coś podobnego do poprzedniego karpia. Przy brzegu ku mojemu zdziwieniu ukazuje się większy karp, ledwo mieści się do podbieraka. Tym razem podbiera tata, zamiast złapać jak najbliżej kosza, poprostu dźwignął rybę do góry. Spowodowało to wykrzywienie się podbieraka w kształt podobny do banana. No cóż, zdarza się. Waga tym razem wskazuje 5,7kg piękny karp. Brat cyka fotki i do wody. Znów zarzucam na muszelkę. Po ok. 20. minutach w końcu odezwał się sygnalizator brata. Krótki hol i ku zdziwieniu wszystkich na brzegu ląduje ok 35cm węgorz. Łowimy dalej. Godzina 23. słyszę piiiiiiii..., zacinam. Tym razem druga wędka. Czuję coś większego więc luzuję hamulec, aby nie zerwać żyłki. Ryba robi piękne odjazdy. Gdy jest już przy brzegu, tata próbuje ją podebrać, znów odjeżdża. po jakichś 15 minutach pełnego adrenaliny holu ryba jest już w podbieraku (tylko jej tułów bo ogon już się nie mieścił). Misiek grzecznie pozuje do zdjęcia. Ważymy. Mój rekordowy karp waży 7,3 kg. oczywiście ryba wraca do wody. Czujemy się zmęczeni, więc kładziemy się spać. 20 minut po północy budzi nas sygnalizator brata. Pojedyńcze piknięcie i koniec, ale ok. pół minuty po tym  zdarzeniu słyszę dźwięk mojego sygnałka. Niestety chwilę po zacięciu karp się spina. Z przemęczenia wyjąłem na noc zestawy z wody, czego później bardzo żałowałem, ponieważ w dzień poza jednym pustym braniem nic się nie wydarzyło. O godzinie 14:30 pakujemy się i wracamy do domu.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

© 2015 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
tworzenie stron www: PERSABIO
© 2016 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU