MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaBlogijakub_kasprzakPodsumowanie 2015 roku
Dodano: 23.02.2016
DODAJ WPIS
wystaw ocenę:
12345
Podsumowanie 2015 roku

Wędkarzem jestem już od 2002 roku ale pomimo łowienia często metodą  gruntową cały czas łowiłem małe ryby, a jak udało się złowić taką ponad 1 kg można uznać za „wypadek przy pracy”.  
I tak niestety było przez 13 lat.
Mówi się, że 13 jest pechowa, może i tak! 
Dla mnie 13, bo w tamtym roku minęło 13 lat jak zacząłem łowić  była wyjątkowo szczęśliwa. 
A dlaczego! Bo po raz pierwszy w życiu poczułem jak to jest holować duuuuuuuużą rybę.
A jak to było?
Był maj, zbliżał się weekend, więc trzeba pomyśleć o wyjeździe na ryby. Poszedłem do sąsiada zapytać  czy wybiera się gdzieś z dziećmi czy jedziemy na ryby.  Na drugi  dzień dostałem odpowiedź, że jeżeli wcześnie rano to pojedzie. Muszę zaznaczyć, że jechaliśmy na miejscowy zbiornik, także daleko nie było. 

Ok. 5-tej rozpoczęliśmy łowienie, w ten dzień nastawiłem się, że łowię na spławik. 
Sąsiad łowił tradycyjnie metodą spławikową. Po upływie może 30 min. doszliśmy do wniosku, że albo jesteśmy za wcześnie, albo pogoda nie taka, albo tu ryb nie ma /śmiech/! Kompletna cisza, żeby chociaż jakaś fala była, cmokanie, a tu żadnego śladu żerowania. I dylemat, co robić? zwijać się do domu – NIE!, nie po to tak wcześnie wstawałem, żeby po godzinie wędkowania wrócić do domu. 
A może przerzucić zestaw w inne miejsce?, szkoda już zanęconego miejsca, ale może nowe okaże się lepsze, czy po prostu przynęta im nie pasuje.  Postanowiłem, że na razie nic nie zmieniam, co będzie to będzie. 
W końcu… sytuacja się zmienia i pierwszy karaś złowiony przez sąsiada ląduje w podbieraku, u mnie cisza.  Rafał wyciąga koleją rybę tym razem okoń. W końcu szczęście uśmiechnęło się do mnie - łapię płotkę. Po tej chwili radości nastąpiła powtórka „z rozrywki” czyli znowu cisza!  W tym momencie jedyne co przyszło do głowy to wrzucić następną porcję zanęty. To był dobry krok, bo  sąsiad złapał karasia, a ja płotkę.  Po obserwacji doszliśmy do wniosku, że ryby biorą na wędki, które były zarzucone jako pierwsze, dziwne to było. Lekko zacząłem się denerwować, więc delikatna zmiana taktyki: ściągnąłem drugi zestaw, zmieniłem przynętę i zarzuciłem w inne miejsce bliżej zarośli rosnących w wodzie, tam też wylądowało kilka kul zanętowych.
I tak to może trwało do ok. 7:00 (co jakiś czas łapałem płotkę – oczywiście na pierwszą wędkę, a na drugiej wędce nic się nie działo). Żeby umilić czas rozmawialiśmy z sąsiadem o drobnych pracach związanych ze zbiornikiem, oraz wyjazdem na ryby gdzieś indziej. Gdy na pierwszą wędkę znowu wziął karaś, w tym czasie druga zaczęła się ruszać na podpórce, żyłka się naciągnęła i spławik poszedł pod wodę – zaciąłem ale to było puste zacięcie, ale nie było przyponu! Dało mi to do myślenia. Trochę podnęciłem, założyłem kukurydzę i zarzuciłem w to samo miejsce. W tym czasie sąsiad zaczął się pakować, bo domowe obowiązki wzywały, ja też pierwszą wędkę zacząłem składać gdy spojrzałem na drugą – a tam: spławika nie ma, żyłka napięta, „oj trzeba zacinać”. W tym momencie nie spodziewałem się jakie cudowne będzie zakończenie wędkowania. 
Opór był ale słaby, myślałem, że wziął większy karaś. Gdy ryba była już blisko brzegu, sąsiad do mnie mówi „widziałeś jakie to wielkie”, nie zdążyłem odpowiedzieć, bo wtedy się zaczęło -  ryba zrobiła odjazd w stronę krzaków, nic nie robiłem, żeby się nie zerwała tylko patrzyłem jak żyłka ładnie się wysnuwa ze szpuli. Po ok. 10 min. już prawie była w podbieraku i znowu odjazd, tym razem na środek stawu, znowu hol i kierunek krzaki, na szczęście w nie, nie wpłynęła. 
W końcu jest przy pomoście i Rafał próbuje do podebrać  ale jest problem, bo amur nie mieści się  do zwykłego podbierak. Ponieważ był już zmęczony, odłożyłem wędkę i udało się go wyjąć na brzeg. 
W czasie gdy holowałem amura, sąsiad wypuścił karasie i płotki do wody.
Po zważeniu, zmierzeniu i sesji fotograficznej amur wrócił do wody. Może za jakiś czas znowu go złowię. To jest mój życiowy rekord, bo ryba ważyła 8 kg i miała 85 cm długości. 


W maju jeszcze kilka razy byłem na rybach. Pewnego dnia poszczęściło się Rafałowi, który złapał karpia ok. 7kg. Podczas kolejnego wędkowania, które było  13.06.2015r. (znowu trzynastka) pojechałem na to samo łowisko. Byłem tam dość wcześnie (zresztą zawsze staram się wcześnie jechać), na miejscu był już znajomy Rafała, kilkanaście minut po tym jak zaczęliśmy łowić dołączył do nas sąsiad.
W tym dniu była kompletna rotacja, a o co chodzi? Kolega sąsiada zajął na pomoście moje ulubione miejsce, ja usiadłem na miejscu Rafała, a ten, że się spóźnił musiał siedzieć po środku.
Na początku było jak w przypadku amura, CISZA! Niby coś podskubywało przynętę ale nic więcej. Muszę wspomnieć, że Panowie łowili na spławik, ja oczywiście grunt. Co jakiś czas wyciągali małą lub bardzo małą płotkę. U mnie też było podskubywanie i lekkie odjazdy ale zacięcia były puste. 
I tak to trwało ok. godziny. W końcu nastąpiło to na co czekałem: pikanie sygnalizatora, krótki odjazd – bo zmuszony byłem szybko zacinać, z powodu krzaków, no takie miejsce wybrałem do zarzucania.
Hol nie był najprostszy bo ryba (nie wiedziałam czy znowu amur, czy tym razem karp) uciekała 
w zarośla, które były bardzo blisko (amur  też uciekał w krzaki ale miał do nich kilka metrów). No niestety karp w zarośla wpłynął ale długi podbierak pomógł go wypłoszyć i ryba szczęśliwie wylądowała  w podbieraku.  Rybka miała 6,5 kg. Niestety przez stres gdy ryba wpłynęła w zarośla i zmęczenie wszyscy zapomnieliśmy karpia zmierzyć i zważyć. No trudno, stało się!
Podczas kolejnego wyjazdu znowu był amur. Wtedy pojechałem sam na ryby. Walka trwała chyba 20-30 min. Nie był ani zmierzony, ani zważony, tylko szybkie zdjęcie na podbieraku karpiowym i do wody.

Teraz trochę nt. samego łowiska. Zbiornik nie jest głęboki - tak do 2m. Z każdej strony brzeg porośnięty. Dobrze i źle. Dobrze bo wiadomo, z liści i gałązek robactwo spada do wody. Źle bo kłusownicy mają się gdzie schować.  Cały czas łowimy z pomostu, bo to jest jedyne przeznaczone do tego miejsce i tu jest w miarę ciepło nawet w chłodniejsze dni bo za plecami rosną trzciny, które tworzą taką naturalną ścianę.

Tak wyglądał ubiegły rok. W artykule nie wspomniałem wyjazdów, które też były udane, gdy brały karasie i to nawet sporo.
Mój wyjazd na ryby trwa kilka godzin, nie korzystam z pontonu czy innego środka pływającego do wywozu zestawów czy zanęty, bo nie posiadam. Nie mam także namiotu, co nie wyklucza kilkudniowych zasiadek – można spać w samochodzie, ale jakoś do tej pory nie spróbowałem, chociaż byłem namawiany. Człowiek uczy się przez całe życie, więc może w końcu zdecyduję się na weekendową zasiadkę i będę się uczył jak to jest wędkować w nocy.

Po napisaniu tego materiału, kilka razy przeczytałem i zacząłem się zastanawiać czy wybrałem odpowiednie miejsce, ponieważ opisałem tu o sposobie łapania na spławik i grunt, a nie o typowej kilkudniowej  zasiadce. Przemyślałem to jeszcze raz i stwierdziłem, że zamieszczę „Podsumowanie…”, bo wydaje mi się, a może się mylę, że nie ważna metoda łowienia, ważne, że przyniosła efekty i trzy duże ryby mam na koncie.
Mam nadzieję, że ten artykuł zmotywuje zrezygnowanych i przekona wahających się, że warto zostać wędkarzem, że warto czekać kilka lat żeby złowić rybę życia.
Tak na koniec apel do wędkarzy: podarujmy rybom wolność. Niech wrócą do wody, szczególnie te duże okazy. Nieważne czy jest to zbiornik PZW czy prywatny. Chyba każdy chce w swoim życiu złapać dużą rybę, a to jest możliwe tylko wtedy gdy będziemy je wypuszczać!
 
Z wędkarskim pozdrowieniem
Jakub Kasprzak, Mikstat

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU
 
Szanowny Użytkowniku
 
Chcielibyśmy Cię poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. ulegają zmianie przepisy, na podstawie których przetwarzane są dane osobowe. Będą one dotyczyły wszystkich użytkowników. Zmiany wynikają z istotnych przyczyn, jakie stanowi wejście w życie przepisów europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania regulaminu do nowych regulacji prawnych. 
 
Co to jest RODO?
RODO to skrót od Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, inny skrót często spotykany to GDPR (General Data Protection Regulation). Pełna nazwa aktu, który regulować będzie przetwarzanie danych osobowych to: „Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”.
 
Główny cel wprowadzenia RODO to zmniejszenie zróżnicowania przepisów w zakresie ochrony danych osobowych między poszczególnymi krajami UE oraz zwiększenie zabezpieczeń przetwarzania i ochrony danych osobowych, tak by przepisy prawa nadążały za zmieniającą się technologią.
 
Od kiedy RODO będzie obowiązywać?
27.04.2016 r. Parlament Europejski przyjął w drodze rozporządzenia zmianę prawa o ochronie danych osobowych. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska muszą dostosować swoje prawo do nowych przepisów, które będą bezpośrednio stosowane od 25.05.2018 r.
 
Co to są dane osobowe?
Dane osobowe są to wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Informacja ma charakter osobowy, dopóki jest możliwe ustalenie, kogo ona dotyczy, a sama w sobie nie musi od razu określać tożsamości osoby. Muszą to być zatem informacje, które pozwalają na identyfikację, odróżnienie od innych, wskazują na osobę, jak również te informacje, które są źródłem wiedzy o osobie wyodrębnionej spośród innych osób. Warto pamiętać, że dane osobowe możemy znaleźć nie tylko w dowodzie osobistym czy paszporcie. Danymi będą również numer telefonu czy adres e-mail, a więc informacje, które często nie są chronione z należytą starannością.
 
 
Administrator danych oraz informacje kontaktowe
Administratorem danych jest Centrum Promocji Wędkarstwa Karpiowego Przemysław Mroczek; ul. Monte Cassino 6; 75-412 Koszalin. REGON: 330870429; NIP: 669-156-30-44. W sprawie swoich danych osobowych możesz skontaktować się z nami pod adresem e-mail: k.matejek@karpmax.pl
 
Cele przetwarzania oraz podstawa prawna przetwarzania
Twoje dane osobowe przetwarzamy do następujących celów:
 

Okres przez który dane będą przetwarzane
 
Komu przekazujemy
 
Prawa osoby, której dane dotyczą
Przysługuje Ci prawo dostępu do Twoich danych oraz prawo żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest przesłanka prawnie uzasadnionego interesu administratora, przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.
Prawo do cofnięcia zgody. Cofnięcie zgody ma skutek od momentu wycofania zgody. Cofnięcie zgody nie wpływa na przetwarzanie dokonywane przez nas zgodnie z prawem przed jej cofnięciem. Cofnięcie zgody nie pociąga żadnych negatywnych konsekwencji. Może jednak uniemożliwić dalsze korzystanie z usług lub funkcjonalności, które zgodnie z prawem możemy świadczyć jedynie za zgodą. 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
Przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy obowiązującego prawa.
Podanie danych osobowych w celach marketingowych jest dobrowolne, natomiast podanie danych w celu zarejestrowania na portalu lub po dokonaniu zakupu w sklepiku jest niezbędne. Konsekwencją odmowy będzie brak możliwości założenia konta lub realizacji zamówienia.  
 
W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania Twoich danych osobowych jest zgoda, masz prawo wycofania zgody. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego  dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.
 
W zakresie, w jakim Twoje dane są przetwarzane w celu zawarcia i wykonywania umowy lub przetwarzane na podstawie zgody – przysługuje Ci także prawo do przenoszenia danych osobowych, tj. do otrzymania od administratora Twoich danych osobowych, w ustrukturyzowanym, powszechnie używanym formacie nadającym się do odczytu maszynowego. Możesz przesłać te dane innemu administratorowi danych.
 
Przysługuje Ci również prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.