MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaBlogipawel98Zlokalizować i złowić.
Dodano: 7.09.2017
DODAJ WPIS
Zlokalizować i złowić.
Zlokalizować i złowić.
  • ,,Zlokalizować i łowić..."

 

W nawiązaniu do mojego poprzedniego artykułu na temat gdzie i jak lokalizować żerujące ryby w naszych łowiskach oraz chcąc nie pozostać gołosłownym, chciałbym przedstawić wam opis mojej minionej zasiadki , w który wplotłem swoje osobiste przemyślenia dotyczące połowu okazałych karpi.

 

Postaram się zdać raportaż z połowu, skupiając się na najważniejszych czynnikach decydujących o naszym sukcesie nad wodą , będzie to opis kontrastujący z modnymi obecnie "catch report" , w których testerzy marek karpiowej kuchni usilnie starają się wynieść ich produkty na piedestał karpiowego sukcesu rozprawiając tym samym o cudownych właściwościach i skuteczności danej firmy -  nie krytykuję takich zachowań jednak warto sobie uświadomić, że nawet najdroższa i najlepsza kulka nie skusi ryby tam gdzie jej poprostu nie ma , bo to przecież miejsce i sposób podania zaważy o tym czy szala zwycięstwa przechyli się tym razem na naszą korzyść. Absolutnie nie podważam znaczenia naszej przynęty ,gdyż jest to bez wątpienia składowa naszego sukcesu,  tym samym stwierdzam , że potencjalny odbiorca dużo więcej wyniesie z przejrzystego i kipiącego wskazówkami artykułu aniżeli z "felietonu" typu :" Kupiłem towar  X , rzuciłem i brały, polecam wszystkim!"

 

Moją zasiadkę zaplanowałem z tygodniowym wyprzedzeniem , pomimo tego -  deficyt czasu nie pozwolił mi odpowiednio przygotować miejscówki i zaniechałem wcześniejszego nęcenia i przygotowywania stanowiska - po raz kolejny przyszło mi łowić z "marszu" , nie ukrywam , że takie spontaniczne wyprawy podobają mi się najbardziej i powiem szczerze , że bardzo dobrze się w nich odnajduję, co więcej odpowiada mi taki sposób karpiowania.

 

Po przybyciu na łowisko postanowiłem  poświęcić chwilę czasu na obserwację wody - jest to bardzo ważna czynność gdyż ryby same zdradzają nam swoją aktywność ,musimy jedynie mieć otwarte oczy i nie lekceważyć żadnych oznak żerowania  nawet jeżeli  będzie to miejsce w zasięgu rzutu spławika. Już po paru minutach zostałem obdarowany przepięknym spławem ryby o słusznej wadze , common wyłożył się w samym sercu zatoki, gdzie gęstwina kapelonów uniemożliwia łowienie z rzutu. Przypomniałem sobie wtedy sprytny sposób , o którym dowiedziałem się od wytrawnego karpiarza a zarazem kompana wielu moich wypraw - Przemka i postanowiłem wziąć do ręki grabie i wejść do wody , gdzie rosły grążele. Głębokość zatoczki oscylowała w granicach 1m - 1.5m , znalazłem lukę, oczko wolne od roślin gdzie dno w przeciwieństwie do reszty schodzonego obszaru było twarde, wolne od mułu. Zdeptałem moją miejscowkę i wygrabiłem kawałek dna gdzie później wynosiłem na nogach mój zestaw. (patrz na rysunek czerwony X to położenie zestawu).

 

Kolejne miejsce było oddalone od zatoki o jakieś 50m. Postanowiłem położyć jedną wędkę na zagłębieniu, które przechodzi przez cały akwen , był to rów o szerokości około 3m o łagodnym spadku , przez który staczały się wszelakie przysmaki karpi a 5cm namułek był żyznym depozytem pokarmu. W zlokalizowaniu tego miejsca pomocny okazał się kij o długości  około trzech metrów za pomocą którego  wystukałem dno i namierzyłem nierówność.

 

Pierwszego dnia woda nie dała żadnej ryby , nagła zmiana pogody , ulewne deszcze i burzowa aura skutecznie zachęcała mnie do odpuszczenia i nie pierwszego już powrotu na tarczy. Ranek przyniósł widowiskowy spław i sznur baniek w okolicy dołka , to umocniło moją wiarę i postanowiłem zostać jeszcze jedną dobę. Pierwsze branie z zatoki o godzinie 0:30 , po sprawnym holu , podczas gdy ostrożnie obchodziłem się z rybą -jedzie na drugim kiju, po chwili dwa karpie chlapią się w worku. Do rana woda zamiera, okoliczne chlapnięcia i wyskoki ryb przeobrażają się w głuchy szum fal i dźwięczny szelest zakołysanych drzew. Karpie ponownie opuściły miejsce żerowania prawdopodobnie udając się w inne partie zbiornika no cóż... 

 

Wstaję wyspany , karpie pozują mi do zdjęć aby za chwilę spowrotem wrócić do swoich kryjówek niczym strudzony pielgrzym odpływają z każdą sekundą coraz głębiej machając przy tym zamaszyście ogonami. 

 

Jeżeli kogokolwiek to interesuje to dodam od siebie, że nęciłem kulkami proteinowymi własnej produkcji , te same zakładałem na włos, z wyjątkiem nęcenia wstępnego do którego użyłem zanęty sypkiej  ,szczególnie w miejscu pomiędzy liliami aby wszechobecna drobnica posprzątała dodatkowo dno w tym miejscu , jednak uważam że w tym przypadku nie kulka a właśnie odpowiednie miejsce oraz sposób zaprezentowania przynęty zaważyły na sukcesie i jestem przekonany , że każda inna  kulka, zanęta ,która jest wartościowa , i pożywna zawsze wzbudziłaby zainteresowanie ryby i przyczyniłaby się do naszego dobrego wyniku.Tego życzę wszystkim wędkującym , 

 

pozdrawiam Paweł Potomski.

Zlokalizować i złowić.
Zlokalizować i złowić.
Zlokalizować i złowić.
Zlokalizować i złowić.
Zlokalizować i złowić.
Zlokalizować i złowić.

OSTATNIE WPISY TEGO AUTORA

KOMENTARZE - Zlokalizować i złowić.

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

© 2015 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
tworzenie stron www: PERSABIO
© 2016 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU