MENU
Jesteś tutaj: Strona głównaMethod feederJAK ŁOWIĆ KARPIE NA METHOD FEEDER / PORADNIK

JAK ŁOWIĆ KARPIE NA METHOD FEEDER / PORADNIK

Dodano: 30.04.2016 18:19
wystaw ocenę:
12345
JAK ŁOWIĆ KARPIE NA METHOD FEEDER / PORADNIK
Brak czasu jest częstą bolączką wielu wędkarzy. Coraz trudniej znaleźć czas na dłuższą zasiadkę, 
a kiedy już wygospodarujemy te kilka dni okazuję się, że żaden z naszych kolegów nie może akurat pojechać z nami. Znacie to skądś? Na pewno tak. Jest na to pewien sposób, metoda pozwalająca szybko zwabić karpie, choć może nie zawsze te największe, i złowić ich dużo w krótkim czasie. To Method Feeder.
 

Ta wymyślona w Anglii, specyficzna technika łowienia z koszyczkiem zanętowym, napełnianym za pomocą specjalnej foremki, cieszy się u nas coraz większą popularnością. I nie ma co się dziwić. Jest ona łatwa do opanowania, nie wymaga wielkich nakładów, a przede wszystkim jest bardzo skuteczna. Szczególnie dobrze sprawdza się na łowiskach, na których powstała – łowiskach komercyjnych. Stosowany sposób nęcenia, przynęty oraz ich prezentacja odpowiadają pływającym w nich karpiom, pozwalając nam osiągać doskonałe rezultaty. Dwadzieścia lub więcej karpi podczas pięciogodzinnej sesji nie jest wcale wielką rzadkością! A w gorsze, zimne dni często to właśnie odpowiednio zastosowany feeder pozwala złowić cokolwiek. 

Wędzisko

Opisując Metodę warto zacząć od sprzętu. Do tej techniki łowienia używamy dedykowanych wędzisk o odpowiednich cechach użytkowych. Są one dwuczęściowe i najczęściej występujące w długościach 3,30 i 3,60 m, chociaż w specyficznych okolicznościach, jak na przykład duża odległość łowienia, mogą przydać się również wersje 3,90 m. Charakteryzują się progresywną, paraboliczną akcją, dzięki czemu zarówno hol dużego karpia jak i wykonywanie dalekich rzutów nie sprawi nam żadnych problemów. Jednak absolutnie nie są to kije całkiem miękkie, „lejące się”. Dobre feedery w swojej dolnej części posiadają dużą rezerwę mocy. Warto też zwrócić uwagę na znajdujące się w komplecie wymienne szczytówki, to dzięki nim będziemy w stanie dopasować się do warunków nad wodą oraz do intensywności i rodzaju brań. 




Kołowrotek
Kolejnym ważnym elementem naszego zestawu jest kołowrotek. Tutaj również nie brakuje modeli przeznaczonych specjalnie do feedera. Najlepiej sprawdzą się te o wielkości 3000 lub 4000 o dość mocnej konstrukcji, która zniesie powstające podczas wędkowania obciążenia i średniej lub dużej szybkości nawijania żyłki. Oczywiście muszą być one wyposażone w precyzyjnie działający hamulec. Ważna w takim kołowrotku jest szpula, najlepiej stożkowa. Musi ona mieścić 100 – 150 m mocnej żyłki o średnicy około 0,25 mm, oraz pozwalać na dalekie rzuty. Doskonale sprawdzą się tu szpule matchowe o odpowiedniej pojemności. 

Linka
Po wyborze wędziska i kołowrotka przychodzi kolej na zadanie sobie pytania, żyłka czy plecionka? A może jakaś ich kombinacja lub coś jeszcze innego? Ja używam połączenia żyłki z przyponem strzałowym z fluorocarbonu. Na kołowrotek nawijam mocną, specjalnie do tego przeznaczoną żyłkę o średnicy 0,25 mm, do której dowiązuje 5 m odcinek nieco grubszego fluorocarbonu. Ma to na celu zapobieganie przetarciu zestawu o podwodne przeszkody oraz zmniejszeniu ryzyka jego splątania. Zauważyłem też, że sztywność fluorocarbonu pozytywnie wpływa na celność rzutów. 

Koszyczek
Następnym elementem naszego zestawu jest koszyczek. Możliwych do zastosowania modeli jest bardzo wiele, mają przeróżne kształty, kolory i wielkości, są montowane na stałe lub przelotowo. Jak wybrać odpowiedni? Jest kilka użytecznych cech, które powinniśmy wziąć pod uwagę. Pierwszą z nich jest wielkość. Musimy się zastanowić jak w danym momencie żerują karpie, które zamierzamy łowić. Czy pobierają dużo pokarmu? Co wolą, pellet czy zanętę? Wstępnie nęcimy zanętą, żeby zwabić dobrze żerujące ryby, a następnie przechodzimy na mieszankę z pelletem lub sam pellet, by utrzymać je w łowisku. Polecam do tego większe koszyczki. 

Natomiast gdy łowimy pojedyncze, wybredne sztuki i zachodzi potrzeba zarzucenia zestawu bardzo daleko stosuję modele małe, za to o dużym ciężarze. Podaję w nich jedynie niewielką ilość pelletu, który podawane systematycznie zainteresuje ryby i nie pozwoli na ich przekarmienie, co wbrew pozorom nie jest wcale rzadkie. Sprawdza się to najlepiej jesienią i zimą, gdy temperatura wody spada, a karpiom wystarczy jedynie kilka granuli pelletu. 

Kolejną cechą jest ciężar koszyczka. Zależy on od odległości łowienia oraz pojemności koszyczka. Zasada jest prosta, im mniejszy koszyczek oraz im dalszy rzut, tym obciążenie większe. Pozwala to zawsze zachować kontrolę nad zestawem i wpływa na czytelność brań, dzięki optymalnemu napięciu żyłki. 

Ostatnią cechą dobrego koszyczka jest sposób jego mocowania. Zależy on w dużej mierze od indywidualnych preferencji. Najczęściej stosowane i najbardziej uniwersalne są koszyki przelotowe. Kiedy je stosujemy nic nie zakłóca sygnalizacji brania, a kontakt z przynętą jest najlepszy - szczytówka pokazuje nawet najdelikatniejsze dotknięcia. Drugim często stosowanym rozwiązaniem są koszyczki z gumą amortyzującą. Są one mocowane na stałe, a w przechodzącej przez środek koszyczka rurce znajduje się pusty w środku, gumowy amortyzator. Taki sam jak w szczytówce wyczynowych wędzisk nasadowych. Sprawia on, że znacznie mniej ryb spina się podczas holu, zwłaszcza kiedy stosujemy najmniejsze haczyki.



Napełnianie koszyka

A.Do foremki wkładamy pellet i zestaw z przynętą.
B.Wypełniamy ja zanętą i wciskamy w to koszyk.
C.Efekt po wyjęciu z foremki.
D.Tak to wygląda po umieszczeniu w łowisku.



Haczyk
A skoro już o haczykach mowa. Jaki wybrać? Czym się przy tym kierować? Przede wszystkim muszą być one wytrzymałe i jak w każdej innej metodzie łowienia, dobrane do wielkości przynęty. Najczęściej stosuję haki w rozmiarach od 18 do 12. Pasują one zarówno do małych kulek proteinowych i pelletów jak również robaków czy kukurydzy. Moje ulubione modele mają szeroki łuk kolankowy, dość krótki trzonek i oczywiście pozbawione są zadziorów. Dzięki temu z łatwością wbijają się w pyszczek ryby nie uszkadzając go przy odhaczaniu. Wszystkie haki wiążę za pomocą „węzła bez węzła”. 

Moje przypony wiąże na żyłkach 0,16 – 0,22 mm i przechowuję w specjalnym pudełku. Mają one długość od 6 o 10 cm. To absolutnie wystarczy. Przynęta znajduje się dokładnie tam, gdzie uwalnia się zanęta z koszyka i jest świetnie wyeksponowana na jej tle. 





Zanęta
Do napełniania koszyka naszego feedera służą specjalnie w tym celu skomponowane zanęty, pellety o mały rozmiarach oraz tworzone z nich mieszanki. Bardzo duże znaczenie ma odpowiednie ich przygotowanie. Napełniony koszyczek musi dotrzeć w obszar łowienia, a zanęta powinna uwolnić się dopiero na dnie, rozkładając się w kopczyk zwieńczony naszą przynętą. Właśnie wtedy mamy największe szanse na branie. 

Nawilżenie zanęty w taki sposób, aby spełniała powyższe wymagania, nie jest trudne. Wodę dodajemy małymi porcjami cały czas mieszając, czekamy kilka minut aż nasza zanęta ją wchłonie i powtarzamy całą operacje aż do momentu, w którym zanęta dobrze się klei, ale nie „na kamień”, kulka pozwala się z powrotem rozetrzeć w dłoniach. Nie zaszkodzi też a z pewnością pomoże przetarcie zanęty przez sito.
 
Przygotowanie pelletu tak, by trzymał się w koszyczku, wydaje się trudniejszym zadaniem, ale w praktyce wcale tak nie jest. Wymaga to jedynie nieco wprawy. Wsypujemy po prostu nasze pellety do pudełka i zalewamy wodą. Powinna ona przykryć je całkowicie. Następnie moczymy je około 1 minuty na każdy milimetr średnicy np. 2 mm to około 2 minuty namaczania. Po tej czynności odlewamy nadmiar wody, zamykamy pudełko i pozwalam pelletom „dojść” przez przynajmniej pół godziny. Tak przygotowane pellety powinny się odpowiednio kleić, ale zdarza się, że potrzebujemy związać je jeszcze mocniej. W takich sytuacjach należy użyć kleju do pelletu lub gumy arabskiej używanej też do klejenia białych robaków. Wystarczy dodać odrobinę, za duża ilość spowoduje, że nasze pellety skleją się zbyt mocno i nie opuszczą koszyczka przez zbyt długi czas. Oprócz gumy arabskiej można oczywiście na tym etapie dodawać wszelkiego rodzaju dipy. One również mają lekkie właściwości klejące a przy tym w oczywisty sposób poprawiają właściwości smakowe i zapach mieszanki. 

Gdy mamy już przygotowaną zanętą i pellety możemy stworzyć z nich mix lub stosować osobno. Najczęściej stosuje się mieszanki 50 na 50 ale nie wolno zapominać, że o wyborze właściwej proporcji decyduje zachowanie ryb. Sprawdzoną metodą jest nęcenie najpierw zanętą, często również niewielkimi kulkami z procy, a następnie, gdy karpie zakręcą się w łowisku, zmiana zanęty na mieszankę lub czysty pellet. Ten ostatni skuteczny jest zwłaszcza na łowiskach obfitujących w większe ryby. Można się wtedy pokusić o zastosowanie granulatu o średnicy 4 lub nawet 6 mm. 



Przynęty
Ostatnim, ale z pewnością nie najmniej istotnym elementem łowienia Metodą są przynęty. Dostępnych jest bardzo wiele zapachów i smaków, które trzeba doświadczalnie przetestować i dopasować do upodobań karpi pływających w danym łowisku. Zdecydowanie istotniejszy jest według mnie rodzaj zastosowanej przynęty i sposób jej zamocowania o haczyka. Możemy wyróżnić ich kilka, wszelkiego rodzaju kulki proteinowe, pellety i szeroko pojęte przynęty naturalne takie jak kukurydza i robaki.

Ogromną popularność w ostatnim czasie zyskują kulki. W metodzie stosujemy te mniejsze 6-10 mm i zakładamy je oczywiście, jak wszystkie pozostałe przynęty, na włos. Nie musi on być jednak identyczny jak w typowych zestawach karpiowych. Osobiście lubię zakładać kulki na włos do którego końca przywiązane jest niewielkie, silikonowe kółeczko. Robi się to w bardzo prosto i szybko, przybijamy kulkę igłą do kulek, łapiemy kółeczko i wciągamy do jej środka. 

Jednak kulki nie sprawdzają się na wszystkich łowiskach komercyjnych. Na wielu z nich ryby po prostu ich nie znają i są względem nich bardzo nieufne. W takich miejscach lepsze będą pellety i przynęty naturalne. Pellety, tak samo jak kulki, powinny mieścić się w przedziale wielkości od 6 do 10 mm. Również w tym przypadku przyda nam się silikonowe kółko na włosie. Nakładamy je na pellet i gotowe. Na ostrożne karpie można też zastosować włos z węzłem typu lasso. Często podanie przynęty w bardzie dyskretny sposób znacznie zwiększa częstotliwość brań. 




W rzadkich przypadkach, gdy pellet również nie skutkuje warto sięgnąć po przynęty naturalne. Myślę, że nie trzeba nikogo przekonywać o skuteczności kukurydzy podczas łowienia karpi, ale chyba nie każdy próbował zakładać na włos pojedynczego białego robaka. To nie żart. Pamiętam wyprawy gdy ta przynęta ratowała mnie od zera lub wręcz pozwalała osiągnąć bardzo dobry wynik. Robi się to w prosty sposób. „Rolujemy” robaka by przestał się poruszać, wkładamy w pętlę zestawu typu lasso, zaciągamy i gotowe. 

Na łowisku
Teraz, kiedy wiemy już jak i na co łowić Method Feederem, czas wybrać się nad wodę. Pamiętając, że nasz czas nad wodą jest ograniczony, warto przemyśleć gdzie w naszym łowisku można się aktualnie spodziewać karpi i co najbardziej lubią. Dzięki temu nie powinniśmy długo czekać na pierwsze branie. Co jednak z łowiskami nowymi, kompletnie nam nie znanymi? W ich przypadku również musimy przemyśleć strategię i realizować ją nad wodą. W takich sytuacjach najczęściej łowię w trzech punktach. 

Moje główne łowisko znajduje się odległości około 25-30 m od brzegu. Nęcę je kilkoma kulkami zanęty, strzelając z procy, następnie zaczynam łowić z zanętą w dużym koszyku i kulką lub pelletem na włosie. Aby zachować powtarzalną odległość, zapinam żyłkę na klipsie szpuli kołowrotka. Ryby najczęściej nie są duże, a większa sztuka bez problemu powinna wyciągnąć linkę z klipsa. Jeżeli przez kwadrans nie następuje pierwsze branie, próbuję drugiego łowiska. Znajduje się ono dalej, za 40 m. Często ryby trzymają się blisko środka zbiornika i łatwiej je tam złowić. 



Zestaw do łowienia na dalszej odległości różni się od poprzedniego. Używam w nim małego i ciężkiego koszyczka ułatwiającego rzuty i dającego większą kontrolę nad napięciem żyłki, dzięki czemu lepiej widać brania. Nęcę pelletem i to zwykle w grubszych rozmiarach. Powodem tego jest fakt, że nie staram się znęcić tam ryb, a jedynie przechwycić kilka sztuk zanim karpie pojawią się w moim głównym punkcie łowienia. 

Trzecie moje łowisko może być dla niektórych zaskakujące. Znajduje się ono... tuż przy brzegu! Karpie często żerują w takich miejscach, zwłaszcza w ostatnich godzinach naszej zasiadki. Przez cały czas kiedy jestem nad wodą, co jakiś czas wrzucam kulkę zanęty na zmianę z luźnymi pelletami 10 m w bok od swojego stanowiska i około 2 m o brzegu. Łowię tam gdy zobaczę oznaki obecności ryb lub po 3-4 godzinach. Nierzadko zdarzało mi się złowić w ten sposób największą rybę dnia. Najczęściej na kukurydzę lub robaki. 

Tekst i fot. Ernest Gutkiewicz, Tomasz Solka


Artykuł ukazał się w marcowo-kwietniowym numerze „Karp Maxa” 2/2016, w stałym dziale Feeder Max.

GALERIA

  • JAK ŁOWIĆ KARPIE NA METHOD FEEDER / PORADNIK
  • JAK ŁOWIĆ KARPIE NA METHOD FEEDER / PORADNIK
  • JAK ŁOWIĆ KARPIE NA METHOD FEEDER / PORADNIK
  • 5
  • 6
  • 8
  • 9
  • 10
  • A
  • B
  • C
  • D
Jeżeli chcesz nas poinformować o ważnym wydarzeniu pisz: redakcja@karpmax.pl.

KOMENTARZE

Możesz komentować bez logowania.
usuńODPOWIADASZ NA:
max 1000 znaków (0)
max 60 znaków (0)
Wydawca portalu nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.
Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną.
Chcesz być powiadamiany o nowych komentarzach w tej dyskusji?

Obserwuj nas

© 2015 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
tworzenie stron www: PERSABIO
© 2016 KarpMax
Wszelkie prawa zastrzeżone
zamknij

ZALOGUJ SIĘ

Zapamiętaj mnie
zaloguj się przez swoje konto na facebooku
facebook
Nie masz konta, zarejestruj się: REJESTRACJA
zamknijMENU