
Prologic Element Tri Sky Rod Pod – stojak na wędki
2024-07-30
Karpiowy Puchar na Uroczysku Karpiowym: wyniki
2024-08-02Miejsce czy przynęta, co ważniejsze, aby złowić karpia?

Miejsce czy przynęta, co ważniejsze, aby złowić karpia? W tym tekście odpowiem na to pytanie.
Od lat staram się wybierać najlepsze miejscówki do położenia zestawu, aby mieć coraz to lepsze efekty. Podobnie robię z kulkami. Staram się, aby moje przynęty były jak najbliższe naturalnemu pokarmowi karpi. Połączenie dobrej miejscówki z dobrą kulką to dla mnie podstawa karpiowych zasiadek. Jednak w środowisku karpiarzy najczęściej spotykam opinię, że najważniejsza jest miejscówka, a kulka nie ma znaczenia. Czy jednak na pewno jest to prawda? Spróbuję tutaj przedstawić swoją wizję popartą doświadczeniem znad wody.
Aby skutecznie łowić karpie, z pewnością musimy umiejętnie wybrać dobre żerowisko karpiowe. To w zasadzie jest kluczowe i nie ma co nad tym długo dywagować. Druga sprawa to wybór naszej zanęty. Aby wszystko miało ręce i nogi potrzebujemy sypnąć dobrego żarcia karpiowego w dobrą miejscówkę. Zatem podstawowe dwie sprawy mamy za sobą. Od tego zawsze zaczynam moje zasiadki.
Miejsce położenia zestawu
Drugorzędne kwestie to dobry wybór położenia zestawu, bo czasem różnica o metr decyduje o tym czy będzie branie, czy też nie. Na przykład, kiedy mam upatrzoną podwodną górkę, czyli ciekawą miejscówkę ze spadami z różnych stron wraz z roślinnością podwodną to muszę jeszcze wiedzieć, gdzie dokładnie kłaść zestaw. Tutaj mam duży wybór. Mogę położyć zestaw na 4 spadach z każdej strony górki lub na jej szczycie. Mogę też położyć zestaw tuż za podwodną roślinnością lub już na mule u podnóża górki. Wychodzi na to, że dobra miejscówka, jaką jest podwodna górka, stwarza szeroki wybór dokładnego położenia zestawu. Mogę więc śmiało powiedzieć, że nie każda strona górki przyniesie brania. Czasem tak jest, że karpie wchodzą z jednej strony górki, a z przeciwnej nigdy ich nie uświadczymy. Tutaj pozostaje nam nasza intuicja i przewidywanie, który wybór będzie najlepszy. Jeśli z biegiem czasu karpie nie biorą z jednej strony, przekładam zestaw na drugą i po prostu szukam najlepszego żerowiska. Może to być czasem metrowy placyk i zawsze należy o tym pamiętać.

Wybór przynęty na karpia w zależności od wody
Jeśli już znajdę najlepsze żerowisko, to na włosie muszę mieć najlepszą z możliwych kulek na daną wodę. Nie wyobrażam sobie założenia byle czego z jakichś słabych składników. Dla spokoju głowy zawsze wybieram na włos wysokojakościowe kulki, które nigdy nie zawodzą, gdy są używane w odpowiedni sposób i w dobrym miejscu. Staram się dobrać smak i skład kulek zawsze pod daną wodę. Jeśli mam w wodzie raki, wybieram kulki o zapachu raka, które w swoim składzie zawierają mączki rakowe. Kiedy występują racicznice, wybieram kulki na mączkach rybnych i smaki typu GLM. Niekiedy łamię tę zasadę, gdy dowiaduję się, że karpie lubią słodkie smaki. Wtedy skupiam się na tradycyjnej truskawce lub ananasie. Ewentualnie wybieram łamańca 50/50 – słodycz ze śmierdzielem. W przypadku wód mulistych pierwszym wyborem są kulki słodkie, takie jak pomarańcza, róża czy owoce cytrusowe. Takie podejście do każdej miejscówki z osobna daje mi znaczną przewagę nad tymi, którzy stosują byle co i łudzą się, że to wystarcza. Musi być zawsze perfekcja, czyli dobra kulka w dobrej miejscówce.
Miejsce czy przynęta, co ważniejsze, aby złowić karpia?
No dobra, ale skoro znalazłem świetną miejscówkę i wiem, że regularnie tam przychodzą karpie, to przynęta jest bez znaczenia. Przecież mogę założyć byle co, a przecież brania i tak będą. Tutaj zdecydowanie się nie zgodzę. Pomijając nawet powyższy fakt, że dobieram smaki do każdej wody. Nawet jeśli tego nie zrobię i zastosuję dobrej jakości kulkę to moja głowa jest spokojna i mam poczucie, że robię wszystko, aby skusić karpia do brania. W przypadku założenia kulki, do której nie mam zaufania będę albo przewoził zestawy lub czuł, że coś jest nie tak.
Kup czasopismo łowców karpi „Karp Max” w wersji cyfrowej i drukowanej
Dam wam teraz przykład, jak działają dobrej jakości przynęty na karpia w odpowiedniej miejscówce. Łowiłem wtedy w jednej z zaporówek z przyjaciółmi. Miałem z jednej miejscówki pod trzcinami regularne brania. Chcąc być dobrym kolegą odstąpiłem wtedy swoje miejsce, aby i kolega nacieszył się braniami. Efektem tego był tylko jeden fakt – on nic nie łowił, a dobra miejscówka przestała dawać ryby. Jak się później okazało kolega stosował tam różnego rodzaju kombinacje przynęt, orzechy, kukurydza i kulki niewiadomego pochodzenia. W każdym razie zastosowanie innej przynęty niż moja sprawdzona w naprawdę świetnej miejscówce okazała się totalną klapą. Ten przykład mówi o tym, że sama dobra miejscówka nie zawsze wystarczy, aby regularnie łowić.
Kolejnym przykładem była pewna zasiadka nad rzeką. Łowiliśmy we trzech na jednej klatce. Karpie regularnie wchodziły nam w klatkę i ja z kolegą holowaliśmy regularnie po dwa karpie na dobę na jeden rodzaj kulki. Natomiast trzeci kumpel nic nie łowił przez dwie noce, bo stosował inne kulki niż my. Wiedziałem, że karpie były tam przyzwyczajone do jednego rodzaju kulek i to się sprawdzało przez cały rok. Dopiero, kiedy kumpel w ostatnią noc założył sprawdzoną kulę wyjął od razu dwa karpie. Przypadek? Z pewnością nie. Takich przykładów jest mnóstwo i to zdecydowanie samo doświadczenie znad wody powiedziało mi, że sama dobra miejscówka to za mało. Potrzebne jest jeszcze dobre żarełko, do którego karpie chętnie wracają.

Co zrobić kiedy karpie przestają brać
Kolejny przykład na potwierdzenie tezy, że sama miejscówka nie złowi ryby to efekt wypalania. Jest wiele przykładów, że łowiąc na początku w dobrej miejscówce, owszem złowimy kilka karpi, stosując słabej jakości przynęty. Weźmy jednak pod uwagę fakt, że w danym miejscu chcemy łowić nieco dłużej, np. kilka miesięcy lub cały sezon. Najczęściej kończy się to tak, że mimo początkowo dobrych efektów karpie opuszczają żerowisko i brania ustają. Dzieje się tak dlatego, że słabe kulki na dłuższą metę nie dostarczają karpiom odpowiednich składników i ryby po prostu odchodzą szukać czegoś lepszej jakości lub wracają żerować na naturalnym pokarmie. Naszym zadaniem jest bowiem utrzymać karpie w łowisku odpowiednimi kulkami. Stosując proste i ubogie kulki, po prostu skazujemy się sami na porażkę, a ja nie należę do osób, które chcą na to pozwolić. Wręcz przeciwnie, stosuję najwyższej jakości przynęty i zanęty, aby wiedzieć, że robię wszystko na 100% dobrze i zwiększam swoje szanse na brania.
Dobra miejscówka to za mało
Czy dobre miejsce wystarczy, czy potrzebujesz dobrej kulki, aby złowić karpia? Na koniec przedstawię wam wisienkę na torcie, która jest tylko stuprocentowym potwierdzeniem mojej teorii, że sama miejscówka nie łowi karpi a potrzebna jest jeszcze dobra zanęta i przynęta. Łowiłem kiedyś na pewnym wyrobisku z podwodnym garbem, który wychodził z głębiny 8-metrowej na 2 metry z piaszczystym dnem. Było to naprawdę dawno temu, jednak już wtedy dało mi dużo do myślenia. Zanęciłem wtedy dwoma rodzajami kulek. Jedne kulki ze sklepu, a drugie zrobione przeze mnie z dość prostych składników, ale na jajach. Brania miałem regularne, łowiąc na swoje kulasy, jednak na te sklepowa cisza. Na szczęście w owym czasie dużo nurkowałem i postanowiłem sprawdzić, co na dnie piszczy. Po zejściu na dno byłem zaskoczony. Na dnie znalazłem tylko kulki słabej jakości, te kupione w jakimś markecie. Natomiast moje, które sam ukulałem, znikły co do jednej. Sytuacja powtarzała się codziennie po nocy.
Moje zjedzone i na moje kulasy brały, natomiast marketowa plastelina zero. W końcowym efekcie wyzbierałem marketowe kulki z dna i wrzuciłem do kosza. „Plastelinowe” kulki były po prostu niezjadliwe, co czuły karpie, ale także mój pies, który też ich nie ruszył. Po tym wydarzeniu nie sypałem już do wody marketowymi kulkami, tylko swoimi. Jest to dowód, który utwierdził mnie w przekonaniu, że dobra miejscówka to za mało. Potrzebna jest jeszcze dobra przynęta, która będzie smakowała karpiom.
Autor: Paweł Szewc
Artykuł znalazł się w czasopiśmie „Karp Max” numer 3/20204, który możecie kupić w Empiku, salonach Kolportera, Inmedia, oraz w wersji cyfrowej w naszym sklepie – TU.














